Opowiadania erotyczne Hot Ania na weselu - cz.1

Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

Najlepsze opowiadania erotyczne

Zarejestruj się i przyślij własne opowiadanie

Ania na weselu - cz.1

wesele AniKolejny cykl opowiadań

   Od kilku minut czuła na sobie wzrok nieznajomego. Odwróciła głowę i szeptem powiedziała do męża: kochanie, chyba powinniśmy zatańczyć... Ten jednak nie kwapił się wcale do tego. Wypity alkohol sprawił, że mężczyzna był ociężały i nieskory do zabaw.
- a może zatańczysz z Markiem? - wskazał na swojego kolegę i uśmiechnął się nieco przekornie.
- nie, chyba nie... - odpowiedziała z przekąsem.
Na te słowa odwrócił się do niej plecami w poszukiwaniu innego kandydata. Ona zrobiła się purpurowa. Najwidoczniej mąż chciał jej zrobić na złość. Czyżby z powodu słów, które wczoraj wypowiedziała w łóżku? Nie była pewna, ale podejrzewała, że zraniła go nimi bardzo. Ale z drugiej strony nie mogła ciągle udawać. Przecież nie było wszystko tak jak powinno. Po wypadku jej mąż zmienił się nie do poznania. Nie tylko fizycznie ale również mentalnie. Na początku myślała, że to tylko kwestia czasu, że kiedy dojdzie do siebie będzie taki jak kiedyś. Czekała z nadzieją, że znów będzie dobrze. Łudziła się, że powróci wszystko. Łudziła się, że będzie jak dawniej. To jednak nie wracało. Mijały dni a w ich pożyciu było coraz gorzej. Koleżanki zaczęły ją namawiać żeby znalazła sobie kochanka. Uśmiechała się smutno i kręciła przecząco głową.

- kocham męża - mówiła.arsamandi (37)

Mijały tygodnie. Kobieta była coraz bardziej zdesperowana i nie wiedziała co zrobić. Próbowała zachęcić go jakoś, zainteresować. Próbowała go kusić. Na nic. Jej zaloty okazywały się nieskuteczne. Czyżby to one miały rację? - pytała samą siebie - czyżbym się pomyliła? Wątpliwości narastały w niej coraz silniej. Tymczasem Tomek przestał się nawet uśmiechać, stał się skryty i zamknięty w sobie. Zachowywał się tak jakby nie zależało mu na niej. Czyżbym straciła cały swój urok? - myślała.
Zwierzyła się ze wszystkiego koleżance prosząc o radę. Ta doradziła jej żeby poszła na całość, żeby dała mu ultimatum a jeśli się nie wywiąże to powinna go puścić bokiem. Nie potrafiła tak. Wzdychała tylko do przeszłości przypominając sobie jak kiedyś ją adorował, jak chodzili do kina i na romantyczne kolacje. Przypominała sobie wszystkie dobre chwile usprawiedliwiając go sama przed sobą. Mówiła sobie: jeszcze pójdziemy na dyskotekę, jeszcze się wytańczymy. A potem następowała cisza. Tydzień, drugi, trzeci. Pustka ogarniała ją coraz bardziej. I wtedy poznali Marka. Okazało się jednak, że wizyty u niego nie są wcale rozrywką. Spotkania kolegów i ich żon szybko przekształciły się w nudne posiadówki. Faceci wciąż rozprawiali o pracy pozostawiając swoje połówki na uboczu. Dużą rolę zaczął odgrywać alkohol. Ten ostatni coraz częściej pojawiał się na spotkaniach stając się normą towarzyską. Nie mogła tego dłużej znosić. Powiedziała mu o wszystkim w łóżku i wyczekująco spojrzała na niego. Tylko prychnął wydymając wargi i odwrócił się do niej plecami. W tym momencie coś jakby pękło. Fala goryczy przelała się, a cała nagromadzona żółć wypłynęła na zewnątrz...
To co usłyszał wyprowadziło go z równowagi. Wstał i przeniósł się na kanapę stojącą w salonie. Chciała go zatrzymać, przeprosić...ale z drugiej strony coś kazało jej milczeć. Przełamując własne opory nie odezwała się już ani słowem. Nazajutrz mieli iść na wesele.
Rankiem to on powiedział coś co zabolało ją mocno. Nie przypuszczała nawet, że kiedyś padną te słowa.
- dobrze, jak uważasz - cicho odrzekła i zniknęła w łazience.
Tam zapłakała rzewnie. Godzinę później w słuchawce rozległ się głos koleżanki.
- tak, włożę ją - przytaknęła i zakończyła rozmowę.

Teraz ukradkiem zerkała w stronę mężczyzny przyglądającego się jej. Był bardzo przystojny a jego spojrzenie nakazywało jej spuścić oczy. Poczuła się w tym momencie niczym szara myszka. Chciała zapaść się prawie pod ziemię. Na dodatek jej mąż jakby coś zwęszył bo warknął nieprzyjemnie:
- czemu ten facet tak patrzy na ciebie?
Zawahała się na moment ale po chwili wypaliła:

- a jak myślisz? pewnie mu się podobam...

Chciał się zaśmiać szyderczo ale coś powstrzymało go w tym momencie. Zrozumiał chyba, że jest to prawdą.
Obrzucił nieznajomego taksującym spojrzeniem i tylko chrząknął bezgłośnie.
- to idź, zatańcz z nim...
Jego małżonka poczuła silne ukłucie w boku. Jak on mógł tak powiedzieć? Po tylu jej zabiegach i staraniach...
Wówczas stało się coś czego nawet nie przeczuwali. On podszedł do nich i uprzejmie zwrócił się do Tomasza:
- ma pan piękną żonę. Moje gratulacje.
Ten spojrzał na niego jak zamurowany. Potem wybąkał coś głucho. Myślał, że obcy zaraz odejdzie. Okazało się, że ma inne zamiary.
- nie ma pan nic przeciwko, żebym zatańczył z pańską żoną?
- oczywiście, że nie, tańcz pan... - ostatnie słowa wypowiedział ze złością.

Ania szalała wprost na parkiecie. Pierwszy taniec był szybki, drugi też. Podczas trzeciego przytulił ją mocno do siebie. Wyszeptał jej na ucho kilka komplementów. Zadrżała prawie. I nie potrafiła dać odpowiedzi na jego pytanie. Zrozumiał jej stan i potem już długo milczeli. Wciąż jednak nie wypuszczał jej z ramion. Tymczasem Tomek zaczynał się niecierpliwić. Jeszcze chwila a pójdę po nią -myślał w duchu, ale zamiast tego wypijał kolejne kieliszki. Marek zaczął sobie trochę żartować: uważaj stary, bo przystojniak zbajeruje ci żonę.
Rzeczywiście. Wyglądało na to, że Ania czuje się doskonale. Uśmiechała się do przystojnego adoratora i coraz śmielej spoglądała na niego. Z kolei on jakby wyczuwając ten stan przesuwał dłoń coraz niżej. To wszystko odbywało się na oczach gości weselnych i przede wszystkim Tomka. Niektórzy zaczęli uśmiechać się głupkowato. Inni z dezaprobatą kręcili głowami. Zaraz też pojawiły się docinki i ironiczne słowa. Kobiety obgadywały Anię, natomiast faceci jej małżonka. Śmiali się z niego pokątnie, a potem coraz bardziej otwarcie. W końcu słowa te dotarły do niego. Nie mógł powiedzieć, że były przyjemne. Postanowił zatem, że czas już najwyższy zakończyć przedstawienie.

Spektakl i tak trwał za długo.

Podniósł się z miejsca. I w tym momencie zawirowało mu przed oczyma. Facet najzwyczajniej w świecie chwycił ją za pośladek. Tomka zatkało dosłownie. Nawet Marek zaśmiał się głupkowato. Nim zdołał ochłonąć nieco siedzący obok mężczyźni podeszli do niego i powiedzieli:
- nieźle sobie poczyna z twoją żoneczką.
Purpurowy ze złości ruszył do przodu. Nogi nie chciały jednakże iść.
- zaczekaj stary.
- to całkiem ciekawy widok, popatrzmy.
Zatrzymali go na sekundę. Sekunda przedłużyła się w minutę. A ręka wciąż błądziła po jej pośladkach. Obmacywał ją teraz jawnie.
- fajna z niej sunia...
- chyba spodobało się jej...
- jak myślicie panowie, Jacek ją wyrwie?
Tomka zatkało.
- pewnie, że tak, jest taka napalona...
- ale nam się trafiło wesele...

nowa kamasutra opowiadania erotyczne

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
eM  - co dalej? |2010-08-28 10:22:47
Świetnie napisane aż szukałem dalszej części... czy jest?
 
Autor tekstu: leoni

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca