Odgrywanie różnych ról, w łóżku, może przynieść sporo przyjemności. Jedni lubią przebierać się za policjantów albo hydraulików, inni mówić rzeczy, których nie odważyliby się powiedzieć, gdyby nie owe przyzwolenie, wynikające z tego, że przecież tylko gramy i tak naprawdę, to wcale nie jesteśmy my. Można się też wcielić w rolę bandyty, w rolę ofiary, gwałciciela albo gwałconej, bezpiecznie zakosztować tego, co niewyobrażalnie podnosi poziom adrenaliny.
Takie sytuacje, kiedy ktoś na nas napada i odbiera nam pieniądze, czasami coś bardziej wartościowego, jak godność albo prawo do sprzeciwu nie należą do przyjemnych, ale kiedy tą samą scenę wyreżyserujemy w łóżku, z dobrze znanym nam
partnerem, posiadając nad tym znaczną kontrolę, nagle z nieznanych nam powodów to, co zazwyczaj napełnia nas strachem i trwogą, w tamtym momencie budzi pożądanie, jakiego trudno zakosztować w odmiennej sytuacji.
Wydaje mi się, że pewna grupa ludzi musi, za każdym razem, podczas seksu, zakosztować gwałtu, aby całkowicie spełnić się, doświadczając tego, co przeszywa nasze ciała dreszczem.
Miałem w swoim krótkim życiu jedną kobietę, która bardziej niż tego by ją szanować, pragnęła, by ją upodlić, uprzedmiotowić, a czerpała z tego przyjemność tak niewyobrażalną, że aż, momentami, przerażającą.
Dziewczyna, Sylwia, studiuje na mojej uczelni. Ma bardzo kobiece kształty, które w latach 60, stanowiły kanon kobiecego piękna.
Duże piersi, szeroka pupa,
głębokie wcięcie w talii. Włosy długie, o naturalnym kolorze, cera blada, cipka niewygolona, bujnie zarośnięta. Często zabawialiśmy się ze sobą w uczelnianych ubikacjach, w przerwach między zajęciami. Podświadomie czułem, że to co robimy, że taki klasyczny stosunek, nie zadowala w pełni oczekiwań Sylwii. Potrzebowała wiele czasu, aby dojść. Czasami, mimo moich usilnych starań, nie mogła dość w ogóle. Dlatego nie zdziwiłem się, gdy pewnego dnia wzięła mnie za rękę i prowadząc do damskiej toalety, do jednej z kabin, wyszeptała mi do ucha, że dzisiaj chce, żebym wziął ją inaczej. Żebym wcielił się w rolę gwałciciela, żebym zerżnął należącą do niej cipkę najbrutalniej, jak tylko potrafię. Czemu nie? Choć nie łatwo przestawić się tak od razu.
Zacząłem więc od pocałunków, najpierw delikatnych, pieszczotliwych i czułych, aby z upływem czasu, coraz gwałtowniej penetrować językiem wnętrze jej ust, po to by w końcu chwytać w zęby umalowane wagi, przygryzać je i ssać. Ona zdjęła w tym czasie sweter, pod którym miała podkoszulek zapinany na guziki.
Przyciskając ją do ściany całym ciałem, jedną dłonią oplotłem szyję Sylwii, a drugą pośpieszne rozerwałem białą, obcisłą bluzkę. Z pod niej wyłoniły się dwie, duże półkule piersi, okryte materiałem klasycznego stanika. Ściągnąłem oba podtrzymujące go ramiączka, po czym, jednym gwałtownym ruchem zsunąłem w dół. Biust zakołysał się swobodnie, a ja nadal trzymając Sylwię za szyję, kontrolując każdy jej ruch, chwyciłem jedną pierś. Ugniatałem ponętny, okrągły kształt, jednocześnie wodząc swoimi wargami po bladej skórze, która wyglądała jakby jeszcze nigdy nie zaznała pieszczoty promieni słonecznych. Włożyłem sutek do ust i mocno przygryzłem. Sylwia jęknęła, wyginając ciało w łuk.
Gwałtownie i brutalnie odwróciłem ją twarzą do ściany. Stopami rozsunąłem nogi, tak, jak robią to policjanci podczas rewizji osobistych.
Tamtego dnia, owa dziewczyna, była ubrana w spódniczkę sięgającą do połowy uda, wiec wystarczyło, podciągnąć ją do góry, aby mieć swobodny dostęp do majtek, tym razem równie klasycznych, co biustonosz. Nie stanowiły dla mnie żadnej przeszkody i pod wpływem kilku mocnych szarpnięć boczny szew puścił, a one opadły na ziemię, zatrzymując się dopiero na kostce.
Ponownie przycisnąłem Sylwię do powierzchni ściany, jedną ręką trzymając za włosy a drugą szukając rozkosznej dziurki, w którą mógłbym się wbić. Zanurzyłem w niej dwa palce. Była wilgotna i gorąca. Wyciągnąłem ze spodni swojego kutasa, wcześniej z kieszeni wyjmując prezerwatywę. Rozerwałem opakowanie zębami i szybkim ruchem naciągnąłem kondom na penisa.
Jednym pewnym pchnięciem wszedłem w nią. Przylegając do niej całym ciałem, dyszałem wprost do jej ucha. Każdy mój ruch był gwałtowny, brutalny i zwierzęcy jak nigdy przedtem. Każdy z nich okupiony dziewczęcym jękiem i drżeniem gwałconego ciała. Mój kutas penetrował cipkę całą długością, nabrzmiały, czerwony, mokry od soków. Sylwia nie mogła się poruszyć, mogła tylko biernie przyjąć to, co chciałem dać. Tylko od czasu do czasu wydawała z siebie głos. Płaczliwy, bolesny, a jednocześnie rozkoszny i perwersyjny.
Nagle usłyszałem, jak ktoś wchodzi do toalety. Nie chciałem, żeby usłyszał, co tutaj robimy, więc zasłoniłem usta Sylwii dłonią. Zacząłem penetrować wolniej, głęboko, ale powoli. Poczułem, jak jej cipka zaciska się, a nogi prostują, jakby chciała stanąć na palcach.
Nie mogłem się powstrzymać i zacząłem lizać ją po szyi. Im ciaśniej było tym intensywniej lizałem kark, ramiona, twarz. To był ten moment, jeden z niewielu w moim życiu, kiedy poczułem całkowicie zwierzęcą potrzebę posiadania, potrzebę zniewalania i zupełnego mi posłuszeństwa. Penetrowałem ją, już nie tylko po to, by spełnić jej zachciankę i przy okazji uszczknąć coś dla siebie. Rżnąłem ją, ponieważ zawładnęła mną odwrotna do realizowanej przez nią fantazja.
Ona pragnęła gwałtu, a ja chciałem gwałcić.
Moje pchnięcia stały się całkowicie niekontrolowane, nie myślałem, już o tym, czy ktoś nas usłyszy, chciałem tylko pieprzyć. Kiedy spoglądałem, na falującą od uderzeń pupę Sylwii, budziła się we mnie jeszcze silniejsza potrzeba wprawiania ich w ruch, więc wbijałem kutasa coraz mocniej i mocniej, a cipka Sylwii, coraz ciaśniejsza, reagowała na to pomieszanymi bodźcami wywołującymi ból i rozkosz. Wiedziałem o tym, ponieważ widziałem jej twarz, pełną bólu i rozkoszy; emocji, jakie nieczęsto można zobaczyć na obliczu kobiety. Jakiejś dziwnej, nieznanej mi dotąd wulgarności.
Wreszcie, poczułem, jak ciało Sylwii napina się do granicy możliwości. Penetrowane przeze mnie wnętrze zaczęło pulsować, porywając za sobą resztę - brzuch, pośladki, piersi, oddech. Ja w tym samym czasie spuściłem się, również pochłonięty przez orgazmiczne pulsowanie. Nadziałem Sylwię ostatni raz i w takiej pozycji pozwoliłem, aby wylało się ze mnie nasienie. W zamian napełniła mnie niesamowita ulga oraz cudowne odprężenie.
Wyciągając z niej penisa zauważyłem, że prezerwatywa pękła, a sperma, prawie w całości, została w Sylwii, a teraz pod wpływem grawitacji powoli wypływa na zewnątrz.
Mieliśmy trochę strachu, ale na szczęście dzięki odpowiednim farmaceutykom, nie doczekaliśmy się potomstwa.
erotyczne opowiadania hot
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






