Opowiadania erotyczne Hot Jak zostałem rogaczem - cz.2

Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

Najlepsze opowiadania erotyczne

Zarejestruj się i przyślij własne opowiadanie

Jak zostałem rogaczem - cz.2

imagesCACEFIRPPrzez kilkadziesiąt kolejnych sekund posuwał ją ostro palcami. Nie mogłem na to patrzeć, nie mogłem pozwolić, nie…

Zerwałem się na równe nogi:

- Dosyć tego – krzyknąłem.

Asia wygięła się mocniej wypinając swój wzgórek łonowy. Najwidoczniej do niej nie docierało nic prócz jego paluchów. A może przeciwnie. Może podobało się jej aż za bardzo? Z cipki przecież sączył się spory strumyk, a głośne jęki były dowodem, że jest jej dobrze, bardzo dobrze…

Na mój krzyk w salonie pojawił się Kuba. Zdenerwowany patrzył w moim kierunku. Żona również go zobaczyła.

- Zajmij się naszym synem – wyjęczała do mnie.

- Nie! – sprzeciwiłem się.

- Koniec, koniec!sex (177)

Gwałtownym ruchem chwyciłem za przegub dłoni i wyrwałem go z mokrej cipki.

- Wynocha!

Mężczyźni dalej tkwili na swoich miejscach. Jacek uśmiechnął się do mnie z wyższością.

- Chyba nie wiesz co mówisz.

- Won! – ryknąłem mu prosto w twarz.

Uśmiechnął się.

- Jutro przyjdź po papiery – rzucił jakby mimochodem – już u mnie nie pracujesz.

Zawahałem się na moment. Nie było jednak drogi odwrotu. Pokazałem na drzwi.

- Wynocha, bo zadzwonię na policję!

- Uspokój się gnojku – Marek nerwowo strzelił palcami – jeszcze pożałujesz.

Jacek wstał ze swojego miejsca i rzucił:

- Coraz bardziej mi się podoba.

Spojrzał na mnie i powiedział akcentując każde słowo:

- Jeszcze ją do mnie przyprowadzisz i poprosisz bym zechciał ją zerżnąć.

- Niedoczekanie twoje – wypaliłem.

- Z tobą kochanie widzimy się jutro w pracy – uśmiechnął się i puścił jej oczko.

Żona cała płonęła. Nie wiedziała już jak się zachować. Zdała sobie sprawę, że posunęła się za daleko, a teraz zostanie ze mną. Spuściła wzrok i obciągnęła spódniczkę. Jej mokre majtki leżały na stoliku. Jurek wziął je w palce i przytknął do nosa.

- Ależ wilgotne.

- Żoneczka się nieźle najarała.

Śmiech rozległ się znowu w salonie.

Kilkadziesiąt sekund później już ich nie było. To co pozostało przedstawiało się tragicznie. Żona rozpalona, niezaspokojona, z pretensją i wstydem w spojrzeniu, ja wściekły, zrozpaczony, bezradny. Do tego jeszcze nasz syn. Między naszą trójką rozgrywał się niemy dramat. Tylko najmłodsze z nas nie było do końca świadome, ale nawet mój synek domyślał się złej atmosfery. Rozpłakał się. Trudno było go uspokoić. Chciałem wykrzyczeć w twarz żony, że to przez nią. To jej wina. Co ona sobie myślała? Co wyprawiała? Kim ona w ogóle jest? Co do mnie czuje. Co teraz czuje? Pewnie chciałaby… Setki pytań. Bombardowany nimi umysł nie nadążał. Z trudem panowałem nad sobą. Właściwie to nie panowałem. Gdyby nie Kubuś stałoby się coś czego mógłbym żałować. On jednak wymagał opieki i to w pewien sposób pozwoliło nam przetrwać pierwsze minuty. Kiedy wreszcie zostaliśmy sami w salonie zaległa cisza.

- Co dalej? – to pytanie skierowałem do Asi.

Nie wiem na jaką liczyłem odpowiedź. Nie dostałem żadnej. Małżonka była bezradna i również zawiedziona. Pewnie zastanawiała się nad tym samym. Co dalej? A może nie była w stanie? Tego nie wiedziałem. Byłem jednak pewny, że chciała dalszego ciągu. Byłem pewny, że sytuacja tak mocno ją rozpaliła, że nie chciała tego kończyć. A teraz? Czy nadal ma ochotę? Ten facet jej się podobał. A właściwie to oni wszyscy. To co robili z nią i to co mówili. Zaciskałem pięści starając się nie patrzeć na nią. Ona podobnie. Odwracała wzrok. Z wilgotną szparką stała na środku pokoju załamując ręce. Co dalej? Mogła mieć najwspanialszy seks w życiu, była już o krok, a teraz… Mąż, zrozpaczony facet, a ja i tak niezaspokojona. Rozbuchane emocje, perwersja na najwyższym poziomie. Wszystko mogło mieć dalszy ciąg. Mogła być brana przy swoim facecie. To byłoby takie… to nadal jest. Ona tego chce. Widać to w jej zachowaniu. Drżą jej palce, nogi uginają się. Robi kilka kroków w tych pieprzonych butach. Film porno. Istne szaleństwo. Co ona ma zamiar zrobić? A ja? Czy nie powinienem przerywać tego? Czy ona chciała kontynuacji. Z pewnością. A teraz? Co o nas myśli? A może nie myśli w ogóle? Może ciągle przeżywa ten dotyk, słowa, spojrzenia. Może czuje na sobie lubieżny wzrok. Pragnie go. Pragnie takiego traktowania. Poniżenia zdeprawowania, rżnięcia. Nigdy nie miała czegoś takiego. Czyżby ją to kręciło? Chyba tak. Nie zachowywała się jakby było jej źle. Przeciwnie. Coś, jakaś druga natura obudziła się w duszy Asi, i nie dawała spokoju. Ona wciąż tego pragnie. Co dalej? Przemierzałem salon we wszystkich kierunkach. Słowa dudniły mi w głowie. O tym że zwolni mnie z pracy, o niej i w ogóle. Istny mętlik. I na koniec te jego szydercze słowa. I ta pewność siebie. Przyprowadzę ją do niego? Nigdy. Cholerny drań. Co on sobie myśli. I znowu uderzenie z innej strony. Asia. Westchnąłem. Co ona na to? Przyprowadzisz ją. Jaka była wówczas jej reakcja? Co wyrażały jej oczy? Chce tego, na pewno chce. I rozczarowanie. Po raz kolejny. Pewnie sobie myśli: powinnam być z nimi, teraz, już. Odrętwienie ogarniało mój umysł i ciało. Bezwładnie osunąłem się na kanapę. I łup. Znowu. To przecież na niej ją posadzili. Rozchylili uda. Odsłonili cipkę. Na niej siedział on. Oni. A ona na kolanach. Palcował ją. Jak ona jęczała. Jak była mokra. Czy nadal jest? Na pewno. A jutro? Co będzie jutro, pojutrze, za tydzień. Co będzie za miesiąc? Pobiegłem za nią. Chwyciłem ją za ramiona. Chciałem coś powiedzieć. Jakoś to cofnąć, naprawić. I co? Zero. Kompletnie nic. Cóż mogłem powiedzieć? Miałem krzyczeć? Wyć? Uderzyć ją? A może siebie samego? Poszedłem do pokoju syna. Roztrzęsionymi rękoma poprawiłem mu posłanie. Powiedziałem kilka słów i znowu ruszyłem w drogę. Po raz kolejny do niej. Tym razem moje usta wyrzuciły kilka wyrazów. Bez sensu, ale czułem, że muszę coś powiedzieć: damy sobie radę.

Tylko jak? Wiedziałem, że to blaga. I czy w ogóle jeszcze mogę tak mówić? My. Zawsze wydawało się to takie naturalne. My. Idziemy gdzieś razem, robimy coś razem, jesteśmy razem. A teraz? Ja. I ona. Mąż, żona. Dziwnie jakoś. Niewierna. Zdradzony. Hot wife, rogacz. Pożądanie i pasja. Klęska i zwycięstwo. Szczyt i otchłań. Upodlenie i ekscytacja. Ekstaza i upadek. Setki słów, miliony pytań. Atomy, pierwiastki, wszechświat. Krążenie globu, upływ krwi. Jutro. Co będzie jutro? Godziny, minuty, sekundy. Płyną jedna za drugą. Nie mogę spać. Ona też nie. Spotykamy się w kuchni. Odpływamy. Co chwila nowe zderzenie. Zgrzyt. Gięcie blachy pod naporem ogromnego ciśnienia. Bańka mydlana. Okręt podwodny tuż przez zniszczeniem. Titanic. Koniec, katastrofa. Nasz syn…

Kolejne westchnienie.

Mówię bezładnie, bez sensu, wyrzucam z siebie wyrazy. Ona patrzy i nic nie mówi. Milczymy. Co dalej? Jutro. Nie mam już pracy. Ona tak. Bezrobotny i sekretarka. Dziwnie.

- Damy sobie radę – staram się mówić, byle coś mówić.

Ona milczy. Spoglądam po raz kolejny na jej uda, piersi i zgrzytam zębami. Zostały splugawione. Na moich oczach. W moim domu. Czuję jej zapach. Zapach pożądania. Ona wciąż chce. Czy gdybym teraz zadzwonił do niego, do nich, czy ona?... Z pewnością. Nie miała by nic przeciwko. Pokonany wychodzę jak starzec. Muszę zaczerpnąć świeżego powietrze. Dom przesiąknięty jest erotycznym zapachem. Tajemnica. Niezgłębiona, rogata dusza. Ludzka, kobieca. Jej. I moja. Sekundy. Zobaczyłem jeszcze ten łańcuszek. Hot wife. To straszne. Wiem, że do rana jeszcze mnóstwo czasu. I co dalej?

Usłyszałem dźwięk telefonu. To do niej. Najwidoczniej wiadomość. Pochyla się. Widzę rumieńce na twarzy. Jest cała czerwona. Czyżby on? Co napisał? Chyba nie chcę wiedzieć. Na pewno coś ohydnego, coś sprośnego, lubieżnego, wyrafinowanego. On tak potrafi. Już wiem. Przekonałem się. Muszę to przeczytać. Muszę. Podchodzę do niej.

- Pokaż mi – mówię.

O dziwo pozwala mi przeczytać. I jakbym dostał obuchem.

„Powiedz mu, że ma ostatnią szansę. Jeśli z niej nie skorzysta to i tak ciebie straci. A może być całkiem fajnie. Chcemy cię pieprzyć przy nim. Taki układ będzie najlepszy. Jutro cię zerżniemy po raz pierwszy. W firmie. Czy on chce być przy tym? Niech się zastanowi. Mamy sporo pomysłów i obejmują one również jego. Chcemy żeby wszyscy w firmie się dowiedzieli”

Zawrzałem cały. Co oni sobie do diabła myślą? Że będę się biernie przyglądał? Że będę się na to godził? Że wszyscy zobaczą we mnie ofiarę? Nigdy. Dowiedzą się w firmie. Oni chyba oszaleli. Rogacz ma przyprowadzić żonę i zasuwać a jego koledzy będą w tym czasie ją dymać. Może dadzą mi na koniec jej mokre majtki. Może pokażą mi fotki, może pozwolą posłuchać. Niedoczekanie.

A jednak miało się stać po ich myśli. Chociaż walczyłem, wzbraniałem się, protestowałem przeznaczenie upominało się o swój łup. Tym łupem była ona, byłem ja, nasze małżeństwo i całe dotychczasowe życie. Obrócone wniwecz plany na przyszłość i wspólne zamierzenia. Okazały się wątłe, nietrwałe, nijakie. Jak posąg ze spiżu, kolos rodyjski pojawiał się na horyzoncie inny facet. Gigantyczny silny, potężny. Jego wola łamała moją wolę, jego pragnienia stawały się marzeniami Asi. Wcielał w życie każde swoje zamierzenie nie pytając nikogo o zgodę. Demiurg. Twórca, pan i władca. Ja przy nim okazałem się pionkiem. Nic nie znaczącą figurą, której się rozkazuje, daje wytyczne i przesuwa niczym na szachownicy. Co innego ona. Dama. I król. Figury w pełni blasku i chwały. Podziwiane, oglądane, pożądane, oklaskiwane. Czy rzeczywiście dama? Kurtyzana raczej. Rozpalona kocica, kurwa, suka. To tylko w odruchu buntu. Mówię tak chociaż jest dla mnie nieosiągalna. Moja pani. Piękna, seksowna, uwodzicielska. Dla niego. Dla nich. Kupuję dla niej pończoszki, stringi, buty na wysokim obcasie. Żeby wyglądała tak jak wygląda. Żeby była pożądana. Żeby ociekała seksapilem. Dzisiaj. Tamtego wieczoru nie istniałem. Teraz już jestem ale w innej rzeczywistości i w innej roli. Poddany, posłuszny, ujarzmiony. O wiele bardziej niż ona.

Następnego dnia zawiozłem ją do pracy. Nie wiem do końca dlaczego tak się stało. Z powodu strachu o nią, o nas, ze zdenerwowania. W każdym bądź razie stanąłem w jego biurze. Ona jak zwykle w mini i obcisłej bluzeczce, ja w garniturze i w krawacie.

- No widzisz łosiu – zaśmiał się na powitanie – tak już lepiej.

- Przyszedłem odebrać papiery – wypaliłem hardo.

- Nie łudź się głupku. Dobrze wiesz po co tu jesteś. Przywiozłeś ją do mnie. A teraz zobaczysz na co mnie stać.

Po tych słowach podniósł się z miejsca i wskazał na drzwi. Nie bardzo wiedziałem o co chodzi ale wszyscy troje ruszyliśmy przed siebie. Wędrowaliśmy tak kilka minut. W końcu zatrzymał się. Zamarłem w oczekiwaniu. Co będzie dalej? Wyjął kluczyk i włożył w zamek. Odchylił drzwi.

- Wejdźcie – przy tych słowach klepnął mnie w szyję.

Wściekły odwróciłem się do niego.

- No dalej.

Wewnątrz panował miły chłód. Niby normalnie. Kolejne biuro. Czy rzeczywiście? Podszedł do regału. Przesunął półkę. Oniemiałem. Ukazało się kolejne pomieszczenie. Na środku okrągła skórzana kanapa. Czerwona. Nieco dalej zamontowana rurka. Cała chromowana. Domyśliłem się jej przeznaczenia. Krzesło. Jakieś dziwne. Sprzęt grający. Kamera.

- Co to wszystko ma… - nie zdążyłem dokończyć.

Wcisnął guzik. Odezwał się głośnik. Najwidoczniej zamontowano tutaj mikrofony. Powiedział kilka słów i już po minucie zjawili się oni. Ci bezczelni faceci. Ci, którzy odwiedzili mnie w domu.

- Cześć skarbie – słowa skierowane były do małżonki.

Założenie było takie: jedziemy, odbieramy papiery i do domu. Oni chcieli je pokrzyżować. Podeszli do Asi i uśmiechali się głupkowato. Znowu poczułem nieswojo.

- Dosyć. Jeśli macie coś do powiedzenia, to słucham! Może na początek przeprosiny za wczoraj?

Zawyli. Dosłownie zawyli. To był ryk. Śmiali się bez opanowania. I tak się zachowują rozumne istoty. Kulturalne, wykształcone. Byłem w szoku. Z kim przyszło mi pracować. Tego się nie spodziewałem. A jednak natura samcza dała o sobie znać.

- Chyba nie mamy za co.

- Jej się podobało.

- Prawda kochanie?

Asia milczała. Ja przeciwnie.

- Za dużo sobie pozwalacie.

- Mylisz się – przerwał mi szef.

- Zaraz zobaczysz co to jest dużo.

- A ty kochanie pojęczysz sobie o wiele dłużej.

Chwycił ją za pośladek i ścisnął. Żona oblała się cała rumieńcem.

- Zabieraj tą łapę – krzyknąłem.

- Zabieraj…

Chwycili mnie pod ramiona. Nim zdążyłem zareagować byłem przywiązany do krzesła.

- Przestańcie bydlaki – tym razem to ja zawyłem.

Oni już dobierali się do mojej Asi. Małżonka opierała się trochę ale bez przekonania. Wiedziałem, że popełniłem błąd. Po raz kolejny…

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Mistrz |2011-12-08 00:17:23
Ale ty jestes pojebany. Autor tego opowiadania to przykład 100% cioty
fopaxoh |2011-08-11 18:20:17
cześć pierwsza niestety się nie otwiera. error
turbody |2011-08-06 22:03:24
Jest... ale mam problemy z otwarciem tego opowiadania... czy tylko ja?? Jestem
zasmucony bo zostałem zmuszony (swoja ciekawościa) przeczytać na początek część
drugą :(
leoni |2011-08-04 16:11:49
avatar Część pierwsza również jest. Podobnie jak część druga i pozostałe moje
opowiadania w dziale hot :)
turbody |2011-08-04 14:40:26
a gdzie część pierwsza? :)
 
Autor tekstu: leoni

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca