- I tak nie wygram – myślał siadając na fotelu obok dwóch kontrkandydatów, z których tajemnicza Karolina miała wybrać tego jedynego.
Gdy Artur zgłaszał chęć udziału w programie „Randka w ciemno – wydanie specjalne” tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy, czym będzie się ona różnić od poprzednich edycji tego programu. Zrobił to trochę dla hecy i trochę dlatego, że ostatnio miał pewne problemy z kobietami i z żadną nie udawało mu się związać na dłużej.
Dopiero gdy dowiedział się, że został zakwalifikowany do finału, zaczął studiować regulamin teleturnieju. Z satysfakcją stwierdził, iż zwycięska para spędzi upojny weekend we dwoje na Bora-Bora. Trochę zdziwiony doczytał też, że przez cały czas pobytu w tropikach tryumfatorzy będą musieli przebywać w kapturach, nad prawidłowością przebiegu randki będzie miało pieczę czujne oko kamery, a w przypadku zdjęcia kaptura winowajcę czeka dotkliwa kara.
- I tak nie wygram – myślał siadając na fotelu obok dwóch kontrkandydatów, z których tajemnicza Karolina miała wybrać tego jedynego.
Nie wierząc w sukces, Artur na luzie odpowiadał na pytania dziewczyny. Ale ku swojemu zaskoczeniu to właśnie jego wybrała Karolina. Był szczęśliwy jak nigdy w życiu.
Na miejsce przeznaczenia polecieli osobnymi samolotami. Ciemnoskóry taksówkarz zawiózł go pod właściwy adres prosto z lotniska. W willi z basenem mieli przebywać z Karoliną zupełnie sami przez dwie doby. I przez ten czas ani przez moment nie mogli zdjąć kapturów.
Karolina już była na miejscu. Ubrana w letnią, zwiewną sukienkę z wzorem w kwiaty, stała na progu z różowym kapturem na głowie i dwoma kieliszkami w rękach. Artur ubrał swój czarny kaptur już przedtem w taksówce. Przywitał dziewczynę uściskiem dłoni, przyjął od niej lampkę krwistoczerwonego alkoholu i pochwalił strój, nie mogąc się pohamować przed zajrzeniem jej za dekolt. Miała duże, ładnie opalone piersi i nie nosiła stanika.
W milczeniu usiedli przy stoliku na tarasie. Przez dłuższą chwilę sączyli wino, spoglądając na siebie, wzajemnie oceniając w duchu sylwetki i wyobrażając sobie, jak może wyglądać twarz partnera. Wtedy nagle dziewczyna przerwała krępującą ciszę:
- Może zagramy w „Pytania i rozkazy”?
Karolina założyła nogę na nogę i spojrzała na niego wyczekująco.
- A na czym by to miało polegać? – spytał spoglądając na nią przez otwory wycięte w kapturach.
- Po prostu jedna osoba zadaje drugiej pytanie, a ta musi na nie odpowiedzieć szczerze i wyczerpująco. Gdy to zrobi, może pytającemu wydać jakieś polecenie, a ten, jeśli uznał odpowiedź za szczerą, musi je wykonać.
- Dobrze, a jakiego typu mogą być polecenia? – dociekał Artur.
- No wiesz, nie takie, które stanowiłyby jakieś zagrożenie dla życia lub zdrowia, tylko na przykład coś w rodzaju – „zdejmij buty”, „pocałuj mnie w usta”.
- Tak, rozumiem. Wchodzę w to.
- W porządku. W takim razie może ja zacznę – zaproponowała kobieta.
- Nie ma sprawy.
- Dobra. W takim razie powiedz mi, w jakim wieku zacząłeś się onanizować i jak to robiłeś?
- No cóż… - zastanowił się Artur, nieco zdziwiony tak bezpośrednim pytaniem już na początku zabawy. – Miałem wtedy około trzynastu lat. U ojca w szafie pod jego nieobecność znalazłem kilka numerów playboya i gdy byłem sam w domu, kładłem się na tapczanie, w lewej ręce trzymałem gazetę, a prawą zwyczajnie waliłem sobie gruchę.. Czasem robiłem to nawet dwa, trzy razy pod rząd. Pamiętam, że strasznie podniecały mnie zdjęcia Stefanii Seymour palącej nago na stole papierosa i siedzącej na schodach Kelly Monaco. Karin Taylor też była całkiem niezła.
- Przyłapali cię kiedyś na tym?
- Nie, byłem bardzo czujny – zaśmiał się Artur.
- Okay, myślę, że odpowiedziałeś szczerze. Masz prawo do rozkazu..
- W takim razie zdejmij… buty.
- Ok., mogę to zrobić – zaśmiała się Karolina. – Prawdę mówiąc, spodziewałam się innego polecenia.
- Jakiego? – spytał Artur.
- Coś w rodzaju – „zdejmij majtki”?
- A zrobiłabyś to?
- No cóż... – zaśmiała się zalotnie. - Tak, musiałabym. Przecież takie są zasady tej gry.
- W takim razie zrób to. Zdejmij je.
- Dobrze. Skoro tego właśnie chcesz...
Karolina wstała i powoli zdjęła majki.
Białe, koronkowe figi spłynęły na podłogę. Artur bacznie obserwował dziewczynę, chcąc podejrzeć jej cipeczkę, ale ona zrobiło to tak zgrabnie i zręcznie, że rant sukienki nie pozwolił ujrzeć niczego ponad seksowne, opalone na kolor mlecznej czekolady uda.
- Okay, teraz moja kolej – powiedział Artur. – O co by ci się tu spytać… Opowiedz mi może, kiedy i w jakich okolicznościach pierwszy raz widziałaś nagiego, dorosłego mężczyznę w całej okazałości?
- W całek okazałości, powiadasz? – zaśmiała się Karolina. – Masz na myśli penisa w pełnym wzwodzie?
- Dokładnie.
- Dobrze, że to uściśliłeś, bo gołych chłopaków widziałam już w wieku czternastu -piętnastu lat, gdy kąpaliśmy się nago w jeziorze z kuzynami, kuzynką i kilkoma kolegami. No ale do pełnoletniości trochę wtedy chłopakom brakowało. A po drugie ich wzwody można było raczej nazwać spontanicznymi niż pełnymi. Pamiętam, jak śmiałyśmy się z kuzynką na widok ich raczej małych, sterczących pałek, a oni uciekali do wody i stamtąd wygapiali się na nasze cycki.
- Słodkie czasy dorastania – uśmiechnął się Artur.
- Dokładnie. Ale przepraszam, rozgadałam się nie na temat. Wracając do twojego pytania, pierwszy raz penisa w erekcji u dorosłego faceta zobaczyłam, jak miałam szesnaście lat. Byłam wtedy na wakacjach u ciotki i jej córki, czyli mojej kuzynki, o trzy lata starszej ode mnie Ani.
- I co tam się wydarzyło?
- Poszłyśmy we dwie na dyskotekę i tam podrywał Anię jakiś miejscowy chłopak. Miał dwadzieścia jeden lat, był wysokim, szczupłym, ale dobrze zbudowanym brunetem. Odwiózł nas do domu, a gdy ciotka wyczuła od niego alkohol i dowiedziała, że jest po kilku piwach, nie pozwoliła mu wracać samochodem do siebie. Nie bardzo było go gdzie położyć, więc miał spać w tym samym pokoju co ja, ale na innym tapczanie, po drugiej stronie pomieszczenia.
- I co? Dobierał się do ciebie?
- Do mnie nie – zachichotała dziewczyna. - Gdy w domu zgasły wszystkie światła szybko zasnęłam. Nagle obudził mnie głośny szept:
- Darek! Darek! Chodź do mnie!
To kuzynka wołała chłopaka. Ten natychmiast poszedł do jej pokoju, sąsiadującym z moim. Drzwi zamknęły się na zasuwkę. Po chwili usłyszałam głośne szepty. Byłam ciekawska jak to podlotek, więc stanęłam przy drzwiach i podglądałam ich przez dużą dziurkę od klucza. Zasłony były odsłonięte, księżyc w pełni, a w jego świetle wszystko było doskonale widoczne. Darek stał może z dwa metry od drzwi, bokiem do mnie, a Anka robiła mu loda. Miał dużego, grubego członka. Strasznie się podnieciłam patrząc jak na zmianę pojawia się i znika w ustach kuzynki.
- Pewnie zaczęłaś się zabawiać paluszkiem sama ze sobą? – spytał Artur.
- Jakbyś zgadł. Potem położyli się na tapczanie, Darek zdjął jej koszulę nocną, macał po cyckach i robił palcówkę. Ania zaczęła dyszeć z podniecenia i wtedy chłopak rozłożył jej nogi i przeleciał. Chwilę leżeli obok siebie, całując się i głaskając, a potem Darek wziął Anię na pieska. Ledwo doszedł i wyciągnął z niej swojego wielkiego drągala, odskoczyłam od drzwi i wskoczyłam pod kołdrę, udając, że śpię.
- I to wszystko?
- Nie, co ty, najlepsze było rano. Zawsze śpię na boku i gdy się obudziłam i otworzyłam oczy, mój wzrok padł centralnie na wielgachną pałę Darka. Chłopak też spał na boku, przodem do mnie na swoim tapczanie. Odkrył się, co w sumie nie było dziwne, bo lato było upalne. Ale spał kompletnie nago! No i akurat miał poranną erekcję. Ciekawe co mu się śniło? Może to, że właśnie moja kuzynka
obciąga mu fajfusa?
- Bardzo możliwe – zaśmiał się Artur.
- Gapiłam się na jego ptaka jak sroka w gnat. Wprost nie mogłam od niego oderwać oczu. Był bardzo żylasty, gruby, napletek mocno mu się ściągnął i widziałam jak łypie na mnie tym swoim wielkim, ślepym, czerwonym okiem. Trwało to dość długo, może dziesięć, piętnaście minut. Nagle weszła do pokoju ciocia. Pewnie chciała sprawdzić, czy jesteśmy grzeczni. Udawałam, że śpię, ale obserwowałam wszystko spod na wpół przymkniętych powiek.
- Pewnie cioteczka zdziwiła się na widok wacka we wzwodzie?
- Dosłownie ją zamurowało! – potwierdziła Karolina. - Stanęła jak wryta. Dopiero po chwili podeszła i kicnęła przy łóżku Darka. Chwilę gapiła się na jego kutasa, pewnie zastanawiając się, co zrobić?
- Może miała ochotę trochę się nim pobawić?
- Całkiem możliwe, bo ciocia była młodą wdową i na pewno była potrzebowska w tych sprawach. W końcu jednak przykryła mu krocze kołdrą i wyszła. Słyszałam potem, gdy już Darek wyjechał, jak zrobiła burę Ani. Kazała powiedzieć Darkowi, że jeśli chce jeszcze kiedyś przenocować u nich, to musi spać w bieliźnie, bo bezwstydnie się obnaża i o mały włos zdeprawowałby niewinne dziecko. To znaczy mnie. A ja faktycznie byłam wtedy jeszcze dziewicą.
- W porządku, bardzo fajnie to opowiedziałaś. I myślę, ze szczerze. Jakie jest twoje polecenie? Pewnie mam coś zdjąć?
Dziewczyna założyła nogę na nogę, zsunęła pantofel na czubek stopy i bawiła się nim tak długo, aż zsunął się na podłogę. Na ułamek sekundy położyła lewą stopę obok prawej i lekko rozsunęła uda, ale zanim Artur zdążył rzucić okiem na jej łono, znów założyła nogę na nogę. Przez rozcięcie w materiale kaptura dostrzegł jej delikatny uśmiech. Dopiero po chwili odpowiedziała:
- Nie, to byłoby zbyt szablonowe.
- Więc co mam zrobić?
- Hm… Powiedzmy… - zastanawiała się oblizując seksownie usta widoczne przez wycięcie w kapturze. – Już wiem! Rozepnij rozporek, wyciągnij penisa i onanizuj się na moich oczach. A gdy skończysz, nie możesz schować ptaka, musisz zostawić go na wierzchu, żebym cały czas mogła go mieć na oku.
Artur był zdziwiony i zawstydzony, ale skoro zgodził się na udział w tej grze, musiał przestrzegać jej reguł. Wahał się przez dłuższą chwilę, ale w końcu przełamał się. Rozpiął rozporek i wyciągnął na wierzch penisa. Pomyślał, że co mu szkodzi, skoro i tak praktycznie jest tu anonimowo, gdyż ma na głowie kaptur i nawet jeśli spotkałby się kiedyś z Karoliną w normalnych okolicznościach, to dziewczyna i tak z pewnością go nie rozpozna. I wice wersa.
Rozpoczął masaż członka,
stopniowo zwiększając tempo i coraz mocniej obciągając napletek. Onanizował się zawzięcie, a Karolina najwidoczniej podniecił ten widok, bo zaczęła co jakiś czas zadzierać sukienkę do góry, by przez chwilkę pokazać mu gołą, ładnie wygoloną cipeczkę. Artur widząc to podniecił się jeszcze bardziej, a jego ręka poruszająca się na członku osiągnęła zawrotne tempo. Gdy już miał trysnąć, Karolina chwyciła go za penisa i mocno ścisnęła, mówiąc:
- Zostaw to na później! Oszczędzaj ładunek!
Artur przez wycięcie na usta w różowym kapturze dostrzegł, że dziewczyna szeroko się uśmiechnęła. Przychylił się do jej prośby, puszczając penisa i kładąc rękę na oparciu krzesła. Kobieta zaśmiała się patrząc, jak jego wzwód osłabł.
- No to teraz moja kolej. Powiedz mi, kochany, kiedy dałeś największą plamę w seksie?
- Bo ja wiem? – odparł Artur. - Musiałbym się zastanowić. Przeważnie stawałem na wysokości zadania.
- Przypomnij sobie coś, to nagroda cię nie minie – zachęciła go, wyciągając nogę mocno do przodu i trącając wystającego z rozporka na całą długość penisa.
- To było tak. Moja dziewczyna wyjechała w góry i miała wrócić za tydzień. Ja musiałem zostać, więc z tęsknoty onanizowałem się zawzięcie i zwaliłem konia trzy razy z rzędu. Tymczasem ona bez zapowiedzi wróciła szybciej, bo nie było pogody. Przyszła do mnie bardzo napalona. Przeleciałem ją klasycznie, to znaczy w cipkę. A potem ku mojemu zaskoczeniu chciała, żebym zrobił to w dupkę. Zawsze o tym marzyłem. Byłem bardzo zaskoczony i szczęśliwy, bo ona nigdy przedtem nie chciała się na to zgodzić, chociaż usilnie ja na to namawiałem. Nasmarowałem jej ciaśniejszą dziurkę wazeliną, wszedłem w nią i starałem się jak mogłem, ale nie dałem rady, mimo jej pomocy ustami i ręką. Po prostu już po chwili mi opadł i nie chciał już bryknąć. To przez te poranne walenie konia. Zmarnowałem okazję, która już się później nie powtórzyła, bo ona już potem nigdy nie zaproponowała mi anala.
- No tak, co tu kryć – dałeś ciała. To była kara za onanizm – zachichotała Karolina. – Nie wiem, dlaczego wy, faceci, nacie takiego pierdolca na punkcie walenie w dupę?
Chłopak nic nie odpowiedział, nie mając humoru po przypomnieniu sobie tej nieciekawej dla siebie sytuacji. Dziewczyna wzięła ze stolika gazetę, zwinęła ją w rulonik i podniosła nim oklapniętego członka. Pałka na początku nie zareagowała, więc Karolina jeszcze kilka razy trąciła ją kolorowym czasopismem, a potem przesunęła nim po jądrach. Fiut zaczął powoli rosnąć, stopniowo podnosząc główkę. Dziewczyna zachichotała jak podlotek, odłożyła gazetę i umościła się wygodnie w fotelu, pozostawiając chłopaka zawiedzionego i z coraz większą erekcją.
- Mogę schować penisa? – spytał zawstydzony. – Już się chyba dosyć napatrzyłaś?
- Nie. Oczywiście, że nie. Widok ładnego, młodego członka we wzwodzie nigdy mi się nie nudzi. Zresztą nawet jak ci nie stoi, wygląda dość interesująco.
Artur odchrząknął zdenerwowany, potarł dłonią zwiniętą w pięść o brodę i powiedział:
- Dobra, teraz mój rozkaz. Za to, że
kazałaś mi walić konia
i nie pozwoliłaś potem schować kutasa, musisz zostać ukarana! Przełóż się przez oparcie fotela, zadrzyj sukienkę do pasa i mocno wypnij pupę. Dostaniesz lanie – klapsy na goły tyłeczek.
Dziewczyna była wyraźnie zdziwiona poleceniem, bo przez chwilę nawet nie drgnęła. Dopiero potem chcąc nie chcąc wykonała polecenie. Uklękła z boku swojego fotela, podniosła wysoko sukienkę, odsłaniając gołą dupeczkę i opadła w przód, mocno ją wypinając. Miała cudowne, krągłe i jędrne pośladki. Artur podszedł do Karoliny i pogłaskał po pupie. Potem ukląkł obok dziewczyny, lewą rękę położył na jej plecach, a prawą dawał klapsy, raz lekkie, raz mocne, co jakiś czas głaskając to bardzo mocno wyeksponowaną cipkę, to anusa. Urozmaicał sobie te pieszczoty władając na zmianę jeden lub dwa palce w cipkę i w ciaśniejszy otwór. Stopniowo coraz mniej czasu poświęcał na klapsy, a coraz więcej na pieszczoty waginy i odbytu. Dziewczyna zaczęła głośno dyszeć. Odwróciła się w kierunku Artura, chwyciła go za przyrodzenie i zaczęła je pobudzać szybkimi, krótkimi ruchami dłoni. Karolina jęczała coraz głośniej. Chłopak robił jej palcówkę na zmianę w cipcę i w odbycie, a dziewczyna zawzięcie go onanizowała. W końcu trysnął, ale nie przestawał jej pobudzać. Chwilę później Karolina głośno krzyknęła i znieruchomiała, osiągając orgazm.
Usiedli, każde na swoim fotelu. Kobieta obciągnęła w dół sukienkę, ale Artur zgodnie z jej poleceniem ciągle miał członka wyciągniętego na wierzch. W tej chwili był oklapnięty po wytrysku, ale chłopak szybko dochodził do siebie. Spojrzał na partnerkę i powiedział cicho:
- Opowiedz mi o największym wstydzie, jakiego doznałaś w swoim życiu erotycznym.
Karolina podrapała się po cycuszku, zadarła wysoko sukienkę, wolno pogłaskała się po cipeczce, schowała ją i w końcu odpowiedziała:
- To było wtedy, jak robiłam loda kuzynowi Piotrowi. Miałam osiemnaście lat, a on szesnaście. Byliśmy sami u niego w domu i z nudów bawiliśmy się w doktora. Podpuścił mnie i powiedział, że jestem taka młoda i niedoświadczona, że na pewno nie umiem zrobić loda. Po prostu wszedł mi na ambicję, a w dodatku byliśmy wypici, więc chciałam mu udowodnić, że się myli i że to on jest gówniarz, a ja jestem już kobietą. Nigdy przedtem tego nie próbowałam, ale zaczęłam dość nieudolnie robić Piotrowi laskę. Wtedy nagle do pokoju wszedł wuja. Nakrył nas na gorącym uczynku i mocno wyzwał od najgorszych, zwłaszcza mnie, bo przecież byłam starsza i w końcu to ja ciągnęłam, a nie kuzyn.. Na domiar złego wszystko musiał rozgadać, bo dwa tygodnie później na weselu podsłuchałam jak faceci z mojej rodziny obgadywali mnie mówiąc: „ta mała, zboczona lodziara”. Było mi wtedy tak strasznie wstyd!
- Widzisz, ty też dałaś ciała! – z satysfakcją zauważył Artur. – Jakie masz dla mnie polecenie?
- Doprowadź mnie do orgazmu samym językiem.
Nie czekając na odpowiedź bezwstydnie zadarła sukienkę aż do pasa i szeroko rozstawiła nogi. Chłopak nie ociągając się opadł na kolana, zajmując pozycję między jej udami. Palcami rozszerzył wargi sromowe, wystawił język przez wycięcie w kapturze i zaczął lizać cipeczkę. Chciał zrobić na Karolinie jak najlepsze wrażenie, licząc na późniejszy rewanż z francuskiego, więc bardzo przyłożył się do zrobienia minetki. Lizał, ssał i delikatnie przygryzał wargi sromowe łechtaczkę, buszował językiem w pochwie i lizał cale krocze, od waginy do anusa i z powrotem. Od czasu do czasu pomagał sobie palcami, pieszcząc nimi wnętrze cipki i odbyt. Kilka razy przerwał na moment, by zwilżyć sobie usta i język łykiem wina, a potem kontynuował swoje dzieło. Dziewczyna głaskała go po głowie, a potem chwyciła mocno za włosy. Jęczała coraz głośniej, rytmicznie wypychając biodra w przód na spotkanie z jego językiem. Po chwili zaczęła krzyczeć, aż w końcu zamilkła, wstrząsana spazmami rozkoszy po minecie zrobionej po mistrzowsku.
Zadowolony z siebie Artur wrócił na fotel. Z satysfakcją patrzył między szeroko rozstawione uda na miłosne soki spływające z jej łona i kapiące na fotel. Karolina dopiero po chwili złączyła nogi i zasłoniła krocze dłońmi. Uśmiechnęła się do niego i spytała lekko zachrypniętym głosem:
- Jaka jest największa fantazja erotyczna, jaką udało ci się zrealizować?
- Pół roku napalałem się na koleżankę z pracy. To była Dorota, taka mała cycatka o krótkich, ciemnych włosach, szerokim uśmiechu i trochę za dużej pupie. Lubiła chodzić w mocno obcisłych dżinsach, a latem często nie nosiła stanika. Preferowała bluzeczki z dużymi wycięciami z przodu, więc nieraz zapuściłem żurawia za jej dekolt, gdy pochylała się nad papierami. Jej piersi były po prostu idealne. Flirtowałem z nią coraz odważniej, czasem nawet niby przypadkiem ocierałem się o jej tyłeczek albo dotykałem biustu, a ona nie reagowała. W końcu, gdy pewnego dnia robiliśmy jakieś pilne raporty i skończyliśmy dopiero o dwudziestej, zacząłem się do niej dobierać. Nie powiedziała nie, więc przeleciałem ją najpierw na biurku, a potem na podłodze, na pieska. Zwaliłem przy tym monitor i potem musiałem za niego zapłacić. Ale warto było.
- Super. Lubię słuchać o takich wesołych przygodach – zaśmiała się Karolina. – Mnie też kilka razy zdarzył się spontaniczny seks w biurze. Ale na szczęście nie uszkodziłam przy tym żadnego sprzętu. Dobra, mów co mam zrobić?
- Masaż piersiami całego ciała. Aż do orgazmu
– chłopak uśmiechnął się szelmowsko.
Karolina zdjęła sukienkę, zostając tylko w szpilkach i kapturze. W końcu chłopak zobaczył jej piersi w całej okazałości. Były naprawdę duże, rozchylona na boki i lekko obwisłe. Delikatnie kołysały się przy każdym jej ruchu, mocno go podniecając. Małe, mocno sterczące brodawki były otoczone sino czerwoną, dość sporą aureolą. Dziewczyna bawiła się chwilę nimi, aż zaczęły twardnieć jej sutki.
Potem kazała mu położyć się na brzuchu. Dotykając go wyłącznie biustem, masowała Arturowi plecy, potem uda i pośladki. Szeroko rozszerzyła mu nogi. Wzięła do ręki jądra i ocierała je o swoje nabrzmiałe sutki. Gdy był już bliski orgazmu, przerwała pieszczoty i mocno ścisnęła jego klejnoty rodzinne. Potem powiedziała mu, żeby położył się na plecach. Wykonał jej polecenie bez szemrania.
Karolina dokładnie wymasowała mu piersiami całą klatkę piersiową. Następnie usiadła na chłopaku okrakiem, pochyliła się nad nim i zaczęła ocierać się cycuszkami jego twarz. Włożyła mu nabrzmiały sutek w usta i pozwoliła ssać przez dobrych kilka minut, a potem zrobiła to samo z drugim sutkiem. N koniec zsunęła się w dół jego ciała, ścisnęła członka swoimi dużymi piersiami i tak długo poruszała nimi w wzdłuż penisa, aż w końcu doprowadziła go do gigantycznego wytrysku. Karolina rozsmarowała sobie cały jego ładunek po biuście i brzuchu i wróciła na fotel.
Po takich przeżyciach Artur dość długo dochodził do sobie, leżąc dalej na podłodze. W końcu pozbierał się, wstał i zajął swoje miejsce. Spojrzał w dół - jego wymęczony fiut zwisał smętnie. Dziewczyna zobaczyła jego spojrzenie i powiedziała:
- Nie, nie możesz go schować. Czekam na pytanie.
- Opowiedz mi o swoim najlepszym seksie – powiedział po chwili.
- Hm, to chyba było wtedy, jak z moim chłopakiem, Jackiem i moim najlepszym przyjacielem, Kamilem, pojechaliśmy na piknik. Było ciepło, rozłożyliśmy koc na jakieś łące nad Wartą i piliśmy piwo. Miałam na sobie bardzo krotką miniówkę. Robiło się coraz cieplej, więc najpierw zdjęłam koszulkę, potem stanik. Chodziłam topless, ale nadal było mi Gorąco, więc poszłam w krzaki i zdjęłam majtki. Dość mocno się pochylałam przy nich i siadałam z rozkraczonymi nogami, więc na pewno nieraz widzieli moją cipkę. Specjalnie ich podpuszczałam. W końcu nie wytrzymali i prawie rzucili się na mnie. Mój chłopak ściągnął mi miniówkę i zaczął brać od tyłu. Wtedy ja rozpięłam spodnie Kamilowi i wzięłam się za robienie mu laski. Potem kazałam koledze położyć się na plecach i uprawiałam z nim seks na jeźdźca, a w tym czasie Jacek walił mnie w dupala. Na koniec Kamil uprawiał ze mną seks analny w pozycji na pieska, a mój chłopak. Położył się pode mną i od dołu robił mi minetkę. Było po prostu wspaniale!
Opowiadając to Karolina przez cały czas bawiła się penisem Artura, trącając go i pocierając stopami, aż w końcu doprowadziła członka do pełnej erekcji.
- Dobra, skończyłam. Teraz mój rozkaz. W pokoju obok jest moja chora matka na wózku, nie może chodzić i jest w podeszłym wieku. Przyleciała tu na własny koszt, licząc na prawdopodobnie ostatnie przeżycie seksualne w swoim życiu. Zaraz tu wjedzie i musisz się zgodzić na to, żeby
popieściła twoje jądra i fiuta.
Bardzo możliwe, że twój penis będzie ostatnim, jakiego zobaczy i dotknie przed śmiercią.
- Dobra. Mus to mus – niechętnie zgodził się Artur.
- Mamo! Mamo, chodź do nas – zawołała dziewczyna.
Do pokoju wjechała mała kobiecina na wózku. Bez słowa podjechała do Artura, wzięła do ręki penisa i zaczęła go pocierać. Po chwili konsternacji Artur zamknął oczy i wyobraził sobie, że robi to nie starsza kobieta, ale miss Playboya, sama Kelly Monaco. Ręka babcinki poruszała się coraz szybciej na jego członku. W końcu po kilku minutach trysnął. Starowinka nadal milcząc odjechała swoim wózkiem pod ścianę i została tam, żeby wszystkiemu się przyglądać.
- No to czas na moje pytanie – odezwała się Karolina.- Najdziwniejsze miejsce, w jakim uprawiałeś seks?
- Przebieralnia w sklepie odzieżowym. Robiliśmy to tak długo, że aż zrobiła się spora kolejka i właścicielka przyszła zainterweniować. Odkryła kotarę i wszyscy zobaczyli, jak dziewczyna robi mi laskę. Chciała kolejny raz postawić mi żołnierza do pionu, a ja w tym czasie bawiłem się jedną ręką jej cyckami, a drugą robiłem palcówkę. No i to by było na tyle.
- Trochę mało, ale niech ci będzie.
- Mój rozkaz brzmi: anal.
- Nie!
- Tak.
- Proszę cię, nie!
- Rozkaz jest rozkaz. Sama ustaliłaś zasady tej gry, więc nie ma odwołania. Do roboty!
- No dobra... – wydusiła z siebie Karolina.
Opadła na podłogę, przybierając pozycję na pieska i mocno wypinając tyłek. Na tak wspaniały widok Artur momentalnie bardzo się podniecił. Miała się zaraz spełnić jego największa fantazja seksualna! Szybko ręką doprowadził członka do pełnej erekcji i powoli wszedł w odbyt dziewczyny. Zaczął poruszać się w niej coraz szybciej, czując rosnącą rozkosz. Zwiększył tempo i chwycił ją za biodra. Walił ją w tyłek tak mocno, że aż babcinka podjechała bliżej, żeby się wszystkiemu dobrze przyjrzeć.
- Jesteś wspaniała! – powiedział nie przestając jej posuwać. – Mam pomysł! Zdejmiemy kaptury!. Chrzanić karę! Będziemy parą, będzie nam razem dobrze. Zamieszkamy u mnie. Jesteś najlepsza laską, jaką spotkałem! Moim darem od losu!
Karolina nic nie odpowiedziała, tylko jeszcze mocniej wypięła tyłeczek. Ruchy chłopaka osiągnęły zawrotne tempo, aż w końcu trysnął. Nie wyciągając penisa z dziewczyny chwycił za jej kaptur i zdjął go. Długie blond włosy spłynęły w dół, uwolnione od krępującego je materiału. Karolina odwróciła głowę w stronę Artura.
- Przecież to Jenna Jameson!
– krzyknął chłopak. – Oszukałaś mnie! Jesteś gwiazdą filmów porno!
Nagle do pokoju wpadł tłum ludzi z kamerami i aparatami fotograficznymi. Wszyscy pstrykali zdjęcia bez opamiętania, błyskając fleszami. W pomieszczeniu zrobiło się bardzo ciasno. Ktoś krzyknął:
- To najlepszy reality show dla dorosłych w historii płatnej telewizji!
- Artur, zarobisz na tym z dziesięć milionów dolców! Dałeś się wkręcić. Wynajęliśmy Jennę do tego programu. Ale nie przejmuj się! Było super!
- Co to za chamstwo! – wrzasnął Artur. – Podam was wszystkich do sądu! Zniszczę was!
- Wszystko jest zgodne z regulaminem, który podpisałeś – odpowiedział gruby, wąsaty facet w drogim garniturze. – A że nie chciało ci się czytać czterdziestu siedmiu stron drobnym druczkiem, to już twoja sprawa, frajerze!
| < Poprzednia | Następna > |
|---|




