Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

Najlepsze opowiadania erotyczne

Zarejestruj się i przyślij własne opowiadanie

wakacje

wakacje Bohaterką opowiadania jest Krystyna, nauczycielka szkoły średniej, żona Andrzeja i matka nastoletniego Pawła. Cała historia rozpoczyna się w czasie wakacji nad polskim morzem...

Jest godzina dwudziesta gdy Andrzej z żoną Krystyną wchodzą na parkiet. Jest piękny wieczór. W dodatku to pierwszy dzień ich urlopu. Czują się odprężeni i chcą się zabawić. Pierwszy taniec szybko się kończy. Potem kolejny i jeszcze jeden. Siadają przy stoliku by chwilkę odpocząć. Chce mi się pić - mówi kobieta i uśmiecha się do męża. Dobrze, zaraz coś zamówię - odpowiada i po chwili idzie już w stronę baru. W tym czasie do stolika obok podchodzi grupka młodzieńców. Siadają. Zaczynają rozmowę. W ogólnym gwarze nie słychać prawie co mówią, ale pojedyncze słowa docierają do niej. Widocznie rozmawiają o którejś z kobiet. Tylko o której? - zastanawia się. Spogląda w kierunku parkietu.
- niezła dupa, prawda?
- pewnie, spójrzcie na jej cycki.
Krystyna odwraca się do nich. O kim mówią? - myśli. Tymczasem Andrzej wciąż stoi w kolejce. Jeszcze raz spogląda na parkiet. Próbuje odgadnąć czyj wygląd tak komentują.To był niewinny taniec...
- myślicie o tym co ja?
- tak - zaczynają się śmiać.
- dobra, w takim razie spróbujmy.
Chłopak wstaje z miejsca i podchodzi do kobiety. Przysiądzie się pani do nas? - mówiąc to uśmiecha się szelmowsko. Słucham? - Krystyna nie potrafi ukryć zdziwienia.
- chodź, będzie fajnie - inny odzywa się siedząc nadal przy swoim stoliku.
Kobieta piorunuje go wzrokiem. Na końcu języka ma już ostre słowa ale w tej właśnie chwili ten pierwszy siada obok niej. Nawet nie zapytał czy może - przebiegło jej przez myśl.
- rozmawialiśmy tu z chłopakami o tobie i stwierdziliśmy, że fajna z ciebie dupeczka - mówiąc to patrzy jej prosto w oczy.
Krystyna jest coraz bardziej zbita z tropu. Nie spodziewała się czegoś takiego. Nie bardzo wie jak zachować się w tej sytuacji. Jeszcze chwila a może go spoliczkować. Gdzie ten Andrzej - gorączkowo stara się zapanować nad sytuacją.
- zaraz przyjdzie mój mąż.
- tak, tak, wiemy - uśmiechają się wszyscy i jeden po drugim dosiadają się do niej.
- skoro nie mogłaś się sama zdecydować to my to zrobiliśmy.
- rozluźnij się mała, jeszcze przed chwilą tak wywijałaś na parkiecie.
- lubisz zaszaleć? - potok słów i pytań sprawia że wciąż siedzi na miejscu, nie próbuje przeciwdziałać.

- no powiedz cipko, jesteś gorąca?

Tego jest już za wiele. Kobieta postanawia się podnieść. Jednocześnie unosi dłoń by spoliczkować chłopaka. W tym momencie czuje że ktoś przytrzymuje ją z tyłu.
- spokojnie, nie denerwuj się, chcemy tylko pogadać.
Opada na swoje miejsce i bezwolnie opuszcza ramię.
- o co wam chodzi?
Uśmiechają się.
- nie wiesz? o dobrą zabawę?
- masz ochotę zaszaleć z nami?
Krystyna robi się cała czerwona. Takiej propozycji się nie spodziewała. I to wprost, bez ogródek.
- dajcie mi spokój - odpowiada niepewnie.
- to może potańczysz z nami?
Chce po raz kolejny dać ciętą odpowiedź, jednak i teraz się nie udaje.
- mężulek idzie.
Wszyscy, w tym także Krystyna odwracają się w tamtą stronę.
- nie rób scen suczko, a wczystko będzie dobrze.
- powiem, że zaprosiłaś nas do stolika
Zanim zdążyła cokolwiek odrzec Andrzej stanął już obok.
- dzień dobry panu - chłopcy jeden przez drugiego witali się z nim.
Ten zaskoczony podawał każdemu rękę. Szybko wyjaśnili, że z powodu ciasnoty dosiedli się do Krystyny.
- pańska żona powiedziała, że nie będzie pan miał nic przeciwko.
- oczywiście - odrzekł bez namysłu - w takim razie siadajmy.
W tej sytuacji Krystyna nie protestowała już, i nie powiedziała o tym co zaszło przed chwilą. Chłopcy zaczęli rozmowę z jej mężem i sytuacja jakoś się rozładowała. Po kilku minutach nawet Krystyna się rozluźniła. W pewnym momencie jeden z chłopców zaproponował jej wspólny taniec.
- nie ma pan nic przeciwko? - to mówiąc spojrzał na jej męża.
- ależ oczywiście że nie, Krysia bardzo lubi tańczyć.
Zanim zdołała odpowiedzieć chłopak podał jej dłoń. Cóż miała zrobić. Wstała z miejsca i ruszyła na parkiet. W końcu to była prawda - lubiła taniec.
Kiedy para znalazła się na parkiecie chłopcy postanowili przystąpić do ataku na Andrzeja.
- wypije pan piwo?
- czemu nie - odpowiedział mężczyzna - możemy się napić.
- ale my nie możemy, nie wpuszczą nas do ośrodka...
- ale panu chętnie postawimy.
I tak się stało. Chłopcy zafundowali mu piwo. Potem jeszcze jedno. W tym samym czasie Tomek szepnął na ucho Krystynie: od razu wpadłaś nam w oko. Szczerze mówiąc to pierwszy cię wypatrzyłem.
- czego wy chcecie ode mnie? przecież widzicie że jestem mężatką, na dodatek mój mąż jest tu ze mną...
- to się da jakoś załatwić, zawsze możesz go spławić.
- co?!!
Przesunął dłoń po jej ciele i szepnął jej znowu na ucho:
- na pewno masz na to ochotę, wyglądasz na taką.
- na jaką? - zapytała prawie gwałtownie.

- wyglądasz na spragnioną i niezaspokojoną suczkę

- jesteś taka prawda? nie mylę się chyba?
- nie to nie prawda - zaprzeczyła nerwowo.
- nie denerwuj się, to nic złego...
- pomożemy ci
Te słowa sprawiły że lekko zadrżała.
- jak? - zapytała cicho
- zajmiemy się tobą.
Chwilę później wrócili do stolika. Krystyna od tego momentu była jakby nieobecna. Jakby coś przemyśliwała. Andrzej z kolei bawił się coraz lepiej. Kolejne piwa robiły swoje. Atmosfera stawała się coraz luźniejsza.
- teraz moja kolej - powiedział Marcin i wyciągnął dłoń w kierunku kobiety.
Już nikt nie pytał Andrzeja o zgodę. Ten był zafrapowany słowami chłopaka.
- masz rację - powiedział - od tego są w końcu wakacje.
- tak- przytaknęli inni i zaczęli się śmiać.
Wydawało się, że nie zwracają uwagi na kobietę zmierzającą w stronę parkietu. To jednak były pozory...
- i co? jesteś gotowa? - usłyszała prawie natychmiast słowa Marcina.
- na co?
Spojrzał jej prosto w oczy, uśmiechnął się i powiedział: zerżniemy cię.
- co?!!!
Gwałtownym ruchem złapał ją za pośladek i mocno ścisnął.
- spodoba ci się.
- niedoczekanie wasze- odpaliła.
- wiem że jesteś mokra, nie musisz odpowiadać.
W tym momencie jego usta przywarły do jej ucha i język wniknął do małżowiny. Drgnęła. Zacisnęła dłonie na jego koszulce i powiedziała: przestań. Ale on nic sobie z tego nie robił. Przeciwnie. Przesunął dłoń jeszcze niżej i delikatnie wsunął między jej nogi.
- nie rób tego...
Zagryzła wargi czując jak dłoń chłopaka zbliża się do jej krocza. Tańczące obok dwie pary uśmiechnęły się do nich.
- co ja robię... - szybko spojrzała w kierunku stolika. Andrzej był jednak odwrócony. Odetchnęła z ulgą, że nie zobaczył niczego. Musi to przerwać natychmiast...
Marcin w końcu dotarł tam gdzie zamierzał.

Poczuł wilgoć na palcach i uśmiechając się w duchu szepnął: jesteś gotowa.

W tym momencie skończyła się jednak piosenka i oboje wrócili do stolika. Atmosfera stawała się coraz bardziej gorąca. Chłopcy coraz śmielej zaczynali okazywać swoje zainteresowanie Krystyną.
- pańska żona to świetna laska.
Andrzej uśmiechnął się lekko zdziwiony i spojrzał na małżonkę.
- to prawda, jestem szczęściarzem.
- jeszcze jakim - przytaknęli chłopcy.
- ma pan taką dupeczkę w domu, tylko pozazdrościć...
Krystyna zdębiała. Jej mąż również spoważniał.
- co powiedziałeś? - zapytał lekko zdenerwowany.
Chłopak zamilkł na chwilę. Wydawało się że wycofa się teraz, ale w tym samym momencie inni poparli kolegę.
- pańska żona jest bardzo seksowna...
- super dupa - dorzucił inny
- taką to tylko...
- co?!! - Andrzej zrobił się purpurowy.
Zamierzał się podnieść. Alkohol jednak dał znać o sobie. Lekko się zakołysał i chwiejąc się opadł z powrotem na miejsce.
- bez takich mi tu!
Oni spojrzeli po sobie z uśmiechem.
- nie denerwuj się tak
- chyba nie jesteś zazdrosny?
- kto, ja? a o kogo miałbym niby być? o was? - spojrzał z ironią na nich a potem na żonę.
Krystyna nie wiedziała jak się zachować. Była cała czerwona. Nie dość że zaproponowali jej seks, to teraz w obecności jej męża mówią takie rzeczy...Spuściła głowę bezradnie i lekko zagryzła wargi. Jej mąż coraz intensywniej wpatrywał się w nią. Czyżby jednak coś było nie tak? - myślał - dlaczego ona tak się rumieni?
- chodźmy zatańczyć - tym razem Rafał podaje jej dłoń.
Kobieta wstaje i rusza w kierunku parkietu. Wszyscy patrzą teraz na odchodzących. Widzą jej niepewność i czują że idzie na miękkich nogach. Andrzej też się orientuje, że z żoną zaczyna się dziać coś niedobrego. Głupio mu jednak zatrzymać ich teraz. Po tym co powiedział...
Myśli zaczynają się kłębić w głowie. A może powinien być zazdrosny? Co ona wyprawia?
Rafał uśmiecha się patrząc na nią. Widzi na jej obliczu zmieszanie, i chyba coś jeszcze... Zaczyna się taniec. Ona jakby starała się uciec przed czyimś wzrokiem. Domyśla się w mig o co chodzi. Tak nią prowadzi że po chwili znajdują się w drugim końcu sali. Teraz nie są już widoczni dla siedzących przy stole. Przesuwa swoją dłoń niżej, na pośladek.

- twój mąż to dupek - odzywa się.

Ona milczy. Rzeczywiście nie zachował się tak jak powinien. Jest nieco rozczarowana, ale z drugiej strony czuje coś czego nigdy nie czuła...
Rafał uśmiecha się do niej i zaczyna ją obmacywać. Na początku robi to bardzo dyskretnie, potem już całkiem otwarcie. Po chwili są już w centrum zainteresowania tańczących. W tym samym czasie przy stoliku narasta napięcie. Rozmowa jest teraz markowana. Andrzej udaje że wszystko jest ok, oni jednak widząc jego niepewność spowodowaną zachowaniem żony próbują go nieco podrażnić.
- Rafał to ma dobrze...
- to prawda - mówi Marcin - wiem, bo z nią tańczyłem...
Uśmiechają się ironicznie i dalej kontynuują:
- taka gorąca dupa...
- na pewno ją nieźle zmaca
Podsuwają Andrzejowi kufel. Napijmy się - mówią.
- no chyba że boisz się o żoneczkę?
Z trudem bierze do ręki alkohol i jednym haustem wypija.
- dobrze -śmieją się
- ufasz jej?
Wszyscy patrzą teraz na niego. Mężczyzna zastanawia się chwilę i po chwili wybucha prawie:
- oczywiście, że jej ufam.
- w takim razie wszystko w porządku
- wypijmy zatem za zaufanie.
Oni wznoszą do góry sok a Andrzej po raz kolejny piwo. Jego oczy zaczynają się szklić. Jest już mocno wcięty.
- a teraz za jej mokrą cipkę
- tego już za wiele...
- nie wierzysz, że ma mokrą cipkę?
- sam sprawdzałem.
Rozlega się śmiech.
- suka ma cieczkę
- potrzebuje dobrego bolca
Andrzej unosi się w górę. Zatrzymują go. Nie jest to teraz trudne. Jest zbyt pijany by przeciwstawić się całej grupie. Właściwie to z jednym z nich nie poradziłby sobie teraz. Inna sprawa że chłopaki też nie są ułomkami.
- chcesz żebyśmy ją wybolcowali? - śmieją się.
- obiecaliśmy jej.
- będziesz mógł popatrzeć
- co ty na to?
Andrzej czuje narastający niepokój. Próbuje zebrać myśli ale nie udaje mu się. To niemożliwe - próbuje sam siebie przekonać - to wszystko mi się śni. Zaraz się obudzę i wszystko będzie jak dawniej.
Pragnienie mężczyzny nie może się jednak spełnić.

Chłopcy są zbyt napaleni,

Krystyna zbyt mokra, a sytuacja aż nadto sprzyjająca. Sekudy trwają wieczność, wieczność przemienia się w minuty, a sala bucha wprost żarem. Tworzy się koło z którego jest tylko jedno wyjście: trzeba zerżnąć żonę tego faceta. Z jego zgodą czy bez to bez znaczenia. Przeznaczeniem tej nocy są jęki rozkoszy, ekstatyczne wyuzdane grymasy, posuwiste i mocne pchnięcia świdrujące jej cipę. Wiedzą to wszyscy. Ci którzy patrzą teraz na Rafała i Krystynę i ci którzy siedzą wciąż przy stoliku. Do tych pięciu szczęśliwców chcą także dołączyć inni. Podchodzą do stolika i wywołują Marcina.
- zaraz wracam - mówi do kolegów.
Po chwili jest już z powrotem uśmiechnięty od ucha do ucha. Razem z nim pojawiają się trzej młodzieńcy.
- chłopaki chcą się dołączyć
Andrzej patrzy na nich nie rozumiejąc.
- widzieliśmy jak się zabieraliście do tej cizi
- to nam się spodobało
- chcemy się przyłączyć
- oczywiście - odpowiada Marcin - a to jej mąż.
Wskazując na Andrzeja uśmiechnął się pogardliwie.
- on myśli że jej nie zerżniemy
Na te słowa nowo przybyli zareagowali drwiną:
- przecież widać że to ciamajda
- a ta suka aż się pali żeby wleźć na kutasa
Rozpacz i wściekłość malowała się na twarzy Andrzeja. Zdał sobie całkowicie sprawę z beznadziejności sytuacji. Siedzi tutaj podczas gdy jego żona z pewnością jest obmacywana przez tego gnojka, na dodatek nie ma szansy wyrwać jej spod opieki tych drani. Teraz jest ich już siedmiu. Ten na sali to ósmy...
Nie wiedział oczywiście, że tam dołączyli kolejni. Krystyna wraz z Rafałem otoczeni zostali przez grupkę chłopaków. Dokładnie pięciu. Dzięki temu zostali zasłonięci przed zbyt natarczywymi spojrzeniami pozostałych. Rafał podciągnął bezceremonialnie jej krótką spódniczkę tak że oparła się ona na biodrach. Pocałował ją w usta. Oddała pocałunek. Już teraz się nie broniła. Była tak bardzo bardzo mokra, że nie zważała już na nic. Zapomniała gdzie jest i kim jest, zapomniała że nie powinna tak, że inni patrzą, że może myślą sobie o niej...
Rafał uśmiechnął się ściskając jej śliczny tyłeczek. Inni momentalnie zacieśnili krąg wokół nich. Teraz dzieliły ich ledwie centymetry.
- ale suczka jest napalona - komentowali
- panowie, zabieramy ją stąd
Rafał kiwnął palcem na jednego z nich. Ten zbliżył się i mrugnął okiem porozumiewawczo.
- co jest? - zapytał
- idziemy po moich kolegów...siedzą z jej mężem
- dobra - odpowiedział chłopak - a co z nim zrobimy?
Krystyna słyszała każde z tych słów. Drżąc na całym ciele czekała na werdykt. W końcu usłyszała:
- weźmiemy go ze sobą, a potem się zobaczy...
Ruszyli w stronę stolika. Krystyna nerwowo próbowała obciągnąć spódniczkę, która jeszcze przed chwilą znajdowała się wysoko na biodrach. Nie udało się jej do końca, tak że duża część ud była widoczna...
Zanim Andrzej zorientował się w sytuacji oni byli już obok niego.
- przenosimy imprezę - uśmiechając się powiedział Rafał.
- suczka jest już bardzo spragniona
W tym momencie chłopak wymierzył jej klapsa. Krystyna spuściła lekko głowę nie patrząc na męża.

- chodźmy, trzeba ją w końcu wyruchać...

Pogardliwe spojrzenie zawisło na twarzy Andrzeja:
- i co frajerze? chcesz popatrzeń na to?
- nie róbcie tego - wybełkotał nie swoim głosem.
- zamknij się - odpowiedzieli i pociągnęli za sobą Krystynę. Ta bezwiednie poddała się temu. Zanim mężczyzna się podniósł oni już byli na zewnątrz.
Minutę później widział ją oddalającą się szybko z nimi. W skroniach zaczęło mu pulsować, był cały spocony jednak adrenalina zrobiła swoje. Ostatnim wysiłkiem woli brnął przed siebie. Ciągle jednak z tyłu. Nie mógł uwierzyć w to co się dzieje. Czuł strach i poniżenie, ogarniała go rozpacz i wstyd. Widział ją między nimi jak idzie z obnażoną całkowicie pupą, widział przechodniów uśmiechających się, a kiedy jakieś spojrzenie zatrzymywało się na nim spuszczał natychmiast głowę. Czy oni się domyślali?...
Zaczęło brakować mu tchu. Dystans rósł coraz bardziej. Dysząc stawiał kroki, coraz ciężej i ciężej. Słyszał ich śmiechy.
Wiedzieli że on idzie tam z tyłu. Chwytali ją za pośladki i bezceremonialnie macali. Od czasu do czasu zatrzymywali się. Widział jak żona całuje się z nimi. Był zdruzgotany. Na kolejnym postoju ktoś zerwał jej majtki. Wtedy ona się uśmiechnęła. Przez ten jeden krótki moment dokładnie ujrzał jej twarz. Stali w blasku latarni. Nadrobił kilka metrów.
- spójrzcie, mężulek idzie
Odwrócili się i zaczęli drwić z niego:
- jak pies ogrodnika, hehe
- sam nie może i drugiemu by nie dał
- ale nie dzisiaj
- no dawaj, krzyczeli, przyspiesz
Jego nieporadność, niezgrabne ruchy spowodowane alkoholem budziły coraz większą wesołość
- no dawaj, bo nie popatrzysz
Marcin przysunął się do Krystyny i zanurzył palec w jej cipce. Była mokra i bardzo rozgrzana. Poruszył kilka razy palcami. Jęknęła.
Andrzej był tuż, tuż więc wszystko słyszał.
- popatrz na niego - powiedzieli
Kobieta posłusznie spojrzała na męża. W tym samym czasie Marcin wcisnął w nią kolejnego palca. Zadrżała mocno na całym ciele. Nogi ugięły się pod nią.
- gotowa do rżnięcia? - zapytał chłopak.
- taaak - odrzekła, a właściwie to wyjęczała.
Andrzej wciąż parł do przodu. Tylko centymetry dzieliły go od niej.
- no to idziemy - odwrócili się i ruszyli przed siebie.
W powietrzu zawisła bezradna dłoń. Zahwiał się, potknął i upadł.

*** 

Nie wiedział jak długo to trwało. Minutę a może godzinę. Kiedy ocknął się i rozejrzał dookoła stwierdził, że nikogo w pobliżu nie ma. Momentalnie wpadł w panikę. Myśli kłębiły się w głowie, kotłowały, zderzały ze sobą . Sekundy znikały jedna za drugą a on stał bezdradny i zdruzgotany. Czy to już się stało? Czy wciąż jeszcze trwa? Zgrzytnął zębami. Przed oczyma pojawił się obraz żony. Widział ją teraz dokładnie jakby rzeczywiście tam stała. Zamrugał. I wtedy wszystko rozwiało się niczym mgła. Czy tak ma się skończyć ich wspólne życie? Po tylu latach bycia razem, po tylu wspólnych przeżyciach? Przecież byliśmy szczęśliwi... nawet dzisiaj zanim oni... tylko dlaczego ona... czyżby cały czas udawała? Nie, to niemożliwe - prowadził ten dialog ze sobą - a więc co? Czy brakowało jej czegoś? Zaklął cicho. Jeszcze raz rozejrzał się wokół siebie i nie bardzo wiedząc co robić ruszył przed siebie. Kroki stawały się coraz szybsze, jakby w ten sposób chciał zagłuszyć wewnętrzny ból. Jakby chciał zdusić tą bombę, która rozrywała go od środka. Ciepłe, morskie powietrze owiewało mu twarz. Zdenerwował się jeszcze bardziej. Był zły na wszystko i wszystkich. Nie potrafił jednakże pozbyć się tej natrętnej myśli, która krzyczała do niego: szukaj ich! Wiedział, że to nic nie da, wiedział, że wszystko stracone lecz brnął do przodu z uporem, brnął zszokowany z pytaniem na ustach: gdzie oni są?

Kilkadziesiąt metrów przed nim zobaczył jakieś sylwetki. Było ciemno ale wiedział, że to nie złudzenie. Przyspieszył. Czuł pulsowanie w skroniach, czuł jak nabrzmiały mu żyły. Może to jednak się nie stało...może trwało to wszystko sekundy? - łudził się coraz bardziej. Kiedy wreszcie był na tyle blisko żeby się zorientować, że to nie oni jakby nagle coś z niego uszło. Ugięły się pod nim nogi i gotów był zrezygnować.

- czy coś panu jest? - usłyszał zatroskany głos.

- nie, nic, wszystko w porządku - odrzekł starając się nadać twarzy normalny wyraz.

- napewno? nie wygląda pan dobrze...

- tak, wiem - wydusił przez zaciśnięte zęby - ale nic mi nie jest...

Gdyby oni tylko wiedzieli. Nic mi nie jest - co ja mówię do cholery.

- szukam grupki chłopców - odezwał się w końcu po długiej chwili milczenia.

- nie przechodzili tędy? - mówił przez zaciśnięte zęby.

- tak, przechodziła tędy taka grupka... jakieś dziesięć minut temu

Dziwne spojrzenia przesunęły się po twarzy Andrzeja. Czemu tak patrzą?

- była między nimi kobieta...

Mężczyzna zadrżał. Chciał zapytać, słowa cisnęły mu się na usta, czuł że oni widzieli wszystko, że zorientowali się... ale nie potrafił. Stał i patrzył nerwowo zaciskając pięści. W gardle miał jakby zatyczkę, która zatrzymywała falę. W końcu, przełamując swój strach, czując ogromne upokorzenie i niemoc wydusił z siebie:

- gdzie? w którą stronę?

- tam - wskazali na pensjonat znajdujący się dwieście metrów dalej.

Kiwnął lekko głową, co miało chyba oznaczać podziękowanie i pobiegł we wskazanym kierunku.

- czy myślisz to co ja? - dziewczyna spojrzała na swojego kolegę.

- tak.

- chyba masz rację...

Zamilkła. Oboje patrzyli na mężczyznę oddalającego się od nich szybkim krokiem.

Myślał pewnie, że to zatrzyma, że wyrwie ją ze szponów...

- chwileczkę - czyjaś ręka zatrzymała go tuż przed wejściem.

Nieznajomy spojrzał w jego błędne oczy i zapytał stanowczo:

- szuka pan czegoś?

- słucham? - Andrzej prawie nieprzytomnie odpowiedział i chciał się przepchać do przodu.

- co pan robi? - usłyszał i poczuł że ktoś wykręca mu rękę.

- a pan co robi?

Ochroniarz obezwładnił go bardzo szybko:

- jest pan pijany - sięgnął po krótkofalówkę i powiedział: podeślijcie mi patrol, jakiś facet chce się wedrzeć do ośrodka.

Andrzej jakby dostał obuchem. Spojrzał i w końcu zrozumiał. Mundur nie pozostawiał żadnych wątpliwości.

- proszę pana, ja chciałbym wyjaśnić...

- chwila - przerwał mu.

W radiostacji dało się słyszeć wyraźnie: zaraz podjedziemy.

- słyszałeś? - powiedział - wyjaśnisz to nam za chwilę.

- ale ja muszę... - zaczął się szamotać.

Poczuł silne pchnięcie i momentalnie został sprowadzony do parteru.

- uspokój się, zaraz będzie na miejscu patrol

- zabiorą cię, wytrzeźwiejesz, pewnie nie ominie cię mandat, więc leż spokojnie

- pan nie rozumie - próbował protestować Andrzej.

W tym momencie po raz kolejny zatrzeszczała krótkofalówka. Ochroniarz przycisnął go mocniej ręką i zapytał:

- no jak tam jedziecie?

  • tak, już dojeżdżamy.

  •  

Paweł był mocno zdziwiony kiedy zorientował się, że rodziców wciąż nie ma w ośrodku. Trochę się obawiał, że dostanie kolejną burę a tymczasem to oni zabalowali. Uśmiechnął się i poszedł do swojego pokoju. Rzucił się na łóżko i zasnął. Trzy godziny później słońce zajrzało przez okno i ostre promienie pogłaskały go po policzku. Przewrócił się na drugi bok. Jeszcze parę minut - powiedział do siebie bezgłośnie i poprawił sobie poduszkę. Ze snu wybudził go dźwięk telefonu. Z trudem otworzył oczy i sięgnął w kierunku półki. No dobra - pomyślał - wstaję. Zaczął czytać treść smsa: no jak tam po imprezie, żyjesz? Uśmiechnął się. Niezgrabnymi palcami wystukał na klawiaturze: żyję. Następnie udał się do łazienki. Jak ja wyglądam - mruknął, przyglądając się swojej twarzy. Wiedział, że przesadził wczoraj. Jeśli teraz spotkam rodziców nie będzie za dobrze - myślał. Kiedy zakończył poranną toaletę odważył się zejść na dół. Poprosił o śniadanie, które szybko skonsumował. Dobrze - teraz zajrzę do nich. Z lekkim wahaniem udał się z powrotem na górę. Przystanął przed ich pokojem. Zastukał. Odpowiedziała mu jednak cisza. Zrobił to po raz drugi. To samo. Tego się nie spodziewał. Hmm - zaczął myśleć - czyżby już wyszli? Spojrzał na zegarek. No tak, o tej godzinie...

Zszedł na dół i zapytał w recepcji. Nie uzyskał jednakże odpowiedzi. No dobra - sięgnął po telefon i wystukał numer. Trochę się denerwował - na pewno nie ominie go ochrzan. Ale o dziwo, nikt nie odebrał. Wybrał kolejny numer.

- tak? - głos ojca był przytłumiony.

- gdzie jesteście? - Paweł zapytał jeszcze ciszej.

- zjadłeś śniadanie?

Przytaknął uradowany. A może jednak obejdzie się bez nagany...

- posłuchaj, dzisiaj masz wolną rękę...

Nie wierzył własnym uszom. I to mówi jego ojciec. Zawsze był wobec niego bardzo wymagający i surowy. Dlatego w pierwszym odruchu zadzwonił do matki. A tu taka niespodzianka...

- dziękuję - odrzekł szybko i zamierzał zakończyć rozmowę.

- to do zobaczenia...

- do zobaczenia.

Dziwne - pomyślał. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewał. Trochę zaskoczył go ton głosu ojca, ale z tej krótkiej zadumy wyrwał go kolejny dźwięk.

- tak mamo? - machinalnie wypowiedział te słowa.

- gdzie jesteście?

- tata powiedział, że mam wolną rękę więc myślałem...

Po drugiej stronie zaległa cisza.

- nie wiedziałam kochanie... w takim razie baw się dobrze...

Coś było nie tak z jej głosem. Coś było zupełnie nie tak.

- czy coś się stało? - Paweł niepewnie wykrztusił te słowa.

- nie, nic, to znaczy...

- mamo?

- posłuchaj... muszę już kończyć, potem porozmawiamy...

Rozmowa urwała się. Nie mógł uwierzyć. Było gorąco więc podszedł kilka metrów i schronił się w cieniu drzewa. Oparł się o nie i zaczął się zastanawiać. Jak to? Ona nie wiedziała? To w takim razie...

Doszedł do wniosku, że musiało coś zajść nie tak. Chyba posprzeczali się z ojcem. No ale... to jednak niczego nie wyjaśniało. Oni nie byli razem... Paweł ruszył w kierynku plaży.

Była godzina jedenasta. O dziesiątej Andrzej dodzwonił się do Krystyny. Po tylu próbach wreszcie mu się udało. Ale zamiast jej głosu w słuchawce usłyszał chichot.

- kto mówi? - prawie że wykrzyknął. Był teraz trzeźwy i nie zamierzał tego tolerować.

- spokojnie rogaczu - usłyszał wreszcie młodzieńczy głos.

- już jest po zabiegu, cipka wyruchana.

- podaj mi żonę, natychmiast! - prawie krzyczał

Telefon umilkł. Andrzej po raz kolejny zadzwonił. Potem jeszcze i jeszcze. Za siódmym albo za ósmym razem wreszcie dało się słyszeć:

- no co tam?

- posłuchaj mnie, chciałbym...

- nie, to ty posłuchaj, twoja żona świetnie się bawi, a ty jej przeszkadzasz.

- co?!!

- tak, teraz ciagnie mojemu koledze...

Mężczyzna zadrżał.

- nie możecie...to znaczy...nie odkładaj...zaczekaj...

- no co tam? czego chcesz?

Milczał.

- chciałbyś popatrzeć?

- wczoraj sporo cię ominęło, pewnie żałujesz, tak?

- nie... - powiedział zdruzgotany i po chwili dodał: kiedy ją puścicie?

- czekaj cierpliwie - i zaśmiał się głośno i szyderczo.

- zaraz moja kolej więc nie przeszkadzaj już

- zaczekaj!!! - Andrzej prawie krzyknął

- no co jest? to chcesz posłuchać może?

-nie...

W końcu przełamując się powiedział cicho: wypuśćcie ją... proszę.

- no widzisz, jak chcesz to potrafisz

- słyszeliście chłopaki? rogacz prosi - krzyknął do swoich kolegów.

Andrzeja jakby ktoś uderzył w twarz. Usłyszał inne głosy, usłyszał wiwaty i śmiech.

- niech lepiej poprosi żebyśmy zerżnęli ją w dupę

- albo nie, niech powie jej że ma wolną rękę,

- co ty na to rogaczu? - głos w słuchawce ponownie zwrócił się do niego

Zacisnął pięści. Czuł, że za chwilę wybuchnie. Jeśli się teraz nie opanuję wszystko przepadnie - myślał.

- proszę - powtórzył cicho - chciałbym rozmawiać z żoną.

- słyszeliście? on chce rozmawiać z żoną.

I znowu śmiech.

- wiesz ona jest trochę zajęta, ale możesz pogadać ze mną.

- a może coś jej przekazać? - zarechotał.

- nie, tylko...

- dobra, posłuchaj, zawrzemy interes...

- dobrze - cicho przytaknął

- a więc...propozycja jest taka: teraz jeszcze ją wystukamy i za jakąś godzinę suczka będzie wolna...ale wieczorem przyprowadzisz ją znowu.

- pasuje ci?

Jak tonący chwyta się brzytwy tak on chwycił się jego słów.

- tak... - nie wierzył, że to powiedział.

- drugi warunek: teraz dam ci żonę i masz jej powiedzieć, że bardzo się cieszysz, że nam obciągnie

- no to jak? nie słyszę?

- dobrze - wybełkotał

- albo nie, nie musisz - roześmiał się.

- teraz zabieramy się za nią.

- pamiętaj o naszej umowie.

Rozmowa została przerwana. Chciał po raz kolejny spróbować ale powstrzymał się. Kiedy uspokoił się nieco na wyświetlaczu pokazał się numer syna. Wziął głęboki oddech i odebrał. Po wszystkim schował głowę w dłonie i zapłakał.

Nowa Kamasutra. Konkurs na najlepsze opowiadania erotyczne

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
aka1  - badanie jakości ludzkiej spermy |2011-07-10 13:21:36
nagranie badania spermy na http://seksbaza.com
Sesek  - Erotyczne ? |2010-01-31 10:21:06
avatar W którym miejscu czytelnicy czuli podniecenie ?
Ciekawe- hmm
Niech opiszą szerzej wrażenia z czytania.
Buźka
Ps. Dlaczego komuś przyszło opisać przygodę swojej matki opowiedzianą w
dyskrecji. Historii rodzinnych raczej się nie opisuje ;)
Kreska  - Coś cudownego |2010-01-27 19:52:43
Pierwsze cudnie napisane opowiadanie w temacie cuckold. Gratulacje dla autora.
intrenauta45 |2010-01-18 00:09:39
Tylko dlaczego musiało ich być trzynastu ? Na początek wystarczyło by
tych pięciu .
intrenauta45  - wakacie |2010-01-16 18:22:55
Najlepsze opowiadanie jakie kiedykolwiek czytałem . Temat bardzo dobry ,
na bardzo wiele odcinków .
 
Autor tekstu: leoni

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca