młoda, piękna niewolnica zostaje poddana seksualnym torturom przed obliczem przedstawicieli tajemniczej, leśnej rasy Driadów
Driady, leśne istoty z Krwawej Puszczy, siedziały w kręgu na dużej polanie. Wszystkie w niemal identycznej pozycji - z dłońmi na udach, wyprostowane i wpatrzone nieruchomo w centrum polany, na której rosło rozłożyste, stare drzewo o stalowoczarnej korze. Ich stopy i kolana okryte były siateczką drobnych, zielonkawych wici, które przylegały ściśle do ich skóry.
Te inteligentne stworzenia zamieszkujące mroczny las, mogły przybierać różne kształty w zależności od potrzeb i otoczenia. Teraz jednak, z szacunku dla swego gościa, wszystkie upodobniły się do istot ludzkich. Jedynie wąskie, nieco spłaszczone twarze i duże, całkowicie czarne oczy zdradzały ich nieludzkie pochodzenie.
Na środku, pod jednym z grubych konarów, stała wysoka, czarnowłosa kobieta w skórzanych butach, okutych cienkimi blaszkami oraz w długiej, błękitnej tunice okrytej połyskującą kolczugą. U jej boku, na szerokim, mocnym pasie zdobionym srebrnymi guzami wisiała pochwa z wąskim mieczem. Przy lewej dłoni zaś wisiał zwój czarnego pejcza.
Kobieta miała mocno opaloną twarz i ostre, nieco drapieżne rysy i wąskie usta. W jej ruchach dało się odczuć sprężystość i siłę. W tej chwili jednak mimo swobodnej postawy, nie potrafiła ukryć zdenerwowania i zniecierpliwienia.
Była jedyną osobą, spoza klanu Dajnawów, której zezwolono na przekroczenie granicy pomiędzy Imperium Ostyjskim, a Ostatnim Leśnym Królestwem. Przybyła tu przed miesiącem , by w imieniu Afryzji, jej rodzimego królestwa , prosić Królową Lasu o zawarcie sojuszu przeciwko ekspansji ludzkiego imperium.
Kobieta ukłoniła się z gracją do siedzących wokół istot i uśmiechnęła się przyjacielsko.
- Za chwilę, Czcigodni Zebrani, ukażę wam, do czego zdolny jest ludzki umysł i ciało. Wiem, że czytanie emocji i ich współodczuwanie dostarcza wam niebywałej przyjemności i wiedzy. To, co dzisiaj zaprezentuję, dostarczy wam doznań, o jakich istnienia nie podejrzewaliście rodzaju ludzkiego. Przy pomocy młodej ludzkiej kobiety ukażę coś, dzięki czemu doświadczycie niezapomnianych wrażeń. Zapraszam do
wspólnej uczty zmysłów.
Kobieta skłoniła się jeszcze raz i dała znać dłonią. Krąg na chwilę rozstąpił się by wpuścić do środka wysokiego, potężnie zbudowanego mężczyznę, ubranego jedynie w przepaskę na biodrach. Przez ramię miał przerzuconą młodą dziewczynę, której długie, jasne włosy ocierały się o jego uda.
Niewolnica była szczupła i zgrabna. W tej chwili była związana sznurem na wysokości kostek i nadgarstków. Gdy postawił ją na ziemię naprzeciw wojowniczki, oczom widzów w pełni ukazała się jej świeża uroda i zgrabne ciało. Miała około 20 lat, ładną buzią i pełne usta. Jej piersi były niewielkie a biodra ładnie zaokrąglone. Widok ten wyraźnie spodobał się istotom siedzącym wokoło. Nawet kilka z nich zaczęło zmieniać swoją formę na podobieństwo fascynującej istoty ludzkiej. Choć mimika ich twarzy wciąż nie wyrażała żadnych rozpoznawalnych emocji, w ich ruchach i głosach dało się wyczuć narastające napięcie.
Dziewczyna miała na sobie cienką, lnianą koszulę i przepaskę na oczach. Stała na drżących nogach nasłuchując odgłosów wokół niej. Wojowniczka natychmiast podeszła do niej i zaczęła szepta jej uspokajająco do ucha. Jednocześnie dała mężczyźnie znak, by przerzucił linę przez wiszący nad ich głowami konar. Wojowniczka głaskała i tuliła dziewczynę aż do chwili, kiedy jej partner podał jej koniec liny. Wtedy szybkim ruchem obwiązała nią więzy na dłoniach niewolnicy i zerwała jej opaskę z oczu. Mężczyzna naciągnął linę, unosząc skrępowane dłonie przerażonej dziewczyny i przywiązał jej koniec do wystającego z ziemi korzenia.
Krzyknęła ze strachu, kiedy, po chwili oślepienia światłem, dostrzegła klęczące wokół niej, nieruchome postacie driadów. Mimo, że większość istot w tej chwili posiadało ciało doskonale ludzkie, ich nienaturalnie wielkie oczy i martwe twarze nie budziły wątpliwości, co do ich natury. Gdy jej wzrok napotkał wojowniczkę, zaczęła krzyczeć i szarpać się jeszcze bardziej.
Dobrze pamiętała opowieści ludzi, którzy przybywali z głębi imperium. Mówili oni o dzikich kobietach z gór, które porywały z pola młode dziewczyny, bez śladu i bez ostrzeżenia. Pogłoski głosiły, że dziewczyny te były najpierw gwałcone przez całe dzikie plemię, by na koniec być rzucone na ofiarę dla leśnych diabłów, jak zwano driady na dalekim zachodzie. Nie miała wątpliwości, co ją teraz spotka. Nawet, jeśli plotki o tym, ze driady zjadają ludzi były kłamstwem, mogła być pewna tego, że zostanie za chwile
brutalnie i bezlitośnie zgwałcona,
na oczach siedzących tu wokół obcych, niebezpiecznych stworzeń.
Ze strachem patrzyła na stojąca obok niej wojowniczkę. Nigdy jeszcze nie widziała tak wysokiej, uzbrojonej i wyniośle pięknej kobiety. W niczym nie przypominała kobiet z jej osady. Było w niej cos niepokojącego i kuszącego zarazem. Dziewczyna poprosiła o pomoc te obca kobietę, na co ta jedynie uśmiechnęła się tajemniczo i przyłożyła palec do ust.
Przerażał ją także ogromny mężczyzna stający naprzeciwko niej, umięśniony i o bardzo ciemnej skórze. Grozę również budził w widok jego przepaski biodrowej, uniesionej potężnym penisem. Szarpnęła się do tyłu, gdy wojowniczka stanęła na wprost niej z uśmiechem. Wokoło rozległy się ciche pohukiwania i westchnienia świadczące o rosnącym zainteresowaniu.
Z coraz większą paniką i determinacją starała się zerwać więzy, jednak szybko przekonała się o swojej bezradności i zaczęła błagać o litość. Łzy płynęły jej po rozpalonych policzkach. Kobieta z uśmiechem podeszła do niej i pogłaskała po policzku.
- Nie bój się maleńka, zaufaj mi, nie stanie ci się krzywda. Odpręż się i pozwól sobie na odczuwanie przyjemności z tej sytuacji. Nikt się nie dowie o tym, co się tu stało – mówiła miękkim i ciepłym głosem, niczym najbliższa przyjaciółka – zaopiekuje się Tobą. Nie walcz z tym co czujesz, pozwól wypełnić się doznaniom, zapomnij o całym świecie. Podaruj sobie cud rozkoszy i podziel się nim z nami. Pragniemy tego co ty i chcemy dać ci to czego pragniesz. Otwórz się , otwórz... - Jej głos był łagodny, uspokajający, a dziwna intonacja głosu wprowadzała dziewczynę w uspokajający trans.
Amazonka wciągnęła do ust dym z podanej jej przez mężczyznę fajki. Następnie, zatykając niewolnicy nos, przycisnęła usta do jej warg i wdmuchnęła wonny, ziołowy dym. Przytrzymała ją chwilę, aż ta zaczęła się krztusić. Wreszcie odstąpiła, pozwalając niewolnicy swobodnie odetchnąć. Odczekała chwilę i ponowiła zabieg, tym razem dziewczyna zdawała się bardziej chętna i uległa. Sama zatrzymała w płucach dym i wypuściła go wolno, uśmiechając się lekko. Czuła się teraz wyraźnie lepiej, zdała się bardziej zrelaksowana i ufna.
Wojowniczka stanęła naprzeciw niej i wolno wysunęła miecz z pochwy. Wypolerowana stal zalśniła w świetle lamp. Skierowała wąskie ostrze w stronę zaskoczonej dziewczyny. Z otwartymi szeroko oczami zaczęła krzyczeć ze strachu i wyrywać się. Nie zważając na to kobieta uniosła ostrze i wymierzyła sztych w jej szyję. Dziewczyna zamknęła oczy jęcząc ze strachu. Jej nerwowy oddech mieszał się z pomrukami zadowolenia ze strony siedzących wokół istot. Wszyscy teraz patrzyli w skupieniu na szarpiącą się piękną istotę ludzką miotaną silnymi emocjami, które oni sami odczuwali jak piękną muzykę lub feerię zapachów, jak to sobie tłumaczyła w myślach wojowniczka.
- Tak, patrzcie i czujcie – pomyślała z satysfakcją amazonka. Na tyle na ile poznała ten dziwny gatunek, mogła zrozumieć, że ich zdolności pozwalają im w jakiś sposób na odczuwanie emocji i doznań innych istot. Miedzy samymi driadami wymiana myśli bez udziału języka stanowiła cos zupełnie naturalnego. Na ile się zorientowała, miało to cos wspólnego z ich bliskim kontaktem z Naturą, której byli strażnikami. Jeśli dobrze zrozumiała wywody starego szamana z grodu, driady wykorzystują pewien gatunek drzewa do wymiany doświadczeń i zapisywania w nim wiedzy i pamięci całych pokoleń. U stóp jednego z tych drzew właśnie się znajdowali.
Wciąż nie mogła pojąc jak to funkcjonowało. Wiedziała jednak jedno – człowiek był istotą obcą w tym świecie. Dlatego rozpoznawanie uczuć ludzkich przychodziło im dużo trudniej. Jednak to co im się udawało odczytać, było czymś niezwykle cennym i fascynującym. Jak gdyby, dzięki odbieraniu ludzkich emocji i myśli oni, jako gatunek, uczyli się rozpoznawać i nazywać swoje własne potrzeby i doznania. Jak mówił szaman, poznając lepiej ludzi sami stają się bardziej ludzcy. Co nie zawsze znaczyło zmianę na leprze.
Tym tematem postanowiła się zając innym razem. Teraz skupi się na tej drżącej ze zdenerwowania dziewuszce i postara się by widzowie na długo zapamiętali to, co w niej dzisiaj rozbudzi.
Wojowniczka włożyła ostrze między piersi dziewczyny i krótkimi pociągnięciami zaczęła rozcinać jej sukienkę. Po chwili ta stała na środku polany jedynie w samych majtkach. Amazonka uśmiechnęła się z zadowoleniem i ostrożnie włożyła miecz między jej nogi. Dziewczyna drgnęła odruchowo gdy poczuła
dotyk zimnej stali na swojej cipce.
Wojowniczka szepnęła do niej by stała nieruchomo, gdy sama manewrowała ostrzem pomiędzy wargami dziewczyny. Jednym ruchem zerwała z niej majtki i ponownie włożyła stal między delikatne wargi łona. Stojąc twarzą w twarz z niewolnicą, z wyczuciem drażniła zimnym ostrzem najczulsze miejsce jej ciała, całując przy tym jej usta. Dziewczyna drżała z lęku, czując brzeszczot na swojej szparce, obawiając się by jej gwałtowne ruchy nie stały się przyczyną bólu. Odczuwając jednocześnie niepokojące podniecenie i dziwną przyjemność płynącą z tej okrutnej pieszczoty. Jęknęła przeciągle gdy nagle poczuła jak stalowe, zaokrąglone na końcu ramię jelca wsuwa się w jej wnętrze, wywołując zimny dreszcz rozlewający się po całym ciele. Wojowniczka pocałowała ją jeszcze raz, mocniej naciskając stalą na ciasną dziurkę. Po chwili ostrożnie wyjęła miecz spomiędzy jej nóg i odstąpiła o dwa kroki. Patrząc jej w oczy z zadowoleniem oblizała te część miecza która wciąż była ciepła i wilgotna od soków.
Płynnym ruchem schowała miecz i odczepiła od pasa pejcz. Gwałtownym ruchem, z trzaskiem rozłożyła go na całą długość. Miał około 2 metrów długości. Zakończony był wiązką długich, cienkich rzemieni połyskujących zielonkawym światłem i wijących się niczym żywe węże.
Wojowniczka z zadowoleniem obserwowała jak na twarzy dziewczyny maluje się zdziwienie i strach. Odczekała długą chwilę, jakby radość sprawiało jej psychiczne znęcanie się nad przerażoną dziewczyną. Niewątpliwą przyjemność dawało to siedzącym wokół driadom, gdyż zaczęły chichotać i kołysać się niczym w transie narkotycznym. Wojowniczka zdawała sobie sprawę, że lęk dziewczyny jest dla jej dziwnych obserwatorów niczym tajemnicza muzyka której nie rozumieli, lecz byli nią oczarowani. Dlatego właśnie do tej demonstracji musiała wybrać niewinną, nieświadomą dziewczynę, której doznania i emocje będą całkowicie autentyczne i silne.
Wreszcie amazonka wykonała błyskawiczny ruch ręką i smagnęła drżące ciało. Rzemienie z trzaskiem uderzyły pośladki dziewczyny. Bolesny skurcz wstrząsnął jej ciałem a krzyk wyrwał się z zaciśniętych ust. Kolejne ciosy padały na plecy, uda i piersi. Nie raniły skóry, jednak były jadowicie ostre, z odrobiną dziwnego impulsu który na chwilę rozgrzewał miejsce uderzenia, czyniąc je bardziej wrażliwymi.
Wojowniczka przerwała na chwilę i nakazała jej rozstawić szerzej nogi. Dziewczyna potrząsnęła głową na znak protestu i zacisnęła uda. Wojowniczka uderzyła jeszcze raz, w pośladki. Tym razem impuls płynący z bicza był dużo silniejszy, wywołując przez chwile palące odczucie, jak gdyby skóra została smagnięta rozgrzaną do czerwoności, stalową rózgą. Nim padł drugi taki cios, dziewczyna rozstawiła posłusznie nogi i zagryzła wargi w oczekiwaniu na ból. Modliła się tylko w duchu by ten cios nie był tak bolesny jak poprzedni.
Oczekiwała w napięciu długą chwile nim pejcz ze świstem wystrzelił w kierunku jej łona. Rzemienie boleśnie trafiły we wrażliwą skórę. Jednak tym razem bez dodatkowych bolesnych niespodzianek. Dziewczyna mimo bólu w kroczu była szczęśliwa, że nie był to jeden z tych ognistych razów.
Amazonka jeszcze chwilę z wprawą smagała krocze niewolnicy, wywołując jej jęki i płacz, nie robiąc przy tym najmniejszej krzywdy i pozostawiając jedynie lekkie zaczerwienienia na wrażliwej skórze. Mimo to dziewczyna dyszała ciężko i szlochała wisząc w więzach po skończonej chłoście.
Wojowniczka podała jej puchar z winem, który ta opróżniła łapczywie, ochlapując przy tym swoje spocone piersi i brzuch. Z uśmiechem odstawiła kielich i zaczęła zlizywać wino z jej mokrej skóry. Wolno sunęła językiem od szyi, pomiędzy piersiami do brzucha i z powrotem.
Dziewczyna zadrżała tym razem z przyjemności, gdy gorące usta kobiety chwyciły jej sutek. Delektowała się tymi pieszczotami, aż do chwili, kiedy poczuła dłoń kobiety wolno zsuwającą się w dół jej brzucha. Ze zdziwieniem przyznała przed sobą, że nie może doczekać się dotyku jej palców
na swojej gorącej cipce.
Dłoń dotarła do gorących wrót. Najpierw gładziła miękkie, ciepłe futerko. Po chwili palce trafiły głębiej, muskając krawędź zamkniętych płatków łona. Gdy biodra zachęcająco zafalowały w oczekiwaniu, palce wśliznęły się w wilgotną szczelinkę i odszukały maleńkie wzgórze łechtaczki. Dziewczyna jęknęła z rozkoszy, niemal rozpaczliwie, gdy dłoń odnajdywała magiczne miejsca jej kobiecości . Jej nogi drżały ledwie ją utrzymując. Rozkosz wzbierała w niej niczym fale przypływu. I na chwilę przed tym gdy miała zanurzyć się w oceanie orgazmu, pieszczoty ustały. Jęknęła z zawodu. Czuła jak jej całe ciało drży z pożądania. Nieważne było w tej chwili miejsce i czas ani cały świat wokoło. Było tylko rozedrgane, zniewalające podniecenie wszechogarniające jej umysł i ciało. A dłonie kochanki były kluczem do Edenu, którego światło już grzało ją od wnętrza.
Kobieta patrzyła jej głęboko w oczy gdy muskała delikatnie jej mokre, gorące łono. Ostrożnie z wyczuciem grała na rozkoszy i pożądaniu dziewczyny, balansując na krawędzi orgazmu. Dziewczyna wijąc się w więzach jęczała błagalnie, by podarowała jej ten dotyk, który przyniesie jej wewnętrzną eksplozję zmysłów. Jednak im bardziej nalegała i ponaglała, tym amazonka bardziej się wstrzymywała. Z pełną świadomością utrzymywała swą niewolnicę w stanie całkowitego oddania i pożądania. Mówiła coś do niej cicho w nieznanym języku, który ledwie docierał do niej poprzez gęstą mgłę rozkoszy. Po długiej chwili zawieszenia nad otchłanią ekstazy dotarło do niej jakieś pytanie, które wojowniczka zdawała się jej zadawać kilkakrotnie...
- Czy otwierasz się na światło bogini? Czy pozwalasz je w siebie wpuścić z moją pomocą?
- Taaak ! – Krzyknęła dziewczyna czując, że za chwilę jej ciało rozpadnie się na rozżarzone kawałki – otwórz mnie proszę, jestem twoja-aa..!
W tym momencie poczuła wdzierający się w jej łono gorący członek i jednocześnie palce kochanki zaciskające się na jej wyprężonej łechtaczce. Resztę doznań zalała gorąca fala orgazmu która wypełniła jej ciało i umysł. Każdy milimetr jej ciała zdawał się być źródłem pulsującej rozkoszy, przelewającej się od góry do dołu, wstrząsając spazmatycznie ciałem. Przez jakiś czas nie była w stanie nawet jęknąć, gdy świadomość stopiła się z morzem nirwany. Wirowała w jego głębiach zatopiona w niebycie, poza czasem i światem, by nagle być oślepioną światłem, który sprawił, że jej dusza załkała z zachwytu nad pięknem ponad ludzkie zrozumienie. Z wibrującej jasności zaczął się wyłaniać złocisty kształt, sylwetka kobiety – smuklej, władczej, przepięknej. Jej twarz lśniła, a uśmiech był niczym podmuch letniego wiatru. Pani uniosła dłoń i skłoniła się w pozdrowieniu. Nagle zniknęła, a oczy dziewczyny na powrót ujrzały świat...
Jęknęła długo i przejmująco, jakby utraciła coś najcenniejszego na świecie, jednocześnie otrzymując w zamian wodospad rozkoszy. Mężczyzną stający za nią i mocno obejmujący jej biodra wciąż miarowo wbijał się w nią a jej ciało instynktownie poddawało się temu rytmowi, wychodząc mu na spotkanie w rytmicznym tańcu. Kolejna fala orgazmu przeszyła jej ciało. Tym razem była łagodniejsza, niczym balsam magiczny, rozluźniając całe ciało błogą przyjemnością.
Driady siedzące wokół całego widowiska, najwyraźniej też przeżyły coś wyjątkowego. Gdy dziewczyna zaczęła odczuwać pierwsze iskierki orgazmu, niektórzy z nich zerwali się z miejsca w panice, kilku innych zaczęło tańczyć jakiś dziki taniec. Kilku kołysało się w transie. Pozostali siedzieli skupieni bez ruchu, z zamkniętymi oczami, jak gdyby wsłuchani w odgłos westchnień dziewczyny. W momencie kiedy jej ciało ogarnęła ekstaza, driady zamarły w bezruchu, skupione tak silnie jakby nasłuchiwali jakiegoś głosu z daleka. Nim dziewczyna wydała z siebie jęk kilka istot osunęło się na ziemię w omdleniu a pozostali przewrócili się. Dopiero kiedy fale drugiego orgazmu przelały się przez spocone ciało dziewczyny, istoty lasu zaczęły podnosić się, rozglądając się z niedowierzaniem.
Mężczyzna wyszedł z omdlałej niewolnicy, sprawnie rozsupłał więzy na jej rękach i położył ostrożnie na ziemi. Kobieta czule pogładziła ją po twarzy i okryła płóciennym prześcieradłem . Mężczyzna zwinął linę i pozbierał z ziemi porozcinane kawałki więzów. Jego penis wciąż był twardy i wilgotny od soków dziewczyny, choć ten zdawał się tego nie zauważać wykonując swoje obowiązki. Wojowniczka zerknęła na niego i uśmiechnęła się kusząco.
Dziewczyna natychmiast zasnęła, z błogim uśmiechem na spoconej, rozpalonej twarzy. Podczas gdy driady zaczęły rozmawiać ze sobą cicho i z niemal nabożną czcią zbliżać się do śpiącej, wojowniczka wzięła za rękę mężczyznę i poprowadziła go w ciemność. Prowadziła pomiędzy gęstymi krzewami, aż zatrzymała się przy rozłożystym dębie na wzgórzu, oświetlonym teraz księżycową poświatą.
- Uff, to była piękna sesja – z westchnieniem usiadła w trawie i przeciągnęła się. - A ty jak się bawiłeś? Prawda, że to była apetyczna szpareczka? I gospodarzom też się chyba spodobała.
- Nie tak apetyczna jak ty, moja droga. - Mężczyzna ukląkł u jej stop.
Jego umięśnione ciało i wyprężony penis
sprawiały ze wyglądał jak posąg jakiegoś pierwotnego bóstwa płodności.
- Tak sądzisz? A może masz ochotę spróbować by ocenić moje walory? Tak się składa, że całe to przedstawienie sprawiło, że jestem całkowicie mokra – kobieta uklęknęła naprzeciw niego i położyła dłoń na jego twardym penisie. - Czy zechcesz mnie osuszyć, mój drogi?
Mężczyzna cierpliwie czekał, patrząc jak wojowniczka zdejmuje z siebie kolczugę, buty i skórzane spodnie. Gdy ujrzał jej niemal nagie ciało, okryte jedynie skrawkiem bielizny, westchnął cicho z zachwytu.
Kobieta stanęła naprzeciw klęczącego mężczyzny i ponętnie zakręciła biodrami. Zanurzyła palce w jego włosy i zbliżyła jego twarz do swego brzucha. Z cichym pomrukiem rozkoszy chłonął zapach jej skóry i rozpalonego łona. Wreszcie zsunęła majteczki odsłaniając nagą, gładko ogoloną cipkę. Jej szczelinka lśniła od wilgoci, w którą łapczywie wpiły się usta mężczyzny. Soki zalały mu twarz gdy wsunął język głębiej w gorącą szpareczkę. Kobieta stanęła w lekkim rozkroku, pozwalając mu na wylizanie swego rozbudzonego łona. Pomrukiwała przy tym cicho z przyjemności. Wreszcie dala mu znać by przestał, po czym położyła go na plecach i dosiadła, nabijając się mocno na jego korzeń. Oparła czoło o jego pierś i dynamicznymi, mocnymi ruchami doprowadziła się do szybkiego, intensywnego orgazmu, który pozwoliła sobie okazać krótkim, urwanym jękiem. Po czym położyła się na chwilę na jego torsie, pozwalając mu objąć się czule. Gdy doszła do siebie, poczuła pomiędzy udami wciąż twardy penis. Uśmiechnęła się i pochyliła się nad nim.
- Teraz ty pozwól sobie na relaks. Zasłużyłeś sobie, mój drogi. Połóż się i pozwól mi podziękować tobie za dzisiejszy wieczór.
Kobieta wzięła penis w obie dłonie, a pulsujący żołądź ujęła mocno ustami, po czym zaczęła miarowo pieścić. Palce mocno obejmujące sztywną głownię przesuwały się w górę i w dół, podczas gdy ustami ssała go i drażniła językiem. Na efekty długo nie czekała. Po chwili poczuła jak jego ciało wypina się a penis zaczyna pulsować i drżeć. Zwolniła nieco, wciąż nie wypuszczając penisa z ust. Gdy poczuła na języku pierwsze słone krople wiedziała co za chwilę nastąpi. Mimo to coraz szybciej pieściła go wciąż trzymając w ustach. Eksplodował. Mocno. Raz, drugi i kolejny, zalewając jej usta gorącą spermą. Przełykała ją nie przerywając pieszczenia językiem i dłońmi. Robiła to, aż do momentu gdy poczuła, że wyraźnie mięknie i opada. Nawet wtedy wciągnęła go głęboko w usta i ssała delikatnie, trącając językiem wrażliwą główkę. W końcu wstała i przetarła usta wierzchem dłoni
- No to chociaż kolację mam za sobą - zaśmiała się, sięgając po tunikę.- Chociaż przyznam, że chętnie popiję ten twój mleczny koktajl jakimś dobrym winem. Chodźmy, czekają na nas.
Gdy wrócili, na polanę oświetloną lampionami, dziewczyna siedziała pod drzewem owinięta wełnianym płaszczem i zajadała owoce z drewnianej tacy. Naprzeciw niej, w kuckach, siedziała naga driada wyglądająca jak mała dziewczynka i przyglądała się jej z fascynacją i szacunkiem. Pozostałe istoty rozsiadły się w grupkach na polanie, twarzami do siebie. Większość z nich milczała, jedynie czasem wydając z siebie pojedyncze okrzyki. Wojowniczka poznała te stworzenia wystarczająco dobrze by wiedzieć, że prowadzą w tej chwili ożywioną dyskusję w swym bezgłośnym tajemniczym języku, a okrzyki tylko wyrażały silne emocje rozmówców. Domyślała się także, że niektórzy prowadzą właśnie rozmowę z innymi istotami, które obecnie znajdowały się wiele mil stąd. Była to wspaniała i godna pozazdroszczenia umiejętność tych niesamowitych istot lasu.
- To była uczta dla naszych zmysłów
– wysoka driada wyszła im na spotkanie i pokłoniła się głęboko. Na oczach wojowniczki jej ciało przeformowało się z kobiecych kształtów na smukłą, delikatna postać o długich, wrzecionowatych ramionach i o wąskiej, niemal owadziej twarzy z dużymi, całkowicie czarnymi oczami. Na tyle na ile poznała te istoty, była to ich podstawowa forma bytu. W obecności ludzi zwykle przybierały formę ludzką, jeśli chciały nawiązać kontakt, lub monstrualną, jeśli chciały odpędzić intruzów. Przybranie postaci naturalnej przed człowiekiem był formą okazania zaufania i szacunku. Wojowniczka, która spędziła już pomiędzy nimi kilka miesięcy, zrozumiała ten gest i odkłoniła się.
- Cieszę się, że udało mi się dać wam chwile przyjemności, Czcigodna.
- Wiele razy zdarzyło mi się czytać emocje ludzkie. Najczęściej był to strach, ból i radość. To było miłe. Jednak to, co pokazałaś nam dzisiaj sięgało daleko poza moje doświadczenie. Zaprawdę ludzie to niesamowite stworzenia, Siostro. Dziękuję, że nam to pokazałaś. Wszyscy ci dziękujemy.
Kobieta pokłoniła się w podziękowaniu i odprawiła mężczyznę, który jej towarzyszył, aby zajął się dziewczyną, która wyglądała na nieco zagubioną pomiędzy leśnymi istotami.
- Mam pytanie, Siostro... - Driada zapytała po chwili. - to światło, które ujrzeliśmy oczami tej pięknej istoty – wskazała na siedzącą pod drzewem dziewczynę - Ta postać która się jej ukazała...Co to było? Jej widok zdawał się sprawiać nieopisaną przyjemność. Kim ona jest?
- Tak naprawdę nie jesteśmy pewni. Nazywamy ja Boginią Matką. Nie jest to jednak bogini której oddajemy część na naszej wyspie. Afrodyta, nasza pani, jest istotą anielską, jednak posiada ciało jak każde z nas. Bogini Matka, jak naucza nas Afrodyta, jest naszą własną wizją, naszym sposobem widzenia Boskiej Energii.
- Czy ludzie mają więc zdolność widzenia Stworzyciela? Czy to możliwe?
- Nie sądzę, Czcigodna. Myślę, a i nasza Pani naucza, że jesteśmy w stanie jedynie na chwilę wznieść się poza egzystencję ziemską i ujrzeć odblask boskiego światła przez pryzmat naszego prostego, ograniczonego umysłu. Dlatego zwykle nasze doświadczenia tłumaczone są przez nasze umysły w postaci znanych nam obrazów. Takich jak na przykład postać kobiety, kojarząca się nam z matką, źródłem życia i energii
- Jeszcze raz chylę głowę z szacunkiem przed istotami ludzkimi. My, dzieci Gai, możemy dostrzegać jedynie to, co znajduje się przed naszymi oczami lub przed oczami naszych braci. Możemy słyszeć ich myśli i wspólnie odczuwać strach i radość. Ludzie natomiast wydaja się być niezgłębionymi naczyniami niesamowitych odczuć i emocji, które są dla nas niczym … zapach nieistniejących kwiatów z rajskiego ogrodu.
Kobieta pokłoniła się jeszcze raz, nie ukrywając radości. Każda rozmowa z driadami dawała jej kolejne informacje na temat tego niesamowitego gatunku. Tak jak teraz, gdy dotarło do niej, że driady nie tylko potrafią na odległość przekazywać informacje, ale także emocje. Niemal jakby były jednym organizmem albo łączyła je jakaś wewnętrzna sieć empatyczna. Zastanawiała się jak się ma to do telepatii jakiej były uczone w uczelni Afrydzkiej. Zrozumiała także to, czego nie była pewna – emocje ludzkie nie są dla nich tylko rozrywką. Są substytutem doznań, których one same nie posiadają. I tym samym posiadają wartość większą niż jej się na początku zdawało. A więc, pomyślała, jeśli nasze emocje i wrażenia dają wam tyle przyjemności, Afrodyta ma wam wiele, naprawdę wiele do zaoferowania.
Odruchowo ujęła w dłonie gładką twarz driady i pocałowała jej wąskie, chłodne usta.
Eisern
| < Poprzednia | Następna > |
|---|




