Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

Najlepsze opowiadania erotyczne

Zarejestruj się i przyślij własne opowiadanie

Kochanek cz1

opowiadnia erotyczne"Kochanek" - opowiadanie erotyczne w dwóch odsłonach.

     Sen - „Wiedza prawdziwa, mądrość, nikomu jeszcze nie objawiła się we śnie, zanim nie zaczął się jej uczyć.” - Quintus Eniusz

         Mój sen powraca… Tajemniczy mężczyzna, który odwiedza mnie od kilku nocy, przychodzi i tym razem. Siada cichutko w kąciku i patrzy na mnie jak ubieram nocną koszulę, a przecież za moment zdejmie ją lub raczej zedrze...  Cokolwiek zrobi, postawi na swoim, bo i tym razem nie powiem: nie, nic nie mówię... Słowa mogą zniszczyć wszystko, zniszczyć ulotną chwilę, która dzięki milczeniu trwa dłużej.
          Jego wzrok… Czy coś z niego wyczytam, prócz pożądania? Nie, ale czy warto w chwili największego uniesienia pytać o szczegóły? Czasami jedno słowo powiedziane za dużo i czar pryska jak bańka mydlana. Jeśli mężczyzna potrafi zaprowadzić mnie do bram raju, wie, kiedy jest mi wspaniale i rozumie język ciała, wybieram milczenie...
          Dotyk jego dłoni jest palący. Język – szorstki i delikatny zarazem. Język i dłonie wędrują  po mym ciele, docierając do wnętrza mojej duszy.
          I nawet jeśli, próbowałabym bronić się przed jego dotykiem, to i tak nie jestem w stanie obronić się przed namiętnością i pożądaniem oraz pragnieniem jego bliskości. Pragnieniem tak silnym, że aż bolesnym.
Nieważne skąd jest i co robi, ważne, żeby przychodził...

       Prócz przyjaciółki, nie mam nikogo, z kim mogłabym podzielić się moimi myślami, komu mogłabym wypłakać się na ramieniu, że jest mi źle i duszę się w związku. Jest Mark, który mnie kocha, nie dając nic prócz swojej miłości, a raczej kiepskim zapewnieniom w postaci zdawkowo rzucanych zdań. Nie ma poczucia bezpieczeństwa, pasji, żaru, namiętności!!! Jest nuda, jest monotonia. Monotonia zabije każdy związek.
 Przyszedł dziś do sklepu fantastyczny mężczyzna... Ubrany w garnitur od Armaniego, z zegarkiem na ręce za parę  tysięcy. Przymierzył kilka par butów, w końcu stwierdził, że kupi te, które sama mu wybiorę. Wysoki brunet z wielkimi, zielonymi oczami, które patrzyły na mnie, a wręcz pożerały moje ciało.
           Czułam się tak, jakby w myślach mnie rozbierał i chyba nie miałabym  nic przeciwko... Zapłacił, zabrał buty i wyszedł, zostawiając po sobie dziwne uczucie  żalu…

          W nocy sen powrócił, kochanek przybrał twarz nieznajomego, wkradł się nocą do pokoju Emily, długo patrzył na śpiącą  dziewczynę, potem rozebrał  się i wszedł do jej łóżka.
Obudził ją namiętnym pocałunkiem, a kiedy odwzajemniła się tym samym,  wszedł w nią gwałtownie i brutalnie, zadając ból i równocześnie rozkosz...

           Dzisiaj nieznajomy ponownie przyszedł do sklepu, ale tym razem wcale nie zamierzał kupować butów. Zaprosił mnie na kolację, do restauracji. Tak po prostu… 
Nie  byłam w stanie  odmówić. Jakaś uśpiona do tej pory, część mego umysłu, zbuntowała się i przyjęła zaproszenie. Szaleństwo ktoś powie? Owszem, ależ jakie ekscytujące!!! Już za późno, żeby się wycofać, Harry, bo tak ma na imię mój nieznajomy, sprytnie nie zostawił mi numeru telefonu. Będzie czekał w restauracji.

    Dylemat - Im więcej mądrości, tym więcej dylematów moralnych…

   Stałam przed restauracją, zastanawiając się czy wejść do środka. Serce biło mi jak oszalałe, tak, jak ja, miało zwyczajną tremę. W końcu jakaś magiczna siła wepchnęła mnie do środka. Harry już czekał. Na powitanie, otaksował mnie pożądliwym spojrzeniem.

 - Wyglądasz ślicznie w tej sukience.
 - Dziękuję – spłonęłam rumieńcem. Chciałam, żeby Kelly dała mi inną sukienkę, ale moja przyjaciółka uparła się. Powiedziała, że obcisła, mała czarna będzie najlepsza, żeby zrobić na facecie wrażenie. Czy ja chciałam zrobić na nim wrażenie? Odpowiedź brzmiała: tak...  Dlaczego? Odpowiedź brzmiała: nie wiem!!! Ponieważ nigdy wcześniej nie spotkałam kogoś tak fascynującego i tajemniczego jednocześnie. Pomyślałam o Marku, ale zaraz uspokoiłam wyrzuty sumienia, tłumacząc sobie, że to tylko niewinna kolacja, nic więcej.

 - Na co masz ochotę? - zapytał.
 - Zdaję się na ciebie, nie często odwiedzam takie miejsca i nie za bardzo orientuję się… w menu.
 - Dobrze, spróbuję coś wybrać – Harry zawołał kelnera i po chwili zastanowienia złożył zamówienie, a potem zapytał: 
 - Dlaczego nie chciałaś, żebym przyjechał po ciebie? Ukrywasz coś,
a może kogoś? - dodał ciszej.
 - Nie... - zawahałam się. Nie zamierzałam mówić o Marku, nie teraz, zepsułabym nastrój.
 - Myślę, że taka ładna dziewczyna jak ty, spotyka się z kimś, lub nawet jest poważnie związana.
 - I vice versa! - Harry zaczął się śmiać. Przejechał dłonią po włosach, było w tym coś…  seksownego, poczułam mrowienie w okolicach szyi.
 - Mogę zapalić? – zapytał.
 - Oczywiście.
       - Przepraszam, że zamówiłem stolik w części dla palących, to jeden z tych nałogów, z którymi trudno walczyć.
       - Masz ich więcej?
       - Hm… Nie wiem czy na pierwszej randce wypada o nich mówić – powiedział z rozbawieniem.
Starałam się nie zwrócić uwagi na słowo: randka. – Nie przeszkadza mi, jeśli ktoś pali w moim towarzystwie.
    - Opowiedz coś o sobie – poprosił.
    - Właściwie nie mam o czym opowiadać.  Wiesz gdzie pracuję, jestem jedynaczką, mieszkam z rodzicami. Nie pochodzę z zamożnej rodziny, żyjemy skromnie. Mam wielu znajomych, przyjaciół i... 
 - Jestem szczęśliwa – dokończył i spojrzał mi w oczy.
 - Można tak powiedzieć, chociaż bywało ciężko. Mój tato chorował i były momenty, kiedy brakowało pieniędzy.
 - Myślisz, że pieniądze dają szczęście?
 - Nie wiem, ale na pewno ułatwiają życie. Sądzę, że ty powinieneś coś o tym wiedzieć.
 - Dlatego, że przyszedłem do twojego sklepu, ubrany w drogie ciuchy?
 - Nie wyglądasz na osobę ubogą.
 - Nie jestem biedny, ale wierz mi, pieniądze nie zawsze przynoszą szczęście.
 - Przekonałeś się o tym na własnej skórze?
 - Chodź, zatańczymy – zmienił nagle temat. Pomyślałam, że może ma jakieś przykre przeżycia o których nie chce mówić.
        Grali nastrojową muzykę i kiedy Harry mnie objął, moje serce gwałtownie przyśpieszyło. Miałam wrażenie, że dookoła czuje tylko zapach jego wody toaletowej.
 - Ile masz lat? - zapytał nagle.
 - Dwadzieścia cztery.
 - Młoda jesteś, życie dopiero przed tobą – mówił niby do mnie, ale odniosłam wrażenie, że myślami jest gdzieś daleko.
 - A ty? – chciałam wiedzieć.
 - Jestem stary –  zaczął się śmiać. -  Stary i zły, nie powinnaś spotykać się ze mną. Jestem zepsuty do szpiku kości...
 - Dopiero cię poznałam i to ty zaproponowałeś spotkanie.
 - Jednak już teraz wiem, że zaproponuję następne.
 - I z góry ostrzegasz mnie przed sobą?
 - Coś w tym rodzaju, żebyś później nie mówiła, że cię nie ostrzegałem.
 - Jesteś bardzo tajemniczy i powiem szczerze, że powiało grozą. Jesteś seryjnym mordercą albo gwałcicielem?
          Harry przez chwilę milczał, jego twarz była dziwnie spięta.
 - Nie jestem – powiedział po chwili. - Nie morduję kobiet, a zgwałcić mogę cię, jeśli sama będziesz tego chciała.
          Zszokowana spojrzałam, a on się uśmiechnął.
 - Zaskoczyłem cię?
 - Trochę...
 - Seks jest jedną z najcudowniejszych rzeczy na świecie, a monotonia jego największym wrogiem! -  spojrzał mi prosto w oczy.
 - Chyba tak – zawstydziłam się. – Więc zdradzisz mi swój wiek? - chciałam zmienić temat.
 - Powiem, pod jednym warunkiem.
 - Jakim?
 - Powiem na drugiej randce, jeśli chcesz wiedzieć, musisz się znowu ze mną umówić!
 - To jest szantaż!
 - Owszem. Więc zgadzasz się?
 - Przerażasz mnie, nie wiem czy powinnam...

         Rozterki…

          Czy można zakochać się w kimś, kogo się nie zna?! Można, pod warunkiem, że jest się młodą, naiwną, łatwowierną dziewczyną, całe życie chronioną przez rodziców…
          Nie wiem o tym mężczyźnie prawie nic, za wyjątkiem tego, że lubi seks i że ma pieniądze.   Jest bardzo tajemniczy i trochę straszny, a jednocześnie podnieca mnie! Muszę to napisać! Mężczyzna, którego poznałam, podnieca mnie!!!
          Chciał mnie odwieźć do domu, ale nalegałam, że pojadę sama. Nie pytał dlaczego. Pocałował mnie na pożegnanie, a ja się nie broniłam. Rozum krzyczał przestań, a serce  krzyczało jeszcze!
          Całował tak namiętnie... Dreszcze przechodziły po całym moim ciele,  a podniecenie rosło. Opamiętałam się dopiero w taksówce, kiedy zostałam  sama.
          Teraz mam wyrzuty sumienia, bo myślę o Marku. Kocha mnie, a ja go  okłamałam, pierwszy raz, ale  czy ostatni?  Zapytał kiedy się spotkamy,  powiedziałam, że muszę się zastanowić... 

           Mama zwołała mnie do telefonu. Kiedy podniosłam słuchawkę, usłyszałam znajomy głos.
 - Co porabiasz, ślicznotko?
 - Harry?!
 - Owszem, ten sam, z którym zjadłaś kolację, pamiętasz?
 - Tak – uśmiechnęłam się mimowolnie.
 - Wyczułem zdziwienie, spodziewałaś się telefonu od kogoś innego?
 - Nie! Po prostu minęło już kilka dni…
 - Nie byłaś pewna, czy powinnaś spotkać się ze mną ponownie. Chciałem dać ci trochę czasu na zastanowienie…
- A jeśli powiem, że już się zastanowiłam?
- W takim razie, spotkajmy się…
- Skąd ta pewność, że moja odpowiedź jest twierdząca?
- Przecież nie mogłabyś odmówić tak czarującemu mężczyźnie, jak ja, prawda? – zapytał rozbawiony.
- Czarującemu powiadasz… A podobno jesteś zły i zepsuty do szpiku kości…
- Jedno nie wyklucza drugiego… Więc jak będzie z naszą randką? Przyjedziesz do mnie?
- Do ciebie? Kiedy?
- Dzisiaj, teraz!
- Nie mogę, właśnie miałam wychodzić do przyjaciółki na imprezę.
- Odwołaj! Jeśli jest twoją przyjaciółką, zrozumie.
- Tak po prostu?
- Tak po prostu, obiecuję, że nie będziesz się nudzić.
- Ja cię prawie wcale nie znam!
- Poznasz.
- Jest już późno.
- Mam rozumieć, że boisz się ze mną spotkać?
- Czy mam powód, żeby się bać?
- Z mojej strony żadnego, ale musisz sama odpowiedzieć  sobie na to pytanie.
- Podaj adres. Udowodnię panu, panie O`neil, że nie boję się  przyjechać! – powiedziałam ściszonym głosem. Na wszelki wypadek.
          Harry podał adres i powiedział, że czeka z butelką wina.

 Jadąc samochodem pod wskazany adres, rozdarta między ciekawością, a strachem, zastanawiałam się, czy postępuje dobrze. Wykręciłam ponownie numer do przyjaciółki.

- Kelly, to szaleństwo. Ja go nie znam, jest późno, a on umówił się ze mną w domu. A jeśli to jakiś szaleniec?
- Zawsze istnieje takie ryzyko. Nie wiem co ci doradzić. Równie dobrze,
może okazać się mężczyzną twojego życia! Ja poszłabym w ciemno… Znasz mnie!
- Tak, wiem. Między nami, to jestem równie podniecona, co wystraszona.
- Adres mi podałaś. Zadzwonię za pół godziny. Jeśli nie odbierzesz, łapię taksówkę
i jadę tam.
- Dobrze, dziękuję.
- Nie ma za co. Baw się dobrze!

Jakie to dziwne zjawisko – ćma lecąca do światła!

        Wreszcie dojechałam pod wskazany adres. Zapomniałam o rozsądku, kiedy wysiadłam z samochodu, zupełnie zaskoczona tym, co zobaczyłam. Budynek nie wyglądał najlepiej, stary i zniszczony. Mieszkanie Harrego zrobione było ze strychu. Nie duże, kuchnia, łazienka i jeden pokój przedzielony na dwie części. Otworzył drzwi, ubrany w stare jeansy i koszulkę. Jakże inaczej wyglądał, niż wtedy w sklepie, kiedy zobaczyłam go po raz pierwszy.

- Gratuluję odwagi! Cieszę się, że znów cię widzę – powiedział, wpuszczając  mnie do środka.
- Jestem zaskoczona, że mieszkasz w takim miejscu.
- Spodziewałaś się pałacu? - zapytał z nutą ironii w głosie.
- Nie, ale nie takiego miejsca!
- To miejsce bardzo mi się podoba, jest moim azylem, kiedy chcę uciec od świata, od rodziny…
- Czy to znaczy, że nie żyjesz z rodziną w najlepszej komitywie?
- Czasami nawet od najlepszej rodziny trzeba odpocząć – odpowiedział wymijająco. Przyjaciółka nie obraziła się? - zapytał, nalewając wino do kieliszków.
- Nie było tak źle – na moich ustach zagościł uśmiech.
- Przyjechałaś, bo chciałaś, czy żeby udowodnić, że się nie boisz?
- Chyba jedno i drugie.
- Jednak w domu musiałaś kłamać?
- Dlaczego tak sądzisz? - zapytałam zaskoczona.
- Gdybyś powiedziała prawdę, inaczej wyglądałoby twoje ubranie, wybrałaś strój wieczorowy, więc...
        Przez chwilę stałam zaskoczona, zastanawiając się, co odpowiedzieć.
 - Masz rację, powiedziałam, że idę na imprezę, chciałam zaoszczędzić
sobie czasu i niepotrzebnych pytań.
 - Czyli kto to jest, gdzie go poznałaś i dlaczego idziesz do niego  tak
późno?
          Zaczęłam się śmiać. - Coś w tym rodzaju! A skoro już przyszłam i dotrzymałam słowa, teraz twoja kolej. Więc ile masz lat?
 - Trzydzieści pięć.
 - Hm, rzeczywiście jesteś stary! Co ja tu robię? – zażartowałam.
          Harry usiadł obok – Nie wiem, może powinniśmy się nad tym zastanowić? Dlaczego nie pijesz wina, nie smakuje?
 - Wolę delektować się jego smakiem…
 - Uhm – uśmiechnął się pod nosem.
 - Co to znaczy: uhm?
 - Myślę, że boisz się wypić szybko, żeby nie stracić nad sobą kontroli.
 - Proszę, proszę, zawsze masz na wszystko gotowe wytłumaczenie?
 - Prawie – uśmiechnął się i wstał, żeby włączyć muzykę. W tym momencie zadzwonił telefon. Mój telefon!
 - Słucham? – wydobyłam go z torebki, dobrze wiedząc, że dzwoni Kelly.
 - Wszystko w porządku? – zapytała przyjaciółka po drugiej stronie.
 - Tak…
 - Słyszę wahanie w twoim głosie?
 - Nie… - obserwowałam Harrego. Z jego twarzy nie schodził ironiczny uśmiech.
 - Mam przyjechać?
 - Nie! Wszystko w porządku – powiedziałam, zanim zdążyłam ugryźć się w język.
 - Więc umawiamy się, że teraz ty zadzwonisz, za godzinę, jeśli nie, przyjeżdżam.
 - Dobrze.
 - Emily…
 - Tak?
 - Baw się dobrze! – Kelly rozłączyła się.

 - Niech zgadnę, dzwoniła twoja przyjaciółka – Harry powiedział z rozbawieniem w głosie i usiadł z powrotem obok mnie.
 - Owszem. Ma na imię Kelly.
 - Chciała się upewnić, czy jeszcze jesteś cała? – uśmiechnęłam się.
 - Coś w tym rodzaju. Przyznaj, że ryzykowałam, przyjeżdżając wieczorem do mieszkania nieznajomego mężczyzny.
 - Taki całkiem nieznajomy chyba nie jestem?
 - Ludzie potrafią się dobrze maskować…
 - A gdybyś nie odebrała telefonu?
 - Podałam jej twój adres – powiedziałam, po chwili wahania.
 - Sprytne…
 - Mam nadzieję, że nie jesteś o to zły.
 - Nie!
 - Rozbawiło cię to? – zamiast odpowiedzieć, zapytał: - Sądzisz, że do tego czasu, zanim Kelly zjawiłaby się tutaj, byłabyś w stanie bronić się, gdybym… zamierzał coś ci zrobić?
 - Nie wiem, pewnie moje szanse nie byłyby zbyt duże, ale zawsze jakieś.
 - Twoja przyjaciółka znowu zadzwoni?
 - Nie, tym razem ja mam zadzwonić.
 - Więc zadzwoń teraz.
 - Dlaczego teraz? – popatrzyłam zdziwiona.
 - Później… - Harry nachylił się i leciutko musnął moje usta – możesz być zajęta – dokończył szeptem, powodując, że nawet w powietrzu czuć było podniecenie.
 - Kelly nie da się tak łatwo zbyć… - nie bardzo wiedziałam co powiedzieć, ponieważ tysiące myśli przelatywało przez moją głowę.
 - Spróbuj… Proszę… - Harry wciąż mówił szeptem, moje ręce drżały, kiedy sięgałam po telefon.
 - Zaczekaj! – opamiętałam się i chwilowo wyzwoliłam spod jego uroku.
 - Powiedziałeś, że jestem tutaj bezpieczna.
 - Jesteś, nie zamierzam wyrządzić ci krzywdy. Zamierzam cię poznać i odpowiedzieć na pytanie: co tu robisz?
 - A więc zastanówmy się nad tym, do jakiego wniosku dojdziemy?
 - Ja wiem do jakiego – pocałował mnie. Równie delikatnie, choć dłużej.
 - Do jakiego? - zdołałam zapytać.
 - Do takiego, że jesteśmy tutaj, teraz, razem, bo ja pragnę ciebie, ty mnie i chcemy się kochać...
 - Co takiego?!
 - Nie pragniesz mnie?
 - Nie znam cię...
 - Co nie oznacza, że nie możesz pragnąć... Poza tym poznasz.
 - W łóżku?
 - W łóżku i poza nim!
 - Zaczekaj! - chciałam pozbierać myśli, ale Harry wstał, i pociągnął mnie za rękę.
 - Chodź, zatańczymy.
 - W ogóle nie znamy się i... - Zaczął się śmiać.
 - Powiedziałam coś śmiesznego?
 - Nie możemy pójść do łóżka, bo się nie znamy? Jesteśmy dorośli. Zapomnij, że się nie znamy, daj się ponieść fantazji, zamienimy kolejność, najpierw będziemy się kochać, a potem poznamy się lepiej.
 - Ale...
 - Nie martw się, zabezpieczę się, wiem co robię. Nic nie mów – pocałował mnie i zatraciłam się w jego pocałunkach. Nie miałam siły, żeby go powstrzymać, a co gorsze, chyba wcale nie chciałam, żeby przestał. Rozum krzyczał, żebym się opamiętała, krzyczał, że to istne szaleństwo. Nie chodzi się do łóżka z kimś, kogo się nie zna. Z drugiej strony serce mówiło coś zgoła przeciwnego. 
 Z całych sił próbowałam zagłuszyć w sobie poczucie winy, oraz odpowiedź na pytanie, co będzie następnego dnia, kiedy rano obudzę się w ramionach tego mężczyzny.
Całkowicie poddałam się tym gorącym pocałunkom, które spadały na moje usta, szyję, ramiona, niczym ciepły, letni deszcz. Harry wziął kieliszki z winem i pociągnął mnie w stronę łóżka. Zdjął koszulkę i rozpiął spodnie, a potem zaczął rozpinać mi sukienkę. Poczułam, że moje pożądanie jest tak silne, że nie jestem w stanie powstrzymać ani siebie, ani tym bardziej jego. Mój kochanek podziwiał moje nagie ciało, a ja czułam jak się czerwienię. Położył mnie na łóżku i znowu zaczął całować.
 - Nie wstydź się mnie, jesteś piękna... - Całował namiętnie i żarliwie, moje usta, szyję, piersi, brzuch, coraz niżej. Nigdy, w całym swoim dorosłym życiu, nie czułam takiego podniecenia, pragnęłam już tylko jednego: pragnęłam rozkoszy, jakiej nigdy wcześniej nie zaznałam, chciałam poczuć go w sobie i cieszyć się tą chwilą. Harry jednak nie śpieszył się, najwyraźniej był doświadczonym kochankiem, który dokładnie wie co robić i jak zaprowadzić kobietę na sam szczyt. Przerwał nagle pocałunki i wziął do ręki kieliszek z winem. Delikatnie go przechylił i część wylał na mój brzuch. Jęknęłam, kiedy zaczął je zlizywać, kropla po kropli, nie spiesząc się. Jęczałam cichutko, a moje  ciało wiło się pod zmysłowym dotykiem kochanka. Dokładnie wiedział w którym momencie byłam gotowa. Poczułam go w sobie. Zaczął poruszać się, najpierw delikatnie i rytmicznie, potem coraz szybciej i gwałtowniej, dając mi ogromną rozkosz. Nie sądziłam, że można przeżywać coś takiego! Nie sądziłam, bo nigdy tego nie przeżyłam, nawet w swoich snach. Dlaczego właśnie teraz, dziś? Dlaczego los skrzyżował nasze drogi? Czy to znak?  Spełnienie przyszło nagle i po chwili leżeliśmy obok siebie wyczerpani. Zawstydzona tym, co się stało i własną nagością, spojrzałam na Harrego, który położył się na boku i pogłaskał mnie po policzku.
 - Jesteś cudowna, piękna, wspaniała, namiętna...
 - Przestań!
 - Dlaczego? Przecież to prawda...
 - Chcesz wiedzieć jaka jest prawda? - nakryłam się, a potem zapytałam: - Co może myśleć facet o dziewczynie, która na pierwszej randce idzie z nim do łóżka?  Łatwa, naiwna...
 - Na drugiej – przerwał moje rozważania.
 - Słucham? - spojrzałam zdziwiona.
 - Mówię, że to nasza druga randka! - uśmiechnął się.
 - Fakt pozostaje faktem...
 - Owszem, że jesteś cudowna! - usiadł na łóżku i zapalił papierosa, a potem spojrzał w moje duże orzechowe oczy, w których czaiło się zakłopotanie.
 - Chciałbym wiedzieć, czy było ci dobrze…
 - Było wspaniale, czegoś takiego nie sposób zapomnieć...
 - Cieszy mnie to. Chcę, żebyś pamiętała każdy szczegół i wszystkie chwile spędzone ze mną.
 - Czy to znaczy, że tych chwil będzie więcej?
 - Obiecałem przecież, że poznamy się lepiej, myślisz, że nie dotrzymuję słowa?
 - Nie wiem, przekonaj mnie, że jesteś słowny! A teraz, jeśli pozwolisz, skorzystam z łazienki i wezmę prysznic.
 - Czuj się jak u siebie, ręczniki znajdziesz w szafce, koło umywalki.

           Poszłam pod prysznic, czując, że moje ciało nadal jest rozpalone. Wciąż jeszcze nie mogłam do końca uwierzyć, w to, co się stało. Sama przed sobą musiałam przyznać, że nie żałowałam. Był cudownym kochankiem, doświadczonym i...  Nagle coś sobie uświadomiłam. Facet w jego wieku, nie związany na stałe? A może związany? Może gdzieś czeka na niego młoda, piękna kobieta, tuląca do piersi jego dziecko!

          Z zamyślenia wyrwał mnie  aksamitny głos, podając mi telefon.
- Prosiłem, żebyś zadzwoniła. Zdaje się, że minęło już więcej czasu, niż godzina – oznajmił rozbawiony. Zupełnie zaskoczona spoglądałam na swój dzwoniący telefon.
- Kelly, kochana, wszystko w porządku – zaczęłam mówić, ale przyjaciółka nie dała jej dojść do głosu. Harry natomiast nie zamierzał niczego ułatwiać. Stał i taksował mnie wzrokiem, na poły z rozbawieniem, na poły ze zdumieniem.
- Właśnie miałam dzwonić po taksówkę – krzyczała, w tle słychać było rozbrzmiewającą muzykę.
- Nie musisz, naprawdę wszystko jest w porządku, właśnie zamierzałam zadzwonić…
- Więc dlaczego tego nie zrobiłaś?!
- Rozmawialiśmy… i straciłam poczucie czasu – wypaliłam do słuchawki, nie mając odwagi spojrzeć na mężczyznę przede mną.
- Jesteś pewna, że nic ci nie grozi?
- Tak… Dziękuję, baw się dobrze.
- Ty również –  rozłączyła się, a Harry zabrał mi telefon, i wszedł do mnie pod prysznic.- Jeśli jeszcze raz zadzwoni, wyrzucę telefon przez okno.
- Nie zadzwoni – roześmiałam się.
- Stęskniłem się za tobą.
- Tak szybko?
- Nic na to nie poradzę. Pocałuj mnie... - nachylił się, aby odszukać moje usta.
 - Zaczekaj! Muszę cię o coś zapytać!
 - Koniecznie teraz? - przekomarzał się.
 - Tak!
 - W takim razie słucham...
 - Jesteś żonaty? - z obawą spojrzałam na jego twarz.
 - Maleńka, o żadnej żonie sobie nie przypominam! - i żeby ubiec moje  kolejne pytanie, szybko dodał: - Narzeczonej również nie posiadam.
 - Mówisz prawdę?

     Prawda… Co to jest prawda?

     Otaksowałem ją wzrokiem. Pragnąłem jej, pragnąłem tej młodej,
ślicznej i drżącej ze strachu dziewczyny, której ciało odpowiadało na każdy mój dotyk. Pragnęła mnie tak samo jak, aczkolwiek bała się kłamstwa z mojej strony. Szum płynącej wody, odbijał się echem, po łazience, Emily wciąż drżała. Przyciągnąłem ją do siebie, bo dalsze czekanie było ponad moje siły.
 - Cała drżysz, pocałuj mnie proszę... - zawładnąłem jej ustami, a ona oddała mi pocałunek. Przerwałem go tylko na moment, żeby powiedzieć:
 - Mówię prawdę – a potem zakręciłem wodę, wziąłem ją na ręce i zaniosłem na
łóżko. Tym razem nie było wstępnej gry, po prostu w nią wszedłem, brutalnie  i gwałtownie, dając równocześnie niesamowitą rozkosz.
Nim przyszło spełnienie, Emily przypomniała sobie swój sen...

          Zasnęłam, wtulona w jego ramiona. Kiedy się obudziłam, było dwadzieścia po ósmej, za oknem świeciło słońce, zapowiadał się piękny dzień. Obudziłam Harrego. - Muszę już iść.
 - Przecież byłaś na imprezie, zawsze wracasz tak wcześnie?
 - Nie zawsze…
 - Nie wypuszczę cię bez śniadania, nie mam wiele w lodówce, ale jajka na jajecznicę się znajdą.
 - Może być, ubiorę się.
          Pół godziny później siedzieliśmy przy stole, jedząc.
       - Co odpowiesz, jeśli zaproponuję następne spotkanie?
 - Spotkanie czy randkę?
 - Jeśli chcesz, żeby to była randka.
 - Jeśli chcę? Nie rozumiem...
 - A co powiesz w domu? Będziesz za każdym razem kłamać? Przecież jesteś dorosła i chyba nie musisz tłumaczyć się ze wszystkiego co robisz.
 - Nie muszę...
 - A jednak to robisz, więc może powinienem zapytać, co powiesz swojemu chłopakowi?
          Poczułam się podle. Pragnęłam jego szczerości, a sama go okłamałam. W jaki sposób  domyślił się? Czyżbym czymś się zdradziła? Jedno spojrzenie i już wiedziałam: żadnych więcej kłamstw!
 - Skąd wiesz?
 - Zaskoczyłem cię, więc chyba słusznie się domyślam?
 - Przepraszam… Powinnam była powiedzieć ci wcześniej…
       - Owszem – spojrzał mi w oczy.
      - Powiem mu prawdę.
      - Nie rób tego!
      - Dlaczego? Przecież go zdradziłam, nie sądzisz, że tak będzie lepiej?
      - Nie, jeśli chcesz zrobić to z mojego powodu. Nie jestem tego wart.
      - Nie rozumiem! Czy to znaczy, że nie chcesz się spotykać?
      - Tego nie powiedziałem! Po prostu nie chcę, żebyś z mojego powodu zniszczyła swój związek. Twój chłopak jest na pewno przystojny, inteligentny, młodszy...
 - I co z tego? Ale nie jest...
 - Jaki?
 - Nieważne, nie mówmy o tym, muszę iść. - podniosłam się, ale Harry podszedł do mnie  i mnie zatrzymał.
 - Jeśli jesteś szczęśliwa w swoim związku, nie niszcz go, tylko dlatego, że spotkałaś mnie...
 - Nie rozumiem cię. Mam spotykać się z nim i z tobą?
 - Nie miałaś nigdy kochanka – bardziej stwierdził, niż zapytał.
 - Nie, nie miałam i nie mam zamiaru! - poczułam nagle, jak zbiera się we mnie złość -
- Chyba nie tego oczekiwałam, cześć.

          Następnego dnia zadzwonił do sklepu.
 - Gniewasz się na mnie?
 - Trochę...
 - Powiedziałaś swojemu chłopakowi?
 - On ma na imię Mark! Nie, nie powiedziałam, bo go nie ma, wyjechał.
 - Jesteś z nim szczęśliwa?
 - Nie wiem…
 - O której kończysz pracę?
 - O piątej.
 - Przyjadę po ciebie, pojedziemy na kolację.
 - Proponujesz mi randkę?
 - Tak słoneczko, proponuję ci randkę.

 Opowiadania erotyczne

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
 
Autor tekstu: Kjoshi

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca