Opowiadania erotyczne Inne "Kochanek" część II

Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

Najlepsze opowiadania erotyczne

Zarejestruj się i przyślij własne opowiadanie

"Kochanek" część II


Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia…

         Przyjechał krótko przed piątą, ale nie wszedł do sklepu. Obserwowałam, jak podjeżdża, wysiada i opiera się o samochód.
 - Nie chcę, żebyś się gniewała!
 - I co masz zamiar zrobić w tym celu?
 - Wspominałem coś o kolacji?
 - Wspominałeś coś o randce.
 - A Mark?
 - Mówiłam, że wyjechał! - byłam zła, że o nim wspomniał. Obeszłam samochód i wsiadłam do środka. Nie chciałam na razie myśleć o Marku, ponieważ nie podjęłam jeszcze decyzji, co zrobię. Wyrzuty sumienia gryzły okropnie, ale chciałam przekonać się co zamierza mój nowy znajomy.
 - Gdzie chcesz jechać? - wyrwał mnie z zamyślenia.
 - Do ciebie – powiedziałam, zanim pomyślałam co mówię.
 - Chcesz, aby nasza randka odbyła się u mnie w domu?
 - Myślę, że to będzie dobre miejsce, pod warunkiem, że kupimy coś do jedzenia, butelkę wina, a ty zapewnisz mi cudowny wieczór!
 - Taki jak ostatnio? - zapytał, uśmiechając się pod nosem. Poczułam jak moje serce zaczyna bić mocniej. - Myślałam raczej o rozmowie, chyba, że już zapomniałeś o swojej obietnicy!
 - Wszystko, co sobie życzysz...
 - Wszystko?
 - W łóżku owszem.
 - A poza nim?
 - Zależy czego oczekujesz.
 - A czego mogę oczekiwać?
Uśmiechnął się, ale nie odpowiedział.
 - Niewiele... - powiedziałam bardziej do siebie niż do niego.
 - Mylisz się, tylko...
 - Tylko co?
 - Nie chcę, żebyś zniszczyła swój związek.
 - Przestań! Nie chcę tego słuchać, to jest moje życie i moja decyzja!
 - Owszem, do niczego cię nie zmuszam, chciałbym tylko, żebyś nie działała pochopnie. Zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję, dobrze ją przemyśl! Tylko o to cię proszę.
 - Po jakiego diabła, chcesz się ze mną spotykać?! - czułam, jak ogarnia mnie złość. – Nie zamierzam być twoją kochanką!
 - Nie złość się. Po prostu musimy lepiej się poznać, po miesiącu możesz dojść do
wniosku, że nie chcesz mnie więcej widzieć, więc nie pal za sobą wszystkich mostów. Jeśli teraz zerwiesz z Markiem...
 - Nie sądzisz, że to okrutne? Ja na jego miejscu wolałabym wiedzieć, że coś się dzieje, niż być oszukiwaną!
 - A dzieje się coś? Musisz go oszukiwać?
 - Powinnam powiedzieć mu prawdę...
 - Po prostu pomiń niektóre fakty.
 - Na przykład fakt, że poszłam z tobą do łóżka?!
 - Zamierzasz spojrzeć mu w oczy i powiedzieć: “Słuchaj, poznałam kogoś i poszłam z nim do łóżka! Zrozum, nie chciałam tego, to się po prostu stało”... - z sardonicznym uśmiechem spojrzał na mnie.
        Poczułam jak ogarnia mnie złość, co on sobie wyobraża? Jest arogancki i bezczelny, już miałam powiedzieć mu co o tym sądzę, ale właśnie podjechał pod dom. Miał zamiar wyjść, ale  zobaczył, że nie wysiadam. Siedziałam i zamyślona patrzyłam przed siebie.
 - Hej, na której jesteś planecie?
 - Słucham?
 - Pytam gdzie jesteś, bo na pewno nie ze mną – jego głos był ciepły i miły, nie zimny i chłodny jak przed chwilą. Czy ten człowiek ma dwa oblicza?
 - Wróć do mnie! - szepnął.
 - Szczerze mówiąc, zastanawiam się czy nie wrócić do domu!
 - Nie możesz, obiecałaś mi randkę!
 - Ja? To ty mi obiecałeś, a teraz chcesz się wycofać!
 - Nigdy w życiu! Nie mam takiego zamiaru, dotrzymam słowa...
 - Czego ty właściwie chcesz? Jeśli kochanki...
 - Porozmawiamy na górze, dobrze?
  Kiedy weszliśmy do mieszkania, Harry napełnił kieliszki winem i poszedł do kuchni przyrządzić kolację.
 - Pomogę – powiedziałam. Chciałam patrzeć na niego jak krząta się po kuchni, jak kroi jarzyny, chciałam chłonąć każde jego słowo, nauczyć się jego gestów, zatracać się w pocałunkach... Tylko po co? Przecież on nie należy do mnie, chce być tylko kochankiem… Nagle poczułam jak moje oczy robią się mokre. Boże tylko nie to, nie płacz, nie teraz, nie kiedy on jest obok, ale było już za późno. Zauważył moje łzy. Stanął za mną, jego ręce objęły mnie w żelaznym uścisku.
 - Dlaczego płaczesz? - zapytał cicho.
 - Nie płaczę, to od... cebuli, zaraz mi przejdzie.
  Zmusił, żebym się odwróciła i palcem podniósł brodę. - Spójrz na mnie. O co
chodzi? Płaczesz przeze mnie?
 - Nie, nie przez ciebie.
 - Bądź ze mną szczera – poprosił. - Nie chcę, żebyś płakała z mojego powodu.
 - Nagle zrobiło mi się smutno, że tak podchodzisz do tej sprawy, ale widocznie masz inny charakter.
 - Masz rację – próbował żartować. - W dodatku mój charakter jest okropny, kiedy poznasz mnie lepiej, sama się przekonasz.
 - W porządku...
 - Nie jest w porządku, bo ciągle myślisz o Marku, prawda? Jeśli czujesz, że musisz tak postąpić, zerwij z nim. Cokolwiek postanowisz, uszanuję twoją decyzję. Pamiętaj tylko, że ja mam trudny charakter i czasami trudno ze mną wytrzymać. Nie jestem święty i właściwie jestem na siebie zły.
 - Zły? Dlaczego?
 - Dlatego, że zajmuję ci czas, a naprawdę uważam, że zasługujesz na kogoś lepszego, dlatego chciałem, żebyś zaczekała z decyzją o rozstaniu z Markiem.
 - Co ty ukrywasz? Jak mam cię rozgryźć, jak mam cię poznać?
 - Nie jestem pewien... – pocałował mnie.
 - A jesteś w ogóle czegoś pewien?
 - Z całą pewnością jednej rzeczy – jego usta znowu musnęły moje. Poczułam jak rośnie we mnie pożądanie.
 - Jestem pewien, że pragnę cię, od pierwszej chwili, kiedy cię ujrzałem i kiedy z niepewną miną wybierałaś dla mnie buty.
          W duchu przeklęłam siebie za brak silnej woli. Harry dotknął moich ust, najpierw delikatnie i powoli, po chwili namiętnie i żarliwie…

 Przestałem nad sobą panować, wręcz zadawałem sobie ból, ponieważ pragnąłem jej teraz, w tym momencie, a nie byłem pewien czy ona  również tego chciała. Nagle zdałem sobie sprawę, że chcę dać jej rozkosz, o jakiej nie śniła. Byłem pewien, że ten cały Mark nigdy jej tego nie da, nie w takim stopniu. Zaprowadzę ją do raju, na sam szczyt...
Sprawię, że będzie śniła o mnie każdej nocy. Uświadomiłem sobie, że chce dać jej więcej, niż zazwyczaj dawałem  kobietom. Jej usta były takie słodkie, cudownie namiętne...
 - Harry – szepnęła Emily. Jej oczy błyszczały, ale nic już nie powiedziała, tylko cicho westchnęła...
          I to wystarczyło, wystarczyło, żeby zatracić się w pocałunkach i pieszczotach, wystarczyło, żeby świat przestał istnieć.
         Zrzuciłem wszystko ze stołu i położyłem na nim Emily. Nie musiałem długo jej pieścić, aby się przekonać, że jest gotowa. Kiedy w nią wszedłem, cicho jęknęła, ale już po chwili, nie panując nad sobą, krzyczała. Z rozkoszy i podniecenia.  Kiedy przyszło spełnienie, poczułem na swych plecach jej paznokcie.
          Zjedliśmy w końcu kolację, tylko trochę później niż zamierzaliśmy…

Faceci…

Poprzedniego dnia, po wizycie Emily, Harry wyszedł z mieszkania, udał się trzy przecznice dalej, wprost do swojego ulubionego lokalu, w którym pracował Jack Scally – facet, który wiedział o Harrym więcej niż jego własna rodzina.
Kiedy przyszedł wieczorem do lokalu i usiadł przy barze, Jack, który tego dnia pracował, od razu wyczuł, że przyjaciela coś trapi.
 - Zanim powiesz co się stało, powiedz co ci nalać.
 - Wszystko jedno, byle mocne.
 Scally postawił przed przyjacielem szklaneczkę z alkoholem, ale ten nie odzywał się. Wpatrywał się w zawartość szklanki, jakby w niej chciał znaleźć rozwiązanie. Potem wypił jednym tchem zawartość i zapalił papierosa.
 - O której kończysz? - zapytał nagle.
 - O północy, potrzebujesz towarzystwa na resztę wieczoru?
 - Jak cholera! Poczekam, co? Weźmiemy butelkę i pójdziemy do mnie.
 - Jasne, jeśli chcesz pogadać.
 - Nie wiem czy chcę pogadać, ale nie chcę pić w samotności!

        Kiedy weszli do mieszkania, Jack od razu zauważył, że przyjaciel miał gościa. W mieszkaniu panował bałagan, na stole resztki jedzenia, zawartość kuchennego stołu na podłodze, łóżko jak po bitwie...
 - Kim ona jest? - zapytał bez owijania w bawełnę.
          Harry usiadł na kanapie, nogi oparł o stół i zapalił.
 - Kimś, kogo nie powinienem był spotkać, kogo nie powinienem podrywać, a już na pewno nie kochać się z nią  na kuchennym stole!
 - Może jednak pogadamy – Jack nalał do szklanek wódkę i też usiadł.
 - Co chcesz wiedzieć?
 - W co tym razem się wpakowałeś?
 - Po prostu poznałem Emily! Nie powinienem spotykać się z nią! Powinienem to przerwać, póki nie jest za późno.
 - Kiedy będzie za późno? Wtedy, kiedy się zakochasz? - zapytał Jack, mając nadzieję, że tym razem usłyszy to, co pragnął usłyszeć od dawna.  Ciągle wierzył, że O’neil zakocha się i przestanie traktować kobiety jak zabawki do łóżka, że ponownie odzyska wiarę w prawdziwe uczucie.
 - Nalej jeszcze wódki – poprosił Harry, zostawiając pytanie Jacka bez odpowiedzi. Opróżnił szklaneczkę, wstał i zaczął chodzić po pokoju.
 - Emily jest młodą, słodką, naiwną dziewczyną, która spotkała nieodpowiedniego faceta, czyli mnie. Zasługuje na lepszego, którego zresztą ma... Tak mi się wydaje, cholera, ma faceta i chce z nim zerwać z mojego powodu. Rozumiesz? Obaj wiemy, że nie jestem odpowiednim mężczyzną dla niej!
 - W takim razie powiedz jej o tym!
 - Powiedziałem, ale ona nie chce słuchać moich argumentów.
 - Mogę sobie wyobrazić te twoje argumenty!
 Harry spojrzał na przyjaciela, ale nie odezwał się.
 - W takim razie zerwij z nią.
 - Nie mogę, obiecałem, że się lepiej poznamy i chcę dotrzymać słowa. Jestem jej to winien, po tym jak zaciągnąłem ją do łóżka.
 - Czy ty zawsze musisz komplikować sobie życie?
 - Całe moje życie to jeden wielki bałagan. Powiedz, czy wyobrażasz sobie mnie w roli przykładnego męża? Czy nawet faceta, żyjącego w stałym, poważnym związku?
 - Może już najwyższy czas dać sobie szansę i spróbować?
 - Nie! I nie poruszajmy tego tematu!
 - W porządku, jak chcesz. Opowiedz coś o niej, o Emily.
 - Jest naprawdę śliczna, namiętna i podniecająca, pragnę jej od pierwszej chwili, kiedy ją ujrzałem. Pragnę jej wciąż i ciągle mi mało...


 Przeszłość – nie uciekniesz od niej…

 Interesy! Harry je uwielbiał. Ojciec mógł otwierać kolejne sklepy, chodzić na bankiety, pozować do zdjęć i być w centrum uwagi. Harry lubił działać! Z niemożliwego robić możliwe, czuć adrenalinę. To było jego życie. Działać, ale zawsze w cieniu ojca…
 Zakończył właśnie rozmowę z jednym z szefów centrum handlowego w Detroit, po czym zszedł piętro niżej, żeby obejrzeć nową kolekcję garniturów.
Szybko zrezygnował, panował bowiem dość duży ruch. Nie zdążył jednak wyjść, najwidoczniej ktoś  go rozpoznał, bo za plecami usłyszał damski głos:
– Nie mogę w to uwierzyć, pan  Harry Oneil, prawda?
          Zaskoczony odwrócił się i ujrzał młodą kobietę, a właściwie dziewczynę, ładną, ale ubraną dosyć śmiesznie. Miała na sobie bardzo kolorową sukienkę do kostek, na którą założyła czarną kamizelkę. Długie, rude włosy, luźno upięte, spływały kaskadą po plecach.
          Chciał jej powiedzieć, że z kimś go pomyliła, ale już po chwili wiedział, że ten numer nie przejdzie, dziewczyna była doskonale zorientowana.
– To pan prawda? Oczywiście, widziałam pana w telewizji, w gazetach, nawet ostatnio... - mówiła głośno i kilka ciekawskich oczu zaczęło spoglądać w ich stronę.
– Ciszej, nie muszą wszyscy słyszeć!
– Ale zgadłam, prawda? -  Harry skinął głową.
– To najszczęśliwszy dzień w moim życiu, przyszłam tu kupić krawat, a spotykam właściciela. Może moglibyśmy wypić kawę? Tutaj niedaleko jest taka mała kafejka, bardzo proszę, oczywiście ja zapłacę, proszę mnie źle nie zrozumieć, ale to dla mnie taka okazja... poznać pana...
          Harry pomyślał, że zaraz oszaleje, jeśli ona nie przestanie gadać. Za chwilę zbierze się cały tłum ciekawskich ludzi, a ta gada i gada, w dodatku jest strasznie głośna. Jedyne co przyszło mu do głowy, żeby ją uciszyć, to zgodzić się na jej propozycję.
– Dobrze, chodźmy! – pociągnął ją za rękę w stronę wyjścia. Dziewczyna całkowicie zapomniała w jakim celu przyszła do sklepu.
Kiedy siedzieli w kafejce przy kawie, przyjrzał się jej dokładniej. Była całkiem ładna, tylko ubrana tragicznie i ten głos, buzia jej się nie zamykała.
– Koleżanki mi nie uwierzą, kiedy opowiem, że piłam z panem kawę...
– Słuchaj wiesz jak mam na imię, więc...
– Naprawdę mogę zwracać się do ciebie po imieniu?
– Pod warunkiem, że wreszcie dowiem się twojego!
– Jeszcze nie powiedziałam? Nazywam się Holy Ashley. To pewnie ze  zdenerwowania, zawsze jak się denerwuję, gadam jak najęta...
– Dlaczego się denerwujesz?
– A pan by się... a ty byś się nie denerwował na moim miejscu? Kurczę, a może to znak?
– Znak?
– No, że spotkałam ciebie, a w ogóle długo tu będziesz?
– Nie wiem, nie mam pojęcia, ale trochę na pewno – Harry pił kawę i zastanawiał się co zrobić, ta dziewczyna z pewnością nie była w jego typie, ale... Nagle zauważył, że ona patrzy na jego dłonie.
– Hej! Już minutę nic nie powiedziałaś, na co tak patrzysz?
– Szukam obrączki na twoim palcu, chociaż nic nie pisali w gazetach.
 Harry zaczął się śmiać.  - Nie prościej zapytać? Przecież mogę nie nosić.
– No tak, o tym nie pomyślałam...
– Nie mam żony.
– A narzeczoną?
– Nie przypominam sobie o żadnej...
  Holy uśmiechnęła się. - Na pewno kręci się koło ciebie mnóstwo pięknych i bogatych kobiet...
– Ostatnio nikogo nie widziałem.
  Dziewczyna nagle rozpromieniła się. - Zapraszam cię na kawę.
– Przecież właśnie wypiliśmy.
– No tak, w takim razie na herbatę, parzę świetną. Mieszkam... Musimy pojechać
trzy przystanki autobusem i będziemy na miejscu. 
– Mieszkasz sama?
– Sama, a właściwie nie, mieszka ze mną kot.
– Kot?
– Jest wspaniały, ma na imię Orfeusz, wiesz kiedy był malutki...
– A twoi rodzice? - przerwał jej.
– Mama umarła, dawno temu, a tato mieszka niedaleko mnie, z bratem i jego żoną. Mieszkałam z nimi, ale miesiąc temu urodziła im się córeczka, zrobiło się ciasno, więc wynajęłam mieszkanie...
 - I zapraszasz mnie, chociaż wcale nie znasz?
- Naprawdę intuicja mi podpowiada, że to przeznaczenie, poza tym jesteś osobą znaną, więc chyba mogę ci zaufać?
– Znaną? Nie przesadzaj, a nawet jeśli, uważasz, że to wystarczający powód,
żeby być tak ufnym?
– Uważam, że jeśli nie spróbuję, nie przekonam się, to co z tą herbatą, dasz się zaprosić?
– Skoro naprawdę parzysz taką świetną... - Harry zawołał kelnera i zobaczył, że Holy wyjmuje pieniądze z torebki. Przytrzymał jej rękę.
– Zostaw, ja płacę.
– Ale...
– Żadnych ale, chodź bo nie mam za wiele czasu.
  Kiedy wyszli, Holy skręciła w stronę przystanku autobusowego.
– Gdzie ty idziesz? - zapytał.
– Na autobus.
– Autobus stoi przed sklepem.
  Podeszli do BMW i Holy zrobiła wielkie oczy. - To twój samochód?
– Nie, właśnie go kradnę – powiedział rozbawiony. Dziewczyna sprawiała wrażenie Kopciuszka, który nagle zamienia się w księżniczkę i wsiada do karocy.
– Lepiej mów mi gdzie mam jechać.
          Zaparkował przed budynkiem, weszli na drugie piętro, gdzie Holy wynajmowała maleńkie mieszkanko, składające się z pokoju, kuchni i łazienki.
- Więc co z tą obiecaną herbatą?
- Już robię, usiądź i czuj się jak u siebie –  poszła do kuchni. Harry usiadł i spojrzał na zegarek. Nie pomyślał, że dziewczyna może się w nim zakochać, nie zdawał sobie sprawy, że Holy jest wielką romantyczką, szukającą swojego księcia. On szukał tylko kochanek, ona szukała miłości...
          Po chwili przyniosła na tacy dwie filiżanki z herbatą i cukier.

- A może jesteś głodny? - zapytała siadając obok.
– Nie, dziękuję, jadłem w hotelowej restauracji.
– W którym hotelu zatrzymałeś się, pewnie w “Starsie”?
  Pokiwał twierdząco, upijając łyk herbaty. - Właściwie czemu nie jesteś   w pracy albo w szkole?
– Dzisiaj mam wolne, nie uczę się na razie, bo odkładam pieniądze na studia.
– Gdzie pracujesz?
– W dyskotece, jestem kelnerką. Wiem, że to nie jest ciekawa praca, ale cieszę się, że ją mam, przynajmniej mogłam wynająć tę klitkę.
– Każda praca jest dobra, a pieniądze owszem ułatwiają życie, ale nie zawsze przynoszą szczęście.
– Czy to znaczy, że nie jesteś szczęśliwy?
– Słuchaj mam straszną ochotę cię pocałować – zmienił temat.
– Więc to zrób, nie mam nic przeciwko i nawet...
  Nie dokończyła, Harry przyciągnął ją do siebie i zamknął usta pocałunkiem. Chwilę później poczuł, że jej ręka odpina jego spodnie i zaczyna go pieścić. Po głowie przelatywały myśli czy to aby na pewno dobry pomysł, kiedy Holy zaczęła pieścić go ustami. Przyszło mu tu z trudem, ale przerwał te pieszczoty.
– Co ty robisz? - zapytał.
– Chciałam... robię coś nie tak? Nie sprawia ci to przyjemności...
         Przyciągnął ją i położył na kanapie. - Oczywiście, że sprawia mi to przyjemność, ale nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z tego co robisz.  Za chwilę mnie już nie powstrzymasz, chcesz tego?
– Chciałabym się z tobą kochać – powiedziała cicho.
– Jesteś  pewna? Holy, zastanów się dobrze.
– Już się zastanowiłam, pragnę cię...
– Miło mi, ale nie mogę wiele oferować...
– Wystarczy tyle ile możesz mi dać – powiedziała, chociaż  wiedziała, że to nieprawda. W tym momencie oszukiwała i jego i siebie, bo wiedziała, że zrobi wszystko aby zdobyć jego serce...         
          Kiedy później zmęczeni leżeli koło siebie, Holy patrzyła w sufit i nic nie mówiła.
– Dlaczego zamilkłaś? - zapytał po chwili.
– Nie wiem co powiedzieć.
– Ty nie wiesz co powiedzieć? Nie wierzę.
– A co chciałbyś usłyszeć? - próbowała żartować, żeby nie zauważył, że jest spięta  i zdenerwowana.
– Może jak wspaniale było...
– Przecież wiesz, że było wspaniale, nie żałuję tego...
– To o co chodzi?
– O nic, wezmę prysznic -  chciała wstać, ale złapał ją za rękę.
– Bądź ze mną szczera!
– Po prostu zastanawiam się czy jeszcze... Rozumiem co powiedziałeś, że nie możesz mi wiele oferować, ale chciałabym wiedzieć czy jeszcze się spotkamy. Czy następne spotkanie będzie oznaczać zbyt wiele?
          Harry ubrał spodnie i zapalił papierosa. Usiadł koło niej.
          - Postawmy sprawę jasno, nie jestem zainteresowany poważnym związkiem...
– Pewnie, z taką dziewczyną jak ja, nie mógłbyś się związać na poważnie.
– To znaczy z jaką?
– Daj spokój, wiem, że jestem biedna i nieatrakcyjna...
– Nie o to chodzi! I mylisz się, jesteś bardzo ładna, a pieniądze nie znaczą dla mnie aż tyle, żeby fakt, iż jesteś z biednej rodziny, był przeszkodą. Przez poważny związek rozumiem stały, a ten nie wchodzi w grę. Mam dużo pracy i obowiązków i na razie nie chcę się z nikim wiązać, rozumiesz? Jeśli zaś chodzi o twoje pytanie, będę tutaj jakiś czas i chętnie spotkam się z tobą znowu...
– Naprawdę?
 - Oczywiście i powiem ci coś jeszcze – przyciągnął ją do siebie. – Byłaś cudowna.
          Holy rozpromieniła się, a jej oczy znowu były wesołe.
– Muszę już iść, daj mi swój numer, zadzwonię…


Kto lub co może sprawić, że stajemy się lepsi?

 Wygrałam z Harrym w kręgle! Co prawda, on również raz wygrał, ale dzięki
temu każde z nas ma po jednym życzeniu, które druga osoba musi spełnić. Już się boję, a jednocześnie nie mogę się doczekać. Ja, Emily, jestem przekonana, że spełnię jego życzenie…

 Kiedy tylko przekroczyliśmy próg mieszkania, oparł mnie o drzwi i zaczął całować. Zagarnął ustami moje usta, tracąc nad sobą kontrolę, jakby czekał na tę chwilę bardzo długi czas. Z trudem przerwał ten pocałunek, ponieważ przypomniał sobie o życzeniu.
– Zanim stracimy nad sobą kontrolę, przypominam ci o moim życzeniu,
chcę, żebyś spełniła je dzisiaj – wyszeptał ochrypłym głosem.
– Pamiętam, ale czy możemy napić się wina? - byłam trochę zdenerwowana.
   - Oczywiście – nalał wina, zgasił górne światło, a zapalił małą lampkę, która stworzyła bardzo intymny nastrój. Włączył muzykę i gdzieś za plecami, usłyszałam powolną piosenkę. Nawet nie zwróciłam uwagi na wykonawcę, obserwowałam każdy ruch Harrego,
który ze swoim kieliszkiem podszedł do mnie. Zdążył już zdjąć marynarkę i krawat, a teraz odpinał guziki koszuli, cały czas patrząc mi w oczy. Dopiero po chwili się odezwał:
– Zrób dla mnie striptiz, oto moje życzenie. Chcę, żebyś się dla mnie rozebrała.
– Striptiz? - nie wiedziałam co powiedzieć, który to już raz ten mężczyzna mnie
zaskoczył? - To chyba nie jest najlepszy pomysł, ja...
– Dlaczego?
– Ja nie potrafię... nigdy tego nie robiłam.
– Potrafisz! Zrób to, tylko dla mnie – wypowiedział te słowa z taką czułością,  że nie byłam w stanie odmówić.
– Nie mam żadnego doświadczenia, będziesz się śmiał...
– Nie! Obiecuję, poza tym wiem, że sobie poradzisz, jestem tego pewien –  usiadł na fotelu.

 Miałam wrażenie, że serce wyskoczy mi z piersi, ale nagle zapragnęłam spełnić prośbę. Odstawiłam kieliszek z winem i podeszłam bliżej, tak, żeby mógł mnie lepiej widzieć. Zamknęłam oczy i zaczęłam poruszać się w rytm muzyki. Z każdym moim ruchem uczucie wstydu powoli się kruszyło, ręce błądziły po całym ciele. Nie przerywając tańca, rozpuściłam włosy i rozpięłam sukienkę, która po chwili znalazła się na podłodze, odsłaniając bieliznę. Zauważyłam, że odstawia kieliszek i zdejmuje koszulę. Właśnie miałam rozpiąć biustonosz, kiedy jego ręce oplotły moje ciało, a usta zmiażdżyły siłą pocałunku.
 Zanim zdążyłam zrobić cokolwiek jeszcze, leżeliśmy już w łóżku.
– Nie zaczekałeś do końca, przecież to było twoje życzenie.
– Mam gdzieś życzenie, pragnę cię i dłużej nie wytrzymam – powiedział ochrypłym głosem, a ja poczułam, że za moment zedrze ze mnie bieliznę. Złapałam go za rękę.
– Poczekaj... - Spojrzał na mnie, jakby się obawiał, że  zmienię zdanie i się wycofam.

Nie byłem zdolny w tym momencie do rozmów, przez moje łóżko przewinęło się zbyt wiele kobiet, kobiet, które pragnęły przygody. Przeważnie były doświadczone i wyrafinowane, a jednak żadna z nich nie wywarła na mnie takiego wrażenia jak Emily, żadna z nich tak na mnie nie działała. Żadna, prócz jednej, ale to była przeszłość, teraz liczyła się teraźniejszość i ona. Nagle przeraziło mnie, to co czułem. Pragnąłem tej kobiety tak bardzo, że gdyby teraz powiedziała, że nie chce się kochać, byłbym w stanie posunąć się nawet do gwałtu. Na szczęście pragnęła mnie.
– Nie mam zamiaru wychodzić z tego łóżka, chcę tylko uratować bieliznę, bardzo mi się podoba, a za chwilkę nic z niej nie zostanie...
– Co?! O czym ty mówisz? - dopiero po chwili zrozumiałem o co chodzi, kiedy  spojrzałem na jej ręce, które próbowały chronić bieliznę przed moim niepohamowanym pożądaniem. Zacząłem się śmiać.
– Przez moment pomyślałem, że nie chcesz się kochać.
– O niczym innym w tej chwili nie marzę – zdjęła bieliznę. – Ale dopiero teraz... –  złapała mnie za szyję i przyciągnęła do siebie. Nie musiała długo czekać, żeby poczuć mnie  w sobie, było cudownie, chciałem, żeby ta chwila trwała jak najdłużej.
Doprowadzając nas na sam szczyt rozkoszy, kolejny raz poczułem na plecach paznokcie Emily.

          Leżeliśmy przytulenie do siebie, miałam zamknięte oczy i wsłuchiwałam się w swoje, ciągle szybciej bijące, serce. Potem spojrzałam na Harrego i powiedziałam:
– Przepraszam.
– Za co? - zapytał zdziwiony.
– Za twoje plecy...
Uśmiechnął się. - Nie przejmuj się, to prawie jak słodka, rozkoszna chłosta.
– Kiedy się kochamy, czuję jakbym była w raju i przestaję nad sobą panować, stąd te paznokcie...
– Cieszę się.
– Z czego, że zadaję ci ból?
– Taki ból to przyjemność, cieszę się, że masz takie odczucia, kiedy kochamy się. Czuję to samo.
– Naprawdę? – nakryłam się i usiadłam.
– Pytasz z takim zdziwieniem, jakbyś mi nie wierzyła.
– Może trudno mi uwierzyć, że dziewczyna taka jak ja, może spowodować, że tak
wspaniale się z nią czujesz.
– “Dziewczyna taka jak ja”? To znaczy jaka?
– Bez większego doświadczenia w sprawach łóżkowych, kiedy pomyślę o tych wyrafinowanych kobietach, z którymi spałeś...
– Przestań! - jego głos zrobił się nagle zimny i lodowaty. - Nie mów tak, te kobiety nic dla mnie nie znaczyły – powiedział to w taki sposób, że zaczynałam wierzyć, że to prawda.
– A ty – ciągnął dalej – jesteś bardzo pojętną uczennicą – nachylił się i skradł mi buziaka, a potem zapytał: - o czym myślisz? 
– O czym myślę? - szukałam w głowie jakiegoś tematu, którego mogłabym się  uczepić. - Dopiero teraz uświadomiłam sobie ile straciłam, będąc z Markiem, ile czasu zmarnowałam...
– Wrócisz do niego? - zapytał nagle poważnie, sam zdziwiony, że o to pyta.
   -  Nie wiem – nie chciałam teraz o tym myśleć ani tym bardziej rozmawiać. Szybko zmieniłam temat. - Chciałabym tylu rzeczy spróbować, poznać, w łóżku, tylko nie wiem jak wyrazić to słowami.
– Zwyczajnie, po prostu powiedz, jeśli nie powiesz mi o swoich pragnieniach, nie będę wiedział. Musisz nauczyć się mówić o swoich potrzebach, inaczej przeżyjesz to samo co z Markiem. Dlaczego nigdy mu nie powiedziałaś czego pragniesz?
– Nie wiem, może dlatego, że zaczęłam wierzyć, w to, co mówi.
– Jeśli z nim będziesz, nigdy więcej mu nie wierz!
Jeśli powiesz jedno słowo, nigdy już z nim nie będę – pomyślałam, a na głos powiedziałam: Tobie mówienie o seksie przychodzi z taką łatwością, ze mną jest trochę gorzej.
– Nie martw się, wszystko w swoim czasie. Jeśli wstydzisz się  powiedzieć mi  o czymś, napisz na kartce. W łóżku można robić wszystko, pod warunkiem, że obie strony tego chcą.
          Przypomniałam sobie jak śniłam o Harrym, kiedy go poznałam. W tym śnie znalazł się w moim łóżku, wszedł we brutalnie, zadając ból i jednocześnie rozkosz.
– Czy kiedykolwiek zgwałciłeś jakąś dziewczynę? Mam na myśli taki udawany  gwałt... Wiesz o co mi chodzi?
– Wiem – odpowiedział, a potem przyciągnął mnie do siebie.
– Wiem słoneczko co masz na myśli, powiedz czy tego właśnie pragniesz?
Spojrzałam mu w oczy, pragnąc, żeby z nich wyczytał odpowiedź.

Kilka dni później, zapukałam do drzwi mieszkania Harrego. Był piękny, słoneczny dzień i chciałam zaproponować mu spacer.
Nie zdążyłam jednak nic powiedzieć, bo kiedy zapukałam do drzwi, gwałtownie je otworzył, złapał moją rękę i po prostu wciągnął do mieszkania, a następnie  w stronę łóżka. Po chwili leżał na mnie  i nie miałam żadnych szans, żeby uwolnić się z jego uścisku. Nie zapytał czy mam ochotę się kochać, w ogóle nic nie mówił, ale jego oczy płonęły, ręka błądziła po całym mym ciele, nie byłam w stanie nic powiedzieć. Spojrzałam w jego twarz i przypomniałam sobie tamten sen, w którym po prostu mnie wziął, bez żadnych słów wyjaśnienia.
Poczułam jak ciarki przechodzą mi po plecach, wiedziałam, że ten sen zaraz się spełni. Włożył rękę pod spódniczkę i zdarł majtki, moje serce zaczęło bić jak szalone, przez moment przeraziłam się, że poczuję ból, ale zwyciężyło podniecenie. Zamknęłam oczy
i poczułam go w sobie. Szybko i brutalnie wszedł we mnie, napierając całym ciałem. Nie odezwał się słowem, nie pieścił mnie i nie był czuły jak zawsze, ale i tak przyszło spełnienie.
          Leżeliśmy obok siebie przez chwilę milcząc. Myślałam o tym, co się stało. Jednak mój kochanek odgadł  to, co próbowałam mu powiedzieć. Spojrzałam na niego, miał zamknięte oczy. Czułam się przy nim dobrze i bezpiecznie. Byłam zakochana! 

          Otworzyłem oczy i popatrzyłem na Emily. Od kilku chwil myślałem tylko o jednym: coraz bardziej angażuję się w ten związek, chociaż tego nie chcę...
A może chcę? Może Jack ma rację, nadszedł czas, żeby dać sobie szansę, sobie i Emily. Nagle przypomniałem sobie Holy i zakończenie naszej krótkiej znajomości. Nie mogę dopuścić do tego, aby teraz było podobnie. Skrzywiłem się na samą myśl, że Emily może wrócić do Marka. Sięgnąłem po papierosa i zapaliłem. Czyżbym poczuł zazdrość?
– Co powinnam teraz powiedzieć?
– Myślę, że to ja powinienem coś powiedzieć.
– Więc co takiego powinieneś powiedzieć?
 -  Powinienem zapytać co czułaś i czy było ci dobrze?
Wzięła ode mnie papierosa i zaciągnęła się, a potem go zgasiła.
-  Było... inaczej, ale cudownie – zauważyłem, że się  czerwieni.
– Wstydzisz się tego, co czujesz?
– Nie, tylko...
– Słoneczko, chociaż nie powiedziałaś mi tego wprost, cieszę się, że przynajmniej  dałaś mi do zrozumienia czego pragniesz.
– A ja cieszę się, że tak dobrze mnie rozumiesz, chociaż właściwie to przerażające.
– Przerażające? Dlaczego?
– Zbyt dobrze mnie znasz! Wiesz czego pragnę...
– W łóżku! Owszem, wiem i to wyłącznie dlatego, że sama mi mówisz, czego pragniesz, a przynajmniej próbujesz... A jeśli chodzi o inne sprawy, wiem o tobie tyle samo, ile ty o mnie.      
- Nie zgadzam się z tobą, wiesz o wiele więcej, a jeśli mówimy już o kochaniu, to ja właściwie nie mam pojęcia, czego ty pragniesz... – ostatnie słowa powiedziała znacznie ciszej. Przyciągnąłem ją do siebie.
– Pragnę ciebie! - delikatnie pocałowałem ją w usta.
– Ja mówię poważnie!
– Ja też – jego głos stał się ochrypły i już wiedziałam, że w takich
chwilach staje się niebezpiecznym facetem.
– Wiem, że jesteś doświadczonym kochankiem, ale czasami mógłbyś mi mówić, czego pragniesz.
Popatrzył na mnie zdumiony. - Chcesz, żebym ci mówił czego pragnę?
– Po prostu chciałabym dać ci tyle, ile dostaję od ciebie, ale potrzebne mi wskazówki...
Zaczął się śmiać. - Jesteś najbardziej zdumiewającą kobietą jaką znam, panno Nilson!
– Dziękuję panie O’neil, usłyszałam właśnie wspaniały komplement.
– Jesteś głodna? - zapytał.
– Nie i wcale nie mam ochoty wychodzić z łóżka…


Epilog, a może Prolog?

          Nie wiem co będzie jutro, za tydzień, miesiąc. Czy ktoś, kto wpadł do mojego życia przez zupełny przypadek, z innej bajki, może pozostać w mojej? Ktoś, kto każdego dnia dźwiga na swych barkach ciężar bolesnych doświadczeń życiowych, ktoś, kto nieustannie obwinia się o grzechy przeszłości? Wbrew pozorom, Harry uratował mi życie, gdyby nie on, skazałabym się na bycie z kimś, kogo tak naprawdę nie kochałam.


         Zawsze liczyło się tylko pożądanie! Zaspokojenie swojej żądzy! Tym razem los spłatał mi figla, każąc uporać się wreszcie z bolesną przeszłością.
Podobno każdy ma swoją połówkę. A co jeśli ta połówka, roztrzaska się na tysiące kawałków, jak jabłko w sadzie, tak, że już nie ma czego zbierać, czy w jej miejsce rodzi się następna połówka jabłka? Czy to możliwe?
 

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
 
Autor tekstu: Kjoshi

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca