Historyjka o roztargnieniu, sklerozie i wstydzie (głównie)Byłam dziś z rana na przeglądzie podwozia , u ginekologa znaczy. Te wizyty doprowadzają mnie do szału, niestety od czasu do czasu trzeba się skontrolować… uhm!
Ubierałam się na chybcika i zamiast kiecki wrzuciłam spodnie zapominając , że teraz z gołym tyłkiem przyjdzie mi pobiegać. Się na miejscu zorientowałam co zrobiłam, mentalnie kopnęłam się dupę za głupotę i weszłam do gabinetu.
-dzień dobry panie doktorze - witam się grzecznie
Macacz podnosi oczy znad kartotek uśmiecha się tajemniczo i mówi:
- witam panią, raczy pani sobie spocząć- wskazuje na krzesło i nadal się dziwnie uśmiecha.
Kurde, pierwszy raz u niego byłam, więc mnie ta uprzejmość zbytnia zbiła z tropu.
Siadam i pan doktor zaczyna rutynowy wywiad
- ostatnia miesiączka była…?
Jak zwykle nie pamiętam, więc zaczynam na głos liczyć
- a który dzisiaj- pytam, bo przecież skąd mam wiedzieć?
-12 grudzień proszę pani
- Aaa to w takim razie dwa tygodnie temu …to będzie jakiś 28 listopad.
- przepraszam , ale nigdy nie pamiętam - uśmiecham się zalotnie, żeby go nie zdenerwować swoim nieprzygotowaniem.
-porody?
- jeden
Itd. itd…
Obserwuję drania , bo naprawdę podejrzanie się zachowuje, po każdym pytaniu gapi mi się prosto w ślepia z dziwnym uśmieszkiem.
- zboczony jakiś czy co ? – myślę sobie i zaczynam się niepokoić.
- proszę się rozebrać – gada
Kurcze, mam wątpliwości, ale pielęgniarka za ścianą , chyba nie będzie się wygłupiał ?
Rozebrałam się i z tym gołym dupskiem przeleciałam przez gabinet lokując się na uroczym „samolocie”.
Stanął przede mną , założył rękawiczki i czeka nie wiem na co, a mi w zadek zaczyna być zimno.
I stoi kurde i gapi się , w końcu przemawia :
- a kiedy to pani rodziła?
- a 10 lat temu panie doktorze - przedrzeźniam go bezczelnie
- coś późno…
- jak to późno? – oburzam się oczywiście.
Komentarz mnie zirytował, ale cierpliwa jestem to nic poza tym nie gadam, a jęzor mnie świerzbi jak diabli!
- siłami natury?
- jeśli położna tak miała na imię to owszem – zakpiłam
- no to ładnie
- no bardzo ładnie panie doktorze , tylko dlaczego tak bolało?
Doktorek znów się uśmiechnął i w końcu przystąpił do badania. Penetruje paluchem moją kokoszkę. Nieoczekiwanie zaczynam odczuwać przyjemność. Tak nie powinno być – stwierdzam z przerażeniem, ale milczę i czekam co dalej. Czuję go na ściankach pochwy, dotyka mnie tam w różnych miejscach, raz delikatniej , raz mocniej. Naciska brzuch otwartą dłonią. Sto razy byłam tak badana przecież, ale tak się nie czułam.
Boże drogi…zaraz popłynę, jeśli nie przestanie. Gorąco mi jak cholera i zaczynam kombinować jak to przerwać
- ooooooo – wyartykułował unosząc brwi
- coś nie tak doktorze?
- nie, nie –wszystko w porządku
- to o co chodzi?
- ile razy w miesiącu współżyje pani z mężem?
O rety, a skąd to pytanie do diabła?! Co go to obchodzi?- wykrzykuję w myślach
-dlaczego pan pyta, to ważne?
- pytam z ciekawości – odpowiada i chichocze jak kretyn
No nie, to już szczyt! Na pewno zboczony. Bez dwóch zdań.
- Nic nie rozumiem, zachowuje się pan dziwnie, zawołam pielęgniarkę! - wpadam w panikę i złażę pospiesznie z fotela.
- zaraz zaraz, jeszcze nie skończyłem - rzuca władczo, co mnie jeszcze bardziej wkurza
- ale ja tak.
Wepchnęłam goły tyłek w dżinsy, przycinając włoski zamkiem.
-ałć- zasyczałam cicho.
Znów zachichotał.
- Nie obrażaj się Kaśka. Żartuję. Na prawdę mnie nie poznajesz?
No i kurde w tym momencie jakby mnie siekierą w łeb.
Nie dość, że zadaje pytania bynajmniej nie zawodowe, to w dodatku okazuje się jakimś moim znajomym. Szukam nerwowo w pamięci gdzie go mam przyłatać .
- przepraszam , ale nie- odpowiadam zdezorientowana zupełnie
- oblałbym matmę na maturze gdyby nie ty
- Jezu! Marek! W życiu bym cię nie poznała!
Zalewam się takim rumieńcem, że mogłabym z burakiem konkurować. Jest mi wstyd podwójnie., bo dotarło do mnie, że zostałam zbadana przez kolegę ze szkoły i zna moje tajemnice. Taki wstyd!
Chcę się zapaść pod ziemię ehhhh
Pogadaliśmy chwilę o starych karabinach. Czułam się idiotycznie.
-no to jak z tym chłopem?- pyta ponownie kończąc i tak już zbyt długą wizytę.
- a jego zapytaj, stoi za drzwiami, mam go poprosić?- blefuję , ale się nabrał.
- daj spokój , jeszcze mnie poturbuje - zaniepokoił się trochę zabawnie marszcząc brwi.
Klepnęłam go poufale po ramieniu i wyszeptałam w ucho:
- nie martw się, jak mu powiem , że mnie rozgrzałeś to może ci jeszcze podziękuje, kto wie…?
Mrugnęłam okiem na pożegnanie i wyszłam.
A majtki zostały na krześle…szkoda kurde, fajne były.
opowiadania erotyczne inne
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






