Uciekła na wieś… Zostawiła wielkomiejski pęd, odór spalin i modne torebki. Miała dość wszystkiego. Morza kawy, ukradkowego seksu z podwładnymi w firmowej toalecie i pracy przez 24 godziny na dobę… Chciała zmienić swoje życie…
Ostatni domek znajdował się 200m od skraju lasu. Okalał go niewielki ogródek a najbliżsi sąsiedzi byli zarazem tak daleko by swobodnie toples opalać się a zarazem tak blisko by w razie jakiejś awarii mieć kogoś pod ręką.
- Witam nową sąsiadkę – krzyknęła staruszka przy bramce- Piękny dzień mamy! Proszę to dla Ciebie- wyciągnęła koszyk pełen grzybów.
- Dziękuję – zdziwienie Leny było ogromne, odwykła od takich gestów.
- Proszę –krzyczała staruszka- Właśnie zebrane, dziś w nocy będzie pełnia! Rosną jak szalone! później przyjdź na herbatę – tam ten dom z zielonym dachem – zapraszam! Dam Ci świeżych ziół na nalewki i napary. .jpg)
- To z tego lasu? – Lena starała się być uprzejma choć miała ochotę szybko zbyć staruszkę. – Miałam zamiar iść na spacer.
- Tak, w tym lesie jest wiele dobrych rzeczy. Trzeba tylko w zimie uważać na głodne wilki. Ale pani nic nie grozi - głośno roześmiała się staruszka- Ma pani oczy wilka – jasno zielone- i śmiejąc się poszła…
Lena powoli rozpakowywała pudła. Wieczorem jednak poszła odwiedzić staruszkę, w końcu i tak miała mnóstwo czasu. Wracając brzegiem lasu z naręczem suchych ziół miała przez chwilę wrażenie, że ktoś ją obserwuje… Zadrżała i gęsia skórka pojawiła się na całym jej ciele. W domu przygotowała sobie herbatę wg zaleceń staruszki i sos z grzybów. Okazał się nieziemsko pyszny. Wypiła kilka lampek wina i zasnęła…
Nie wiedziała co ją obudziło.
Zarzuciła jedwabny szlafroczek na nagie ciało
i wyszła przed dom. Księżyc był wielki i idealnie okrągły patrząc na niego bezwiednie zaczęła iść w stronę lasu…Poruszała się powoli jak we śnie i miała nieodparte wrażenie, że to naprawdę sen…
Księżyc ją poprowadził na niewielką polankę… oparła się o drzewo i zaczarowana cały czas patrzyła w jego tarczę. Nie było zimno a dostała gęsiej skórki i znowu ogarnęło ją wrażenie, że ktoś na nią patrzy… rozglądnęła się i zapragnęła wrócić do domu. Odwróciła się i poczuła jak coś przytłacza ją do drzewa. Sile ręce złapały jej dłonie i w miażdżącym wręcz uścisku przygwoździła je wielka dłoń do pnia nad głową. Lena krzyknęła ze strachy i bólu, próbowała się odwrócić.
- Cicho… Nie odwracaj się! Usłyszała męski szept- i tak Cię nikt nie usłyszy, czekałem na ciebie!
Słysząc te słowa prawie zemdlała ze strachu…próbowała się wyrwać ale bezskutecznie. Serce jej biło jak szalone. Jego ręce były wielkie i mocno owłosione, przysunął się do niej i poczuła jego całe ciało jak na nią napiera. Czuła jego ogromną siłę i miła wrażenie, że się powstrzymuje by jej nie zmiażdżyć… I ten jego zapach… Jakby mokrej sierści i słodkiego piżma… Poczuła jego gorący oddech przy swoim karku. Nagle zaczął delikatnie dotykać ją językiem… Jakby smakował… Jej drżące ciało ogarnęła fala podniecenia w żołądku poczuła ten ucisk…. Nagle zaczął ją gryźć w miejscu gdzie kończy się kark i prawie zemdlała z rozkoszy… Czuła jego krótki i ostry zarost…Jego druga ręka wolno zaczęła pieścić jej piersi. Nie były małe ale w tej wielkiej dłoni niknęły...jej ciałem wstrząsnęły mocne dreszcze a on jakby na to czekał i kciukiem gwałtownie wszedł między jej uda…
Jęknęła z rozkoszy i przestała nad sobą panować…
- Gryź mnie! Wyszeptała. A on jakby na to tylko czekał. Wędrował zębami po jej plechach i karku na przemian lekko i mocniej kąsając. Jego dłoń miarowo poruszała się w jej środku…
Zupełnie przestała nad sobą panować. Nie myślała tylko czuła… Już nie strach tylko niewymowne podniecenie i rozkosz.
- Jeszcze- usta same mówiły a on jakby na to czekał i wszedł w nią szybko i mocno. Jej piersi przywarły do pnia drzewa którego szorstkość potęgowała doznania. Poruszał się w niej systematycznie wykonując delikatne pchnięcia.
- Jeszcze- szeptała wydając jęki rozkoszy…A on stawał się szybszy a jego ruchy silniejsze aż poczuł, że jej ciało wręcz nienaturalnie się wygina i wystrzelił… Tak szybko jak skończył puścił jej dłonie i wyszeptał
- Czekałem na ciebie… jesteś moja!
Zniknął a ona bezwładnie osunęła się na chłodną trawę. Popatrzyła w stronę gdzie miała wrażenie, że odszedł. Nie było po nim śladu, lecz w tej chwili nie miało dla niej znaczenia jak wyglądał choć była ciekawa smaku jego ust. Na drżących nogach doszła do domu i natychmiast zasnęła.
Obudziła się przypominając sobie to, co jej się śniło. Sięgnęła po szlafrok i odurzył ją zapach piżma… Pobiegła do łazienki. Kiedy popatrzyła w lustro i zobaczyła czerwone ślady na szyi, zadrapania na piersiach myśl o śnie zniknęła. Rzuciła szlafrok do pralki. Lecz nim weszła pod prysznic wyciągnęła go i przyłożyła do policzka. Jego zapach nadal odurzał i wywoływał dreszcz podniecenia. Schowała go do szafy.
- Kim jesteś? Szepnęła…Chcę jeszcze…
nowa kamasutra konkurs najlepsze opowiadania erotyczne