Codziennie rano budziła się i zanim cokolwiek zrobiła wyciągała szlafrok z szafy i chłonęła jego zapach…. Zapach nieco przygasł, a Lena denerwowała się, na myśl o tym, że może zniknąć zupełnie…- Agata co ty tu robisz? – Lena nie kryła zdziwienia. – Ty na wsi?!
- To cudownie, że tak wylewnie mnie witasz! - Agata z rozbrajającym uśmiechem w nienagannie skrojonym kostiumie wysiadała ze swojego auta.
- Rzeczywiście wybrałaś jakieś zadupie! Na szczęście wzięłam ze sobą coś co pozwoli mi tu przetrwać weekend- z szelmowskim uśmiechem mówiła pokazując Passoa i wskazując na wychodzącego do strony pasażera -asystenta Grzegorza.
- Nie, no cieszę się, że was widzę…powiedziała Lena i gestem zaprosiła przyjaciół do domu.
Agata weszła oczywiście pierwsza a Grzegorz specjalnie ocierając się o Lenę szepnął…
- ja też za tobą tęskniłem….
- Nie masz pojęcia co się teraz dzieje w firmie, bo wiesz… - Agata zaczęła opowieść a Lena zajęła się przygotowywaniem kawy.
Razem z kawą usiedli przed domem. Agata zarządziła:
- Grześ zrób nam drinki, ty na razie nie pijesz!
Asystent posłusznie wykonał zadanie.
- A co u ciebie? Znalazłaś już jakiegoś tubylca?- Agata ze śmiechem pytała. Lena spojrzała na nią bijąc się w myślach opowiedzieć o swojej przygodzie czy nie…
- Raczej to on mnie znalazł….
- Jak ma na imię, kiedy go poznamy? Agata nie kryła ciekawości…
Grześ podał drinki koleżankom i usiadł obok Leny. Pociągnęła spory łyk.
- Właśnie tu jest problem…- zaczęła Lena i opowiedziała historię sprzed trzech tygodni.
Kiedy skończyła zapadła cisza….
- Kochana ja to ci zazdroszczę- zaczęła Agata- takie emocje… Dopiła drinka. Muszę do łazienki.
Lena wytłumaczyła jej gdzie się znajduje i sama rozciągnęła się na leżaku i przymkniętymi oczami wspominała emocjonujące chwile czego efekt było widać pod cienkim topikiem…
- Zawsze możemy się wybrać do lasu na spacer- zamruczał Grzegorz i zaczął delikatnie robić kółeczka palcem na sutku Leny. Przybliżył usta do jej szyi – Co ty na to – mruczał dotykając jej skóry językiem. Lena będąc myślami zupełnie z kimś innym wręcz tego nie poczuła uniosła się na łokciach a Grzegorz wpił się w jej usta. Nagle zerwał się wiatr strącając puste szklanki ze stolika. Lena odepchnęła Grzegorza nic nie mówiąc. Ogarnęło ją irracjonalne przerażenie… Popatrzyła w stronę lasu i znowu była przeświadczona, że ktoś ją obserwuje… Miała gęsią skórkę na całym ciele.
Grzegorz zbierał szklanki i wróciła Agata.
- Co tu się stało?
- Zerwał się wiatr…
- Jaki wiatr upiłaś się jednym drinkiem?
Po wypiciu jeszcze kilku drinków i oplotkowaniu całego byłego biura Agata stwierdziła, że ma ochotę się przejść. Zdecydowanym ruchem wzięła Grzegorza pod rękę i ruszyli w stronę lasu.
Po lesie chwile spacerowali rozmawiając o niczym aż w końcu Agata pchnęła Grzegorza na trawę na jakiejś polance i usiadła na nim….
- Chyba nie myślałeś, ze pozwolę ci leniuchować- powiedziała ze śmiechem i zaczęła majstrować przy jego rozporku. Jako jego szefowa już dawno wykorzystała swoje władzę nad nim a że Grześ, jak go nazywała za bardzo nie oponował współpraca zarówno w biurze jak i poza nim satysfakcjonowała ich obydwoje.
Agata od razu przeszła do sedna i zaczęła się delikatnie bujać na Grzegorzu a ten ścisnął ją mocno w talii… Podniósł się i zdarł z niej bluzkę i gwałtownie zajął się piersiami a Agata przyśpieszyła swoje ruchy… w pewnym momencie Grzegorz wystrzelił i usłyszał zdegustowane – Już?
- Przepraszam Agatko co ja na to poradzę, że uwielbiam cię i po prostu nie wytrzymałem… zaraz to naprawimy – zamruczał przyjemnie i zamilkł bo Agata krzyknęła.
- Pies tam jest – wskazała ręką…
- Jaki pies? Grzegorz był zdegustowany, dopiero teraz miał ochotę na coś więcej…
Podnieśli się obydwoje. I obydwoje ogarnął strach. Ogromny pies o zielonych oczach warcząc zbliżał się do nich.
- Co robimy - szeptała Agata
- Nie ruszaj się – wyszeptał Grzegorz bo sam ze strachu nie mógł wykonać żadnego ruchu.
Pies podszedł na odległość kilku metrów nie przestając warczeć. Pyskiem był zwrócony w stronę Grzegorza…
- Ty go musiałeś zdenerwować- szeptała Agata- wycofujmy się powoli i tyłem zaczęli kroczek po kroczku iść w stronę domu Leny.
- To nie jest pies, to wilk – wyszeptał Grzegorz…
- Cholera ja nie chce być jego kolacją, zrób coś!
- Co?
Wilk nie przestawał równie powoli iść za nimi i warczeć… W pewnym momencie, kiedy już był prawie na skraju lasu skoczył na Grzegorza. Grzegorz pod wpływem ogromnego ciężaru przewrócił się myśląc, że to jego koniec a wilk ostatni raz zawarczał i zniknął w lesie…
- Wstawaj uciekajmy – krzyknęła Agata. Bieg jaki wykonali pokonując przestrzeń między lasem i domem Leny godny był olimpiady. Opowiadając Lenie co się stało nie bardzo chciała im wierzyć…
-Zróbcie sobie relaksującą kąpiel! A ja jadę po zakupy. – Zarządziła Lena.
- Kup wódkę!
Jednocześnie powiedzieli Grzegorz i Agata.
W markecie już wózek miała prawie pełny i właśnie sięgała po zapas alkoholu, kiedy poczuła jak ciarki przechodzą po jej plechach… Poczuła strach. Wiedziała, że ona na nią patrzy. Zaczęła się rozglądać ale wszyscy byli zwykli i bezbarwni… Choć przecież nie wiedziała jak wygląda. Mógł być każdym z tych mężczyzn, którzy ją mijali… schyliła się po musli, które leżało na dolnym regale, gdy poczuła zapach piżma i usłyszała szept…
- Nie odwracaj się! Mówiłem, że jesteś moja! Nikomu nie wolno cię dotykać… niebawem się zobaczymy…
Poczuła dotyk jego języka na szyi. Strach zamienił się w podniecenie…
Sparaliżowana nie mogła się ruszyć w końcu wstała. Jego już nie było…
Rozglądając się szepnęła…
-Kim jesteś? Tęsknię…
nowa kamasutra erotyka
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





