Jestem spragnioną, ryczącą 40. Życie we mnie pulsuje, ale rzeczywistość omija i nie spełnia mych marzeń. Kiedy piszę, to jak przeżywanie najpiękniejszy chwil z kochankiem. Te opowiadania pojawiły się najpierw na zwykłym bloogu, ale tam nikt ich nie czytał, bo ja wstydziłam się powiedzieć komukolwiek o tym, że coś takiego popełniłam. Może tu ktoś usłyszy mój krzyk?
Sen pierwszy
Wieczór, pora wyjść z psem.
Zupełnie niewyjściowo: podkoszulka z dekoltem ukazującym rowek sporych piersi, krótkie spodenki, dżinsowa kurtka, na nogach sandały. Cały dzień na szpilkach zmęczył zgrabne nogi.
Szybko, ale spokojnym pewnym krokiem wyszła przed blok. Sprawdziła, czy ma komórkę. Jest. On lubi o tej porze zadzwonić. W domu jeszcze nie zauważyli, że jej spacery wieczorne coś się ostatnio nieco wydłużyły.
Pies ruszył w znanym sobie kierunku. Park dawał mrok, ale też spokój i ciszę. Można pomyśleć, oddać się marzeniom. Z zamyślenia wyrwał ją dopiero trzeci dzwonek telefonu.
Na wyświetlaczu znane hasło. To on! Serce mocniej zabiło, a oddech się skrócił.
-Słucham.
-Odwróć się.
-Co? - nie zrozumiała.
-Odwróć się.
Odwróciła się i rozejrzała się. Stał o 5 kroków od niej w cieniu klonu. Dobrze, że zapadała powoli noc, bo od razu zobaczyłby ten rumieniec zalewający ją od czubków włosów, aż po sam koniec dekoltu. Dawno się nie widzieli. 5 miesięcy. W tym czasie tylko telefony, e-maile. Trochę jej tego było mało. Przedtem też tylko z daleka, nigdy tak blisko, tak sami, tak osobiście... wow
-Nareszcie wyszłaś. - powiedział - Już myślałem, że będę musiał iść. Mam mało czasu...
Wyciągnął do niej rękę. Podała mu i nagle wpadła w silne ramiona, które oplotły ją drapieżnie.
-Co tu robisz? - zapytała.
-Mam mało czasu. - powtórzył - Najwyżej kilka minut. - i lekko musnął jej wargi swoimi. Zadrżała i nogi zrobiły jej się miękkie. Wysunęła usta i rozchyliła je. Kiedy całował, przymknęła oczy. Marzenia się spełniało. Objęła jego szyję i przytrzymała. Tak jakby bała się, że ucieknie, zniknie, rozwieje się wraz z wiatrem. On pieścił jej twarz, szyję, ramiona.....
Nagle płynnym ruchem jego ręka zsunęła się na jej pierś. Ścisnął ją. Z jej ust wydobył się
cichy jęk rozkoszy..jpg)
-Muszę już iść. - powiedział nagle – Muszę. Czekaj na sms'a.
I tak jak się pojawił, tak cicho i bezszelestnie, zniknął w mroku. Zostawił rozdygotany świat i wirujące oddechy. Do rzeczywistości przywrócił ją szczekający pies. Trzeba wracać. Spojrzała na zegarek. 10 minut. No tak, przecież mówił, że ma mało czasu.
Kiedy będzie następny raz? A może trzeba wymarzyć sobie inne spotkanie i to też się spełni. Życie bez marzeń jest takie szare i płaskie. Odkąd może marzyć o nim, jej świat znów nabrał kolorów.
Sen drugi
Zadzwonił telefon. To on, znów fala gorąca zalała ją całą.
- Halo?
- To ty? - zapytał
- Nie Hans Klos.- odparła ze śmiechem.
-Gdzie jesteś? Mam 2 godziny wolności. Chciałbym się z tobą zobaczyć.
-Siedzę w biurze, odrabiam zaległości.
-No to lipa.
-Niekoniecznie.-odparła - Jestem tu zupełnie sama, a w sobotnie popołudnie raczej nie należy się nikogo spodziewać. Przyjeżdżaj.
Podała mu adres. Minuty zaczęły się jej dłużyć. Pobiegła do lustra. No, może być. Dobrze, że ostatnio stara się być gotowa na wszelkie ewentualności i zrobiła lekki makijaż w domu. A i ta bluzka ze sznurowanym dekoltem też okazała się strzałem w 10, chociaż mąż dość dziwnie patrzył na nią, gdy wychodziła tak ubrana do pracy, w której miało nikogo nie być. Wcześniej nie zależało jej na wyglądzie w samotne wieczory biurowe.
Telefon...
-Podjechałem.
-Już po ciebie wychodzę.
Prawie wybiegła na dziedziniec. Spowolniła krok tuż przed drzwiami, by nie myślał, że jej do niego było aż tak spieszno.
Podała mu rękę na powitanie.
-Tylko tyle? - zdziwił się.
-Tak. Tu obserwuje nas stróż. Wolałabym, żeby myślał, że jesteś klientem, a nie kochankiem.
Uśmiechnął się.
- No tak, jak konspiracja, to konspiracja.
-Tobie też by zaszkodziło, gdyby u mnie sprawa się rypła. Może nawet bardziej niż mnie.
-Masz rację.
Jednak, gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi korytarza, złapał ją za rękę, przyciągnął do siebie i dłuuuugo całował.
-Opanuj się. - powiedziała - a jak ktoś się pojawi na korytarzu? Wejdźmy do sali.- i otworzyła z klucza pokój. - Napijesz się czegoś? - Zapytała gościnnie.
-Kobieto daj spokój napojom, ja nie przyjechałem na picie, tylko na konsumpcję! - zawołał i znów mocno ją złapał i przytulił do siebie. Po chwili opadli na najbliższy fotel. Całowali się, on gładził jej piersi. Rozsznurował dekolt i włożył rękę pod bluzkę. Z ust, zsunął się na jej szyję, dekolt i piersi. Wyjął jedną z nich na wierzch.
Całował i ssał jej brodawkę.
-Uważaj, bo jeszcze poleci ci mleko.- zażartowała, tracąc oddech.
-A niech poleci. Będę je ssał, aż wypiję cały nektar.
Jego ręka zsunęła się niżej na jej biodra.
-No nie. - powiedział z wyrzutem, nagle przerywając pocałunki.- Coś ty na siebie założyła? Spodnie? Oszalałaś babo? To zdecydowanie utrudnia sprawę.
-Niczego ci nie utrudnia, tylko uniemożliwia.- poprawiła go.
-Jak to? - zdziwił się.
-Tak to. To spotkanie możemy uznać za pierwszą prawdziwą randkę. Bo te 5 minut w parku trudno jest tak nazwać. A ja na pierwszej randce nie chadzam z nikim do łóżka.
-Ale tu nie ma łóżka! - zaśmiał się.
-Ha ha ha. Dobrze wiesz, o co mi chodzi. Możesz całować, możesz przytulać, pieścić. Dziś nic więcej z tego nie będzie. - odparowała.
-Dlaczego?
-Żebyś pojawił się kolejny raz.
-Przecież nie jesteśmy nastolatkami.
-A szkoda. To słodkie i podniecające stopniować przyjemność i doznania. Jakbyś dostał dziś wszystko, to mogłabym cię już nigdy więcej nie zobaczyć. A tak.... apetyt rośnie w miarę jedzenia.
-A zakazany owoc najlepiej smakuje. - dodał.- Może masz i rację, a może nie. Trudno, zadowolę się przystawką, licząc na danie główne już niedługo.- i znów zaczął ją całować.
Z namiętności wyrwał ich dzwonek jego telefonu.
-To mój budzik. - powiedział przepraszająco. - Wiedziałem, że się zatracę w tobie, a muszę być w domu przed powrotem Kaśki z dziećmi od ciotki. Przepraszam, muszę już iść.
-No cóż. Ja też muszę nadrobić czas tu. - westchnęła.
-Napisz coś. - szepnął.
- A odpiszesz?
-Wiesz, że ciężko mi to idzie, ale uwielbiam czytać.
-A ja? Nawet nie wiem, czy i kiedy przeczytałeś mój list. Piszę w próżnię.
-Dobrze. Coś wyskrobię, albo chociaż ci "buźkę" prześlę.
-Może być. Tylko się odezwij.
Drzwi za nim się zamknęły.
Sen trzeci
Nie mogła się doczekać kolejnego spotkania. A jeśli przejmie inicjatywę i zaproponuje coś? No przecież najwyżej nie przyjdzie. Coś neutralnego. Kino?
Zrobiła rezerwację, osobną dla siebie i osobną dla niego. Numer wysłała mu e-mailem kilka dni wcześniej. Ciekawe, czy przyjdzie? W najgorszym wypadku obejrzy sobie film.
Udało jej się wymigać od wyjazdu na wieś. Sobotni wieczór tylko dla siebie i niego.
Wykupiła bilet i nerwowo rozglądała się po poczekalni. Nigdzie go nie widziała. No cóż, mogła się tego spodziewać. Weszła na salę. Nie było na niej zbyt wiele osób. Zaczęły się reklamy. Miejsca, jakie wybrała, były w rogu w najwyższym rzędzie. Usiadła na jego miejscu.
Reklama za reklamą, a jego nie ma.
„No cóż..." - westchnęła. „Trudno."
Zaczął się film. Na salę weszło kilka osób. Nie chciała na nich patrzeć. Nawet nie zauważyła, jak stanął ktoś nad nią i powiedział.
-Pani zajęła moje miejsce.
- Słucham? - spojrzała w górę kompletnie zbita z tropu. To był on. Czarna skórzana kurtka, na czarnej podkoszulce i ciemne dżinsy. Wyglądał super. I jak pachniał... mmmmmm.
-Witaj - wyszeptała i przesunęła się o jedno miejsce.
Dotknął jej policzka ręką.
- Pięknie wyglądasz. - wyszeptał - Nawet się nie spodziewałem...
Już pierwszy pocałunek był długi i pełen dreszczu. Gładził ją po szyi i piersiach, ona trzymała go za rękę i za udo. Bała się. Film trwał. Zaczęła całować go po twarzy, delikatnie muskała jego uszy i skórę za uszami, policzki, podbródek. Jej ręka z torsu zsunęła się niżej. Dotknęła jego nabrzmiałej męskości. Znów ją pocałował.
- Będę czekał na ciebie w męskiej ubikacji. - wstał i wyszedł.
„O matko! Co się teraz stanie?" przez jej głowę przegalopowało stado nieuporządkowanych myśli. Ale to było silniejsze od niej. Wstała i poszła za nim. W holu kina nie było nikogo. Podeszła do męskiego WC. Otworzyła drzwi. Stał przy lustrze. Złapał ją za rękę i pociągnął za sobą. Weszli do ostatniej kabiny. Była obszerna. Znów ją pocałował.
- O rany! Jak nastolatki. - jęknęła
- Ale tego chciałaś. Odmówiliśmy sobie tego te 15 lat temu, więc teraz trzeba to nadrobić.
Usiadł na zamkniętej klapie od sedesu. Stała przed nim cała drżąca. Dotknął jej łydki i posunął rękę wzdłuż uda pod sukienką. Oboje jęknęli, gdy natrafił na goły pasek uda
-Pończochy... - szepnął.
- Nie tylko...
- Jesteś bez majtek. -jęknął
- Miałam nadzieję...
Przyciągnął ją do siebie i pocałował. To była chwila. Oboje byli tak podnieceni, że nie trzeba było żadnej gry wstępnej. Bez trudu nadział ją na swego członka. Namiętność przesłoniła im oczy mgłą.
Kochali się, kochali się... kochali się. Błądził rękoma po jej piersiach plecach , gryzł, ssał i całował sutki. Ona cicho jęczała miarowo opadając na jego łono.
Dopiero po drugim szczytowaniu, wsparci o siebie odpoczywali.
- Ale jestem zmęczona. Chyba brak mi już kondycji. - wysapała.
-Nie przejmuj się, ja też. No cóż, zestarzeliśmy się. - zachichotał.
-Nigdy tego nie robiłam w toalecie.
-Ja też. Sama mówiłaś, że zawsze musi być ten pierwszy raz. Wyjdę pierwszy. Sprawdzę, czy wolna droga.
Kiedy znaleźli się już poza ubikacją:
- Wróć na salę - powiedział.- Ja muszę już iść. Nigdy tego nie zapomnę i już tęsknię do następnego razu.
- Teraz ty coś wymyśl. - wyszeptała - Tylko nie każ mi czekać zbyt długo.
-Kochanie, ja sam szaleję i rozrywa mnie, gdy nie ma cię obok.
-Powiedziałeś „kochanie".
Jeszcze raz ją pocałował. Czyżby powiedział o jedno słowo za dużo? Tylko czy tak czuł, czy tylko mu się wyrwało.
Tak bardzo bali się rozmów o uczuciach i starali się ich nie nazywać. Wszystko po to, by nie komplikować sobie sytuacji. Przecież to miała być tylko namiętność. Namiętność zgubiona epokę temu.
sen czwarty
Z pracy przy komputerze wyrwał ja dźwięk przychodzącego sms'a. Dźwięk był ostry i wibrujący. Rozejrzała się po sali, sprawdzając, czy inne dziewczyny też tak zaskoczył, jak ją. Ale tylko Agnieszka podniosła do góry głowę i za chwilę ją opuściła, znów zagłębiając się w papierach. Spojrzała na wyświetlacz. „ON". Nerwowo otworzyła wiadomość. „Będę w wilii na Stokrotki 7 za 20 minut. Przyjedź. Czekam godzinę." Zrobiło się jej gorąco. „I jak mam wyjść z pracy w południe?" pomyślała. „Muszę wcisnąć kit, że idę do klienta. Tak, to przejdzie. Tylko gdzie jest ta ulica Stokrotki?" Otworzyła internet. Mapa miasta, jest. Szkoda, że nie może wydrukować, ale to wzbudziłoby podejrzenia. Wstała zza biurka.
- Muszę iść. - powiedziała na głos - Przypomniało mi się, że muszę jechać do klienta.
- Nie mówiłaś dziś nic o tym? - zauważyła Agnieszka.
- Zapomniałam, ale dobrze, że wpisałam sobie w przypomnieniach.
- Coś ostatnio rozkojarzona jesteś.- wtrąciła Dorota - Skup się bardziej i zapisuj spotkania z klientami, bo w końcu któryś się poskarży i wylądujesz na dywaniku. A wiesz , że dwa „dywaniki" i wylatujesz.- dodała.
- Tak, tak, tak. - przytaknęła - Zaraz wychodzę. Powiem tylko szefowi. Wracam za 2 godziny.
Wyskoczyła z biura jak z procy. Jakby się bała, że szef się rozmyśli, albo spróbuje sprawdzić jej alibi. W samochodzie zaczęła się zastanawiać, czy w ogóle ma po co tam jechać? Czy jest przygotowana? Ale po chwili zastanowienia doszła do wniosku, że ta cała sytuacja narzuciła ostatnio jej taki reżim dbania o siebie, ze jest gotowa na wszystko. Zawsze i o każdej porze.
Stokrotki..... 7 .....
Serce jej biło. Nacisnęła domofon. Brzęczyk wpuścił ją do środka. Podwórko, drzwi wejściowe były uchylone. Weszła. Stał za drzwiami. Nie zauważyła go w pierwszym momencie, wiec ją zaskoczył. Złapał ją od tyłu i pocałował w szyję. Jego niecierpliwe ręce już błądziły po jej piersiach. Jedna z nich szybko znalazła drogę pod bluzkę i wślizgnęła się lekko w biustonosz. Palcem zaczął masować jej szybko nabrzmiewającą sutkę. Zaczęła głośniej oddychać, a nogi zrobiły się jej miękkie, ciało zlała fala gorąca. Jego zapach zniewalał, a ręce rozkładały na czynniki pierwsze.
- Chodź. - wyszeptał nagle i pociągnął ją za sobą. W chwilę później byli w obszernej sypialni, gdzie na środku pyszniło się okrągłe łoże zakryte satynową bordową pościelą. Przyćmione światło dzienne sączące się przez również bordowe rolety nadawało szczególnie
erotyczny klimat.
- Skąd wytrzasnąłeś takie mieszkanie? - zapytała rozglądając się.
- Kumpel wyjechał z żoną na wczasy na dwa tygodnie. - powiedział zdejmując jej płaszcz. - Poprosił, żebym podlewał mu kwiatki. Jak zobaczyłem tę sypialnię, to nie mogłem się powstrzymać.
- A co z pracą?
- Czyją? Moją? No wybacz, ale właściciel może czasem wyjść z warsztatu nie tłumacząc się dlaczego.
Uśmiechnęła się.
- Ja też właśnie mam spotkanie z klientem.
- Hm... zaczynam się zastanawiać, czy nie skorzystać z waszych usług. Bo wtedy częściej mielibyśmy pretekst, by się spotykać.
- Trzeba o tym pomyśleć. - zamruczała, bo tym razem zanurzył twarz w jej w biuście, jednocześnie rozpinając bluzkę.
Lekko naparł na nią i oboje opadli na to duże łoże. Patrząc jej w oczy wydobył z biustonosza jej piersi i począł masować palcami sutki. Złapała go za głowę i chciała do siebie przyciągnąć, pocałować. Oparł się.
- Nie - powiedział i pokręcił głową - chcę patrzeć jak rozbiera cię rozkosz. Po ostatnim razie zapragnąłem to zobaczyć na twojej twarzy.
Jej oddech się wyostrzył i skrócił. Po chwili jego ręka zsunęła się na jej brzuch i spodnie. Rozpiął jej rozporek i ześlizgnął się w majtki. Znalazł jej muszelkę i delikatnie zaczął masować. Zagryzła wargi i zacisnęła palce na jego plecach. Jego palec wsunął się do jej norki i zaczął taniec. Wchodził, wychodził, kręcił się wiercił, smyrał od środka. Jednocześnie kciuk masował jej łechtaczkę. Takiej rozkoszy już dawno nie przeżyła. Minęło sporo czasu odkąd mąż w ten sposób się nią nie bawił. Gorąco i konwulsywne drżenie wstrząsnęło jej ciałem i na chwilę odebrało ostrość widzenia. Jęknęła, gdy jej pochwa rytmicznie kilkakrotnie zwarła się na jego palcu. Nawet nie sądziła, że może
tak szybko osiągnąć orgazm.
On był niesamowity, albo ona taka spragniona?
Zrozumiał, co się stało. Szybko ściągnął jej spodnie, rozpiął swój rozporek i wszedł w nią jak w masło. Znów poczuła tę ciepłą, pulsującą namiętnością męskość w sobie. Rozpięła mu koszulę i przywarła swoimi nagimi piersiami do jego torsu. Przez kolejne, trudne do policzenia chwile tworzyli jedność, poruszającą się w tym samym rytmie. Następna fala gorąca i rozkoszy zalała jej ciało. Wyprężyła się pod nim, jak naciągnięty łuk. On tymczasem kilkoma silnymi pchnięciami dokończył swoją akcję. Jego strzał był taki silny, że miała wrażenie iż poczuła uderzenie gdzieś w przeponę.
- Ufff. - wysapał po chwili - Zapomniałem, że można przeżywać to tak intensywnie. A może nigdy tego tak mocno nie przeżyłem. - dodał po chwili.
Leżeli wtuleni w siebie. Jego członek nadal pulsował w niej. Do brutalnej rzeczywistości przywołał ich jej budzik.
- Tym razem moje przypomnienie - usprawiedliwiła się. - Ja jeszcze nie mam własnej firmy. I tak dobrze, że mogę wyjść i nie muszę podbijać karty. Można tu się odświeżyć? - zapytała.
- Tak. W końcu korytarza, po prawo. - odparł. Wysunęła się z jego ramion, całując go wcześniej w usta. Zabrała ze sobą swoją garderobę.
W łazience panował równie intrygujący i podniecający wystrój, chociaż dużo spokojniejszy, niż w sypialni. Duża kabina prysznicowa, była nietypowa jak na panujące w sklepach standardy. „Hm. Tu mieszkają ludzie, którzy lubią seks" - pomyślała- „Lubią i mają na niego siłę. A może nadal są w sobie zakochani?" Weszła pod prysznic. Ciepły strumień wody zagłuszył w niej odgłosy codzienności, a jednocześnie przywołał falę wspomnień o uczuciach, których dopiero co doznała. Usłyszała dopiero jak rozsuwały się ściany kabiny. Ze zdumieniem spostrzegła, że wszedł do niej. Doskonale się razem mieścili. Przywarł do niej całą swoją siłą, pod tą ciepłą wodą. Ręką bezceremonialnie rozwarł jej uda, podniósł jedną nogę i znów nadział na swojego członka. Stęknęła, bo miała wrażenie, że za każdym razem jego męskość jest coraz grubsza i dłuższa. Wchodził w nią coraz głębiej i mocniej , jakby chciał spenetrować każdy zakamarek jej wnętrza. Kolejna „jazda bez trzymanki". Strumień wody zalewał jej piersi, usta, potęgował każde pchnięcie i rozkosz. Kiedy skończył niemal w tym samym momencie co ona, wyszeptał jej do ucha:
- Przepraszam, ale nie mogłem sobie tego odmówić. Woda szumiała tak zachęcająco. - W odpowiedzi pocałowała go w usta, a on wpił się w nią, jakby próbował wyssać z niej oddech.
******
Kiedy wychodziła z mieszkania, powiedział:
- Kumpla nie będzie jeszcze 10 dni. Czekam tu na ciebie równo za tydzień. Umów się znów z klientem. - uśmiechnął się. Pogładziła go po policzku.
- Na pewno jakiś spragniony kontaktu ze mną klient się znajdzie - odparła.
nowa kamasutra darmowe opowiadania erotyczne
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






