PROBLEM w tym właśnie, że żółtki TEGO... nie robią (pardon azjaci!). Dlatego rząd Korei Południowej zdecydował się na nietypową akcję zachęcającą do płodzenia dzieci. To proste – trzeba zgasić światło.
I oto czytam w naszej ukochanej PAP-ce, że Koreańskie ministerstwo zdrowia raz w miesiącu wygasza wcześnie światła w całym ministerialnym budynku zachęcając pracowników, by szli do domu i poczuli "wolę bożą" do miłosnych igraszek.
I martwi się cały świat, że wg statystyk Korea Południowa ma obecnie najmniejszy przyrost naturalny wśród krajów rozwiniętych (ja tam się cieszę, szkoda, żę chińczycy tego nie naśladują), więc minister dostał pilne zadanie. A że najlepiej zaczynać od siebie, resort postanowił wygaszając światła w swoim budynku o 19:30 czasu lokalnego w każdą trzecią środę miesiąca. Tylko pracownikom wykonującym pilne obowiązki służbowe wolno tego dnia zostać w pracy po wygaszeniu świateł. Skąd pomysł, że czas „wygaszania” Koreańczycy przeznaczą na prokreację? Nie wiadomo. Może na decyzję wpłynęły osobiste doświadczenia ministra, który podobno do urodziwych nie należy. I w sumie przecież nie można całkowicie wykluczyć możliwego związku między tymi brakiem świateł a światełkiem w tunelu, czyli przyrostem naruralnym
Choi Dżinsun odpowiedzialny za projekt pobudzenia rozrodczości zasłynął też z innej równie skutecznej (medialnie oczywiście) akcji. Południowokoreańskim panon i kawalerom opłacił miłosne randki w hotelach i pensjonatach
***
I wszystko jasne z naszymi katastrofami energetycznymi. Nie ma żadnych awarii – to zaplanowana działalność Tuska i jego rządu. Widocznie jest nas mniej coraz – POLAKÓW – skoro rząd wyłącza nam prąd na miesiąc, a nie na jeden dzień. Ale jak tu takich warunkach się pierdolić, skoro nawet pod kołdrami dwiema dupa zamarza, a robienie loda kończy się zlodowaceniem członka?
I jeszcze jedno – niech mi ktoś jeszcze powie słowo o rzekomym ociepleniu klimatu. Normalnie zajebię!
Larry
| Komentarze |
|
|
||||||
|
||||||
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






