Wzięłam szybki prysznic i zamierzałam się położyć do łóżka, ale Maxa w pokoju nie było. Zeszłam do salonu. Siedział na kanapie przed telewizorem, a stolik był zawalony wszystkimi zabawkami, które zakupił w swoim ulubionym sklepiku.
- Ooo..jak dobrze, że jesteś skarbie. Chodź, tu, chodź. – uśmiechnął się szyderczo. – Poznaj się ze swoimi nowymi zabawkami. Od czego by tu zacząć, hmnn…- obrzucił wzrokiem wszystkie przedmioty i wziął do ręki krótki skórzany pejcz z wieloma długimi rzemieniami.
- To się przyda jak będziesz niegrzeczna. – chlasnął mnie delikatnie po ręce. – A to… - odwrócił go w dłoni pokazując rękojeść o fallicznym, gładkim kształcie, wykonaną z tworzywa. – Jak będziesz wykazywała dużą dozę pokory przy karaniu, tak na zachętę.
Jego miły uśmiech zabijał. Miałam dziwne uczucia, wyobrażając sobie, że mógłby go używać tak czy…inaczej. Nie chciałam by go używał…
Pogłaskał mnie czule po policzku, nie reagowałam w ogóle na jego zachowanie. Myślałam.
- A to, gdy jednak będziesz naprawdę, niegrzeczna. – typowy bat, z twardą, niewielką packą na końcu, do zadawania prawdziwego bólu.
- A gdy będziesz krzyczeć, dostaniesz to. – w ręku trzymał knebel kulkowy. – a skoro jesteśmy przy kulkach, to myślę, że to się też przyda…Hmn… - przez chwilę lustrował pudełko z kulkami chińskimi, jakby miał ochotę je natychmiast otworzyć. Lecz w końcu odłożył obok pozostałych zabawek.
- Cieszy się moje maleństwo? – spojrzał na mnie oczekując poprawnej odpowiedzi. Nie byłam do końca pewna czy się cieszę, ale przedzierała się przez mój rozum jakaś dziwna ciekawość. Zarzuciłam mu ręce na szyję niczym radosne dziecko.
- Strrrasznie, mój panie. – rzuciłam szyderczo, na co klepnął mnie w tyłek.
- Grzeczna suczka. – jego dłoń mocniej zacisnęła się na moim pośladku. – A teraz, zrzucaj z siebie tą szmatkę, kochanie. Mam ochotę się porozpraszać przy filmie z tobą.
Grzecznie zrzuciłam z siebie ręcznik. Max zapakował powrotem do torby wszystkie zakupione pierdoły, kazał zanieść mi je na górę i schować w jego szafce przy łóżku. Zrobiłam to grzecznie, bez słowa komentarza, przy okazji zabrałam wilgotny ręcznik do łazienki.
Jakoś nie miałam zbyt wielkiej ochoty na film, ale wróciłam do salonu i wtulając się w jego ciało, jednym okiem oglądałam a drugim przysypiałam, czując na ramieniu czuły dotyk jego dłoni. Pomimo tego iż dobrą godzinę z hakiem przysypiałam naga, z głową na jego ramieniu, on uparcie oglądał film, głaszcząc mnie jedynie od czasu do czasu lub całując w czoło. Hmnn…gdybym nie była tak bardzo senna jak byłam, to chyba zareagowała bym inaczej na jego dziwną obojętność wobec mnie. Ale pozwoliłam sobie zasnąć przy nim na dobre.
Obudziłam się koło południa, Max jeszcze spał. Słodko wyglądał, lubiłam wtedy na niego patrzeć. Ale jednak wypadałoby zrobić jakieś śniadanko dla mojego mrocznego księciunia i pomyśleć co dzisiaj na obiad. Śniadanko, kawa, sok, papierosy na stole, radio fałszujące na cały regulator jakąś denną piosenkę Britney Spears, tak - miałam wybitnie dobry humor. Wróciłam do pokoju i obudziłam go pocałunkiem, miałam ochotę na niego, wielką ochotę. Zaczęłam mu dawać subtelne sygnały całując go po szyi i głaszcząc po nagim torsie, ale zdawał się być obojętny. Zmartwiło mnie to nieco, ale nie dawałam tego po sobie poznać.
Spytał tylko o śniadanie i zszedł do kuchni. Siedziałam chwile jak otępiała, nie rozumiałam jego zachowania, było dziwne i niespotykane u niego. On mnie po prostu ignorował! Tysiące dziwnych myśli zalało moją głowę, co się dzieje do cholery? O co chodzi? A Może mi się tylko zdaje…Poszłam do kuchni, Max jadł zrobione przeze mnie śniadanie. Ja jakoś straciłam ochotę na cokolwiek. Zapaliłam tylko papierosa i milczałam, przyglądając się jak mój Pan i Władca pochłania swój przeklęty posiłek. Gdzieś w środku rozwijało się coś na kształt jakiego żalu, a może zmartwienia. Nie podobało mi się jego zachowanie, w ogóle nie zwracał na mnie uwagi, nie patrzył. Nawet gdy mówiłam do niego. Gdy zjadł, wypił kawę i wypalił papierosa, poszedł wziąć prysznic. Ja grzecznie posprzątałam po śniadaniu, lecz dziwne, coraz bardziej nieprzyjemne myśli nie opuszczały mnie ani na chwilę. Po jakiejś godzinie pojawił się znów w ramonezie, gotowy do wyjścia. Oznajmił tylko, że niebawem wróci i kazał mi ubrać spódnice.
Nie wrócił. A przynajmniej nie niebawem, jak zapewniał. Był dziwny. Zrobiłam grzecznie kurczaka z warzywami przez ten czas, gdy go nie było. Obiad zdążył wystygnąć, Max pojawił się ok. godziny 16. zjadł bez słowa, cholera, praktycznie się nie odzywał. Jakbym nie istniała wręcz! Spytałam co tak długo, odpowiedział tylko, że zatrzymali go w firmie i miał rozmowę z prezesem. Cóż, nie wnikałam. Ale jego zachowanie dziwnie kuło gdzieś w środku…
Jak zwykle posprzątałam naczynia po obiedzie, Max poszedł na górę, po chwili słyszałam jak gra na gitarze. Nim zdarzyłam skończyć mycie naczyń, zszedł z powrotem i kazał mi się zbierać do wyjścia. Nie pozwolił mi nawet dokończyć sprzątania. Byłam ubrana w długą, czarną spódnicę, zgodnie z jego życzeniem. Obcisła bluzka ze sporym dekoltem i ćwiekowany pasek. Przyglądał mi się chwilę bez słowa, zamyślony po czym oznajmił spokojnie.
- Załóż obrożę.
Chciałam coś powiedzieć, zaprotestować. Lecz jego zimny wzrok mówił mi, że nie mam co walczyć z jego zdaniem. Poszłam grzecznie po nią, bardzo opornie wróciłam z obrożą w ręku. Wziął ją ode mnie i zapiął szybko na mej szyi. Musnął ustami policzek i objął w pasie. Wyszliśmy. Nie odzywałam się, czułam dziwne zmieszanie i skrepowanie, a może był to zwykły strach? Nie wiem…Pojechaliśmy do pubu na zamku. O tej godzinie w sobotę nie było jeszcze nikogo praktycznie. Zaszyliśmy się w loży na samym końcu. Max przyniósł dwa piwa, zapalił papierosa i patrzył na mnie uważnie, siedząc naprzeciwko, po drugiej stronie stolika.
- Ślicznie wyglądasz w obroży suczko.
- Mogę papierosa? – spytałam, ignorując komplement swego pana. Sięgnęłam po jego paczkę, gdy powstrzymał mnie, kładąc swoją dłoń na mojej.
- Nie, dzisiaj nie możesz. – uśmiechnął się wrednie. – Będziesz musiała się bardzo starać dzisiejszego wieczoru, żeby sobie zasłużyć na to pozwolenie. I żadnych pytań od tej pory, zrozumiano?
Spuściłam głowę, zasłaniając się włosami.
- Tak, panie. – powiedziałam cicho.
Czułam się dziwnie, niepewnie, nie miałam pojęcia co on kombinuje i chyba się nieco bałam. Nie, to chyba nie był typowy strach…
Zadzwonił jego telefon, odebrał i rozmawiał z kimś przez dłuższą chwilę. A ja…jakbym w ogóle nie istniała. Czułam się dziwnie skołowana. Miałam ochotę wykrzyczeć swoją frustrację spowodowaną jego zachowaniem, ale coś w środku mi podpowiadało by lepiej tego nie robić. Więc milczałam, zerkałam na niego tylko od czasu do czasu gdy skończył rozmawiać, popijałam piwo i czekałam. Nie powiedział mi z kim rozmawiał ani o co chodziło. Niewiele też mogłam się domyślić z jego słów. Nic to.
Zaczął mnie wypytywać o przyszły tydzień, o moja naukę i ogólną sytuacje w domu. Odpowiadałam grzecznie, jak na przesłuchaniu. Max był zimny i bez emocjonalny, jakbym była dla niego kimś zupełnie obcym. Zaczynało mnie to boleć, cholera, nie rozumiałam. Chciałam się do niego przytulić ale…Coś w środku mówiło uparcie, że takie są w tej chwili zasady gry i muszę czekać na jego pozwolenie.
Poszedł po następne piwo i gdy wrócił, usiadł obok mnie.
- Ślicznie wyglądasz w obroży suczko.
- Mogę papierosa? – spytałam, ignorując komplement swego pana. Sięgnęłam po jego paczkę, gdy powstrzymał mnie, kładąc swoją dłoń na mojej.
- Nie, dzisiaj nie możesz. – uśmiechnął się wrednie. – Będziesz musiała się bardzo starać dzisiejszego wieczoru, żeby sobie zasłużyć na to pozwolenie. I żadnych pytań od tej pory, zrozumiano?
Spuściłam głowę, zasłaniając się włosami.
- Tak, panie. – powiedziałam cicho.
Czułam się dziwnie, niepewnie, nie miałam pojęcia co on kombinuje i chyba się nieco bałam. Nie, to chyba nie był typowy strach…
Zadzwonił jego telefon, odebrał i rozmawiał z kimś przez dłuższą chwilę. A ja…jakbym w ogóle nie istniała. Czułam się dziwnie skołowana. Miałam ochotę wykrzyczeć swoją frustrację spowodowaną jego zachowaniem, ale coś w środku mi podpowiadało by lepiej tego nie robić. Więc milczałam, zerkałam na niego tylko od czasu do czasu gdy skończył rozmawiać, popijałam piwo i czekałam. Nie powiedział mi z kim rozmawiał ani o co chodziło. Niewiele też mogłam się domyślić z jego słów. Nic to.
Zaczął mnie wypytywać o przyszły tydzień, o moja naukę i ogólną sytuacje w domu. Odpowiadałam grzecznie, jak na przesłuchaniu. Max był zimny i bez emocjonalny, jakbym była dla niego kimś zupełnie obcym. Zaczynało mnie to boleć, cholera, nie rozumiałam. Chciałam się do niego przytulić ale…Coś w środku mówiło uparcie, że takie są w tej chwili zasady gry i muszę czekać na jego pozwolenie.
Poszedł po następne piwo i gdy wrócił, usiadł obok mnie.
- Jesteś grzeczną suczką.
– pogłaskał mnie po głowie. Jego dłoń zsunęła się na moją szyję, potem piersi, które zaczął dotykać. Nie protestowałam w żadem sposób, przylgnęłam do niego i oparłam głowę na jego wgłębieniu szyi, odchyliłam się do tyłu mrucząc mu do ucha. Uśmiechnął się i pocałował mnie w policzek. Jego dłonie zaczynały wędrować po mym ciele. Tak, na to miałam właśnie ochotę - dotykaj mnie, przeklęty. Nie przestawaj. Potrzebuję twej czułości. Poczułam jego język na szyi i przyjemne dreszcze przeszły wzdłuż ciała, podniecenie rosło i marzyłam o tym by wrócić do domu i kochać się całą noc w dzikim, namiętnym szale. Jego dłoń wkradła się pod spódnicę i bieliznę. Me ciało naprężyło się zaskoczone jego dotykiem, lecz nie protestowałam. Było mi wszystko obojętne, potrzebowałam tego, złakniona więcej. Chciałam do domu chciałam się z nim kochać. Jego dotyk był rozkosznie przyjemny i delikatny, nie potrafiłam opanować przyspieszonego oddechu i fali gorąca, która zalała me ciało.
- Grzeczna suczka. – jego szept łaskotał w ucho, po chwili poczułam także język, co spotęgowało przyjemne doznania. Wiłam się jak oszalała i nie obchodziło mnie, czy jest ktoś w pubie czy nie, słyszałam głosy innych ludzi zagłuszanych muzyka Iron Maiden. Nie obchodziło mi to, obchodziła mnie tylko dłoń Maxa na mym łonie i przyjemność, którą mi dawał w tej sposób.
Nagle pojawiła się Deluna z Czarem i jeszcze paru znajomych, których słabo kojarzyłam. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe, chciałam Maxa powstrzymać przed dalszymi pieszczotami, lecz skarcił mnie wzrokiem, gdy próbowałam zabrać jego dłoń z mego ciała. Oczywiście się dosiedli, pięknie kurna! Cały mój przyjemny nastrój szlag trafił, a dodatkowo bałam się że się zorientują albo jakoś zauważą co Max wyprawia ze mną pod stolikiem. Zestresowałam się całkowicie, tak że nawet jakoś odezwać do Deluny za bardzo nie potrafiłam, co chwilę chowając twarz pod włosami. Choler, cholera, cholera!
Idealna porę na wizytacje se wybrali. Maxa zupełnie to nie krępowało, uśmiechał się i rozmawiał normalnie jakby nigdy nic. A jego dłoń dalej uparcie mnie dotykała w wiadomym miejscu. Moje podniecenie domagało się spełnienia i pomimo stresu i złości, jaką wywołało pojawienie się ludzi przy mnie, nie znikało.
Deluna za to bardzo uważnie się mi przyglądała. W końcu stwierdziła, że mam na szyi fajna pieszczochę. Nie wytrzymałam, odepchnęłam dłoń Maxa i wstałam bez słowa, uciekając do łazienki. Cale ciało paliło żywym ogniem. Przez chwilę wpatrywałam się w duże lustro wiszące na ścianie. Próbowałam uspokoić rozkołatane nerwy i pragnienia, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Raiju, otwórz. – bez namysłu przekręciłam zamek w drzwiach. Wszedł Max z pobłażliwym uśmiechem na ustach, zamknął za sobą drzwi, bez słowa stanął za mną i objął w pasie, wpatrując się w moje odbicie w lustrze.
- Przerażona? – szepnął do ucha. – Zaskoczona? Spragniona?
Jego dłoń znów wkradła się pod spódnicę i bieliznę. Nie potrafiłam powstrzymać jęku. Zagryzałam wargi. Max uważnie przyglądał mi się w lustrze. Spuściłam głowę pod jego przeszywającym spojrzeniem, lecz szarpnął mnie za włosy, nakazując tym samym patrzeć na siebie i jego twarz.
- Przyjemnie suczko? A może rzucę cię teraz na podłogę
- Grzeczna suczka. – jego szept łaskotał w ucho, po chwili poczułam także język, co spotęgowało przyjemne doznania. Wiłam się jak oszalała i nie obchodziło mnie, czy jest ktoś w pubie czy nie, słyszałam głosy innych ludzi zagłuszanych muzyka Iron Maiden. Nie obchodziło mi to, obchodziła mnie tylko dłoń Maxa na mym łonie i przyjemność, którą mi dawał w tej sposób.
Nagle pojawiła się Deluna z Czarem i jeszcze paru znajomych, których słabo kojarzyłam. Serce zaczęło mi bić jak oszalałe, chciałam Maxa powstrzymać przed dalszymi pieszczotami, lecz skarcił mnie wzrokiem, gdy próbowałam zabrać jego dłoń z mego ciała. Oczywiście się dosiedli, pięknie kurna! Cały mój przyjemny nastrój szlag trafił, a dodatkowo bałam się że się zorientują albo jakoś zauważą co Max wyprawia ze mną pod stolikiem. Zestresowałam się całkowicie, tak że nawet jakoś odezwać do Deluny za bardzo nie potrafiłam, co chwilę chowając twarz pod włosami. Choler, cholera, cholera!
Idealna porę na wizytacje se wybrali. Maxa zupełnie to nie krępowało, uśmiechał się i rozmawiał normalnie jakby nigdy nic. A jego dłoń dalej uparcie mnie dotykała w wiadomym miejscu. Moje podniecenie domagało się spełnienia i pomimo stresu i złości, jaką wywołało pojawienie się ludzi przy mnie, nie znikało.
Deluna za to bardzo uważnie się mi przyglądała. W końcu stwierdziła, że mam na szyi fajna pieszczochę. Nie wytrzymałam, odepchnęłam dłoń Maxa i wstałam bez słowa, uciekając do łazienki. Cale ciało paliło żywym ogniem. Przez chwilę wpatrywałam się w duże lustro wiszące na ścianie. Próbowałam uspokoić rozkołatane nerwy i pragnienia, gdy usłyszałam pukanie do drzwi.
- Raiju, otwórz. – bez namysłu przekręciłam zamek w drzwiach. Wszedł Max z pobłażliwym uśmiechem na ustach, zamknął za sobą drzwi, bez słowa stanął za mną i objął w pasie, wpatrując się w moje odbicie w lustrze.
- Przerażona? – szepnął do ucha. – Zaskoczona? Spragniona?
Jego dłoń znów wkradła się pod spódnicę i bieliznę. Nie potrafiłam powstrzymać jęku. Zagryzałam wargi. Max uważnie przyglądał mi się w lustrze. Spuściłam głowę pod jego przeszywającym spojrzeniem, lecz szarpnął mnie za włosy, nakazując tym samym patrzeć na siebie i jego twarz.
- Przyjemnie suczko? A może rzucę cię teraz na podłogę
i zerznę jak szmatę?
Czy to też będzie przyjemne? Spójrz jaka czysta podłoga, to idealne miejsce dla ciebie, nieprawdaż?
Jęknęłam znów pod dotykiem jego dłoni, wijąc się przy tym jak opętana.
- N…iee…- wyjęczałam cicho, znów przygryzając wargi.
- Stęskniłaś się za moimi pieszczotami, za seksem, za moją bliskością przy tobie i w tobie, prawda? Od rana chodziłaś spragniona i niewyżyta. Od rana miotałaś się w oczekiwaniu na dotyk i najmniejsza przyjemność z mojej strony. Ale to nie będzie tak przyjemne, jakbyś tego oczekiwała, suko.
Nagle poczułam jak zdziera ze mnie rajstopy, po prostu targał je na moich nogach. Zsunął ze mnie majtki i podciągnął moja spódnice wysoko. Nie prostowałam, było mi wszystko obojętne byle by mnie zerznął, tak tego właśnie w tej chwili chciałam, by mnie zerznął tu i teraz, po prostu. Zrobił to.
I mylił się. Bo to było przyjemne. Tak - jego zwierzęca żądza i sposób w jaki to robił było przyjemne. Wydawało mi się perwersyjne, jakieś takie na granicy dobrego smaku, zakazane. I DLATEGO BYŁO PRZYJEMNE. Wtedy właśnie czułam, że naprawdę grzeszyłam, chciałam więcej. Przycisnął mnie do ściany od tyłu i wszedł we mnie bez zastanowienia. Cudownie…Czułam dziwny triumf w środku, jakąś wręcz wyższość nad nim, jakby to on mi ulegał tak naprawdę, a nie ja jemu. Poznawałam nowy smak pożądania, oddając mu się stwarzałam coś zupełnie innego. To przecież ja dawałam mu siebie, by się mną karmił, pozwalałam na to. On brał bo ja dawałam, pozwalałam, zgadzałam się, chciałam…Pragnęłam być jego w każdym milimetrze swej istoty psychofizycznej. On był górą - ja dolina, on słońcem - ja cieniem, on wodą - ja jego pustynią. Bez niego byłam niczym, tak jak on beze mnie. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie czym jest zniewolenie. Jestem jego suką i jestem jego panią - pozwalam mu robić ze mnie sukę. Kto tak naprawdę jest zniewolony w tym związku?
Oboje, Raiju, oboje…
Jęknęłam znów pod dotykiem jego dłoni, wijąc się przy tym jak opętana.
- N…iee…- wyjęczałam cicho, znów przygryzając wargi.
- Stęskniłaś się za moimi pieszczotami, za seksem, za moją bliskością przy tobie i w tobie, prawda? Od rana chodziłaś spragniona i niewyżyta. Od rana miotałaś się w oczekiwaniu na dotyk i najmniejsza przyjemność z mojej strony. Ale to nie będzie tak przyjemne, jakbyś tego oczekiwała, suko.
Nagle poczułam jak zdziera ze mnie rajstopy, po prostu targał je na moich nogach. Zsunął ze mnie majtki i podciągnął moja spódnice wysoko. Nie prostowałam, było mi wszystko obojętne byle by mnie zerznął, tak tego właśnie w tej chwili chciałam, by mnie zerznął tu i teraz, po prostu. Zrobił to.
I mylił się. Bo to było przyjemne. Tak - jego zwierzęca żądza i sposób w jaki to robił było przyjemne. Wydawało mi się perwersyjne, jakieś takie na granicy dobrego smaku, zakazane. I DLATEGO BYŁO PRZYJEMNE. Wtedy właśnie czułam, że naprawdę grzeszyłam, chciałam więcej. Przycisnął mnie do ściany od tyłu i wszedł we mnie bez zastanowienia. Cudownie…Czułam dziwny triumf w środku, jakąś wręcz wyższość nad nim, jakby to on mi ulegał tak naprawdę, a nie ja jemu. Poznawałam nowy smak pożądania, oddając mu się stwarzałam coś zupełnie innego. To przecież ja dawałam mu siebie, by się mną karmił, pozwalałam na to. On brał bo ja dawałam, pozwalałam, zgadzałam się, chciałam…Pragnęłam być jego w każdym milimetrze swej istoty psychofizycznej. On był górą - ja dolina, on słońcem - ja cieniem, on wodą - ja jego pustynią. Bez niego byłam niczym, tak jak on beze mnie. Właśnie wtedy uświadomiłam sobie czym jest zniewolenie. Jestem jego suką i jestem jego panią - pozwalam mu robić ze mnie sukę. Kto tak naprawdę jest zniewolony w tym związku?
Oboje, Raiju, oboje…
| Następna > |
|---|




