Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

JEJ ZAPACH

erotykaGdyby mu ktoś przedstawił scenariusz poniższej przygody, powiedziałby krótko: niemożliwe.
A jednak się wydarzyło.

Ledwo zdążył. Wskoczył do pociągu w ostatniej chwili. Szybko odnalazł swój przedział, przywitał się z młodą kobietą siedzącą przy oknie, rzucił ogromną walizę na półkę i powiesił płaszcz na wieszaku. Gdy usiadł, pociąg już jechał, a przez zasłonięte okna, widział światła dworca, biegnące coraz szybciej i szybciej, które po chwili zniknęły.
Na wymarzony urlop wyruszał sam. Żona, będąca w delegacji powinna do niego dołączyć za dzień lub dwa.Huerta_03
Był wykończony. Miał za sobą męczący okres, a ostatnie trzy noce prawie nie spał. Pakował się przed samym wyjazdem, byle jak wrzucając rzeczy do walizki i nie przejmując się, że skarpety mieszają się z koszulami i garniturem, a szczoteczka do zębów wpadła do buta wraz z krawatem.
- Daleko pan jedzie? – Spytała pasażerka spod okna.
- Tak, do końca. – Odpowiedział uprzejmie. – Bardzo ładna, miły głos. – Pomyślał, po czym zasłonił okna od strony korytarza i przymknął powieki dając tym samym do zrozumienia, że nie zamierza podtrzymywać rozmowy. Miał przed sobą całonocną podróż, a jednostajny rytm, wystukiwany przez koła, szybko pogrążył go w głębokim śnie.
Śnił, że unosi się pośród ogrodów przepełnionych kolorowymi kwiatami, a ich zapachy oplatają go niczym zwiewne, wielobarwne mgiełki. Jeden, silniejszy i wyrazistszy od pozostałych, był wyjątkowo piękny i jakby znajomy, przy tym tak natarczywie realny, że połączył sen z rzeczywistością.
Nie miał pojęcia jak długo spał, nie był pewien czy śpi, czy się obudził. Ogrody zniknęły, ale ów zapach pozostał. Był obezwładniającą mieszaniną dobrych, delikatnych perfum, kobiecej skóry i odrobiny potu, a wydzielał go jedyny w swym rodzaju kwiat, na którego ramieniu spoczywała teraz jego głowa i który swoją przytulił do jego głowy. Nie wierzył w chwilę, której był uczestnikiem. Bał się poruszyć, wręcz oddychać, by kwiatu nie spłoszyć; bał się, że czar pryśnie, a zapach obezwładniał i elektryzował wszystkie jego członki.
Po dłuższej chwili uniósł lekko powieki, lecz nie wiele zobaczył. Za oknami czerniała noc, a w przedziale panował prawie mrok, ponieważ światło było zgaszone i tylko w dali korytarza raz po raz mrugała uszkodzona jarzeniówka, nadająca otoczeniu metafizyczności. Na siedzeniach naprzeciw, dostrzegł pasażerkę spod okna, która odwrócona tyłem spała na całej szerokości siedzeń. Nie ona go interesowała, lecz sąsiadka pachnąca tak wspaniale.
Z pozycji, w jakiej się znalazł dostrzegł

zarys dość sporego biustu,

falującego miarowym oddechem właścicielki. – Jakby znajomy. – Pomyślał. Nie widział nic więcej. Nie wiedział, jaką ma twarz, włosy, figurę i nie obchodziło go to. Wystarczał mu sam zapach, który znał i fakt ten dostarczył mu odwagi na tyle, by objąć nieznajomą w talii, wysoko, tuż pod linią biustu, którego ciężar wyraźnie poczuł na odważnej dłoni, a pod opinającą ciało bluzeczką oddech był równy i spokojny.
Nie wiedział czy ma przyzwolenie, czy wykorzystuje tylko senną niewiedzę sąsiadki. Czuł się jak złodziej, robiący wypad do cudzego sadu, ale szedł dalej kuszony zakazanym owocem.
Ruchami w górę i w dół, zaczął głaskać delikatnie talię, a nie widząc negatywnych reakcji także brzuch lekko wydatny. Robił to wolno, zatrzymując się w różnych punktach i delektując się nimi.
Podniecała go niecodzienność sytuacji, miejsce, oraz niebezpieczeństwo, że ów spektakl dwojga samotnych aktorów zobaczy pasażerka z naprzeciwka, która odwrócona plecami wydawała się spać w nieświadomości.
Spojrzał na nią przez moment, a potem przeniósł wzrok na piersi swej sąsiadki i odważył się ich dotknąć. Powoli, drżącymi palcami wszedł na jedną i zaczął głaskać. Zataczał wokół niej kręgi coraz mniejsze i mniejsze, aż doszedł do szczytu, który okazał się twardy i dobrze wyczuwalny. Musnął go parokrotnie i przeniósł dłoń na pierś drugą. Choć nie było najmniejszej reakcji ze strony nieznajomej czuł, że nie śpi i że wolno mu posunąć się dalej.
Zrobił to. Wsunął dłoń pod bluzeczkę by głaskać nagi, ciepły brzuch i talię. Skóra była gładka i dotykanie jej sprawiło mu przyjemność. Nie spieszył się i dopiero po dłuższej chwili ponownie wszedł na pierś okrytą cienkim, prawie nie wyczuwalnym jedwabnym stanikiem. Znał ten rodzaj materiału i wiedział, że daje odczucia silniejsze niż nagość. Przechodził z jednego wzgórza na drugie, nie zatrzymując się zbyt długo na żadnym z nich. Pieszcząc całą ich powierzchnię wyczuwał spore, krągłe obrysy brodawek zwieńczonych twardymi, ostro ściętymi sutkami. Tym wspaniałym, wrażliwym wierzchołkom poświęcił więcej uwagi i głaskał je, drażnił, a czasami delikatnie poszczypywał.
W pewnej chwili sąsiadka wyprężyła pierś do przodu, a wówczas zgniótł ją i długo przytrzymał w mocnym uścisku.
Kiedy się uspokoiła i opadła na oparcie, oddychała szybciej, a on postanowił wykonać następny krok. Wysunął rękę spod bluzki, zdjął z wieszaka płaszcz i okrył nim ich oboje, skrywając ciąg dalszy przed niepowołanym widzem.
Ponownie rzucił okiem na pasażerkę naprzeciw. Odniósł wrażenie, że nierówno oddycha, ale nie przejął się tym i bez pardonu rozpiął guzik, oraz zamek błyskawiczny spodni swej sąsiadki.
Z głową na jej ramieniu wyraźnie czuł głęboki oddech i słyszał serce szybciej bijące. Nadal był powolny, jakby niezdarny. Znów wodził palcami po brzuchu, lecz teraz kierował się nie w górę, lecz w dół. Gdy przekroczył linię, równie delikatnych jak stanik, jedwabnych majteczek, pod materiałem doskonale wyczuwał wszelkie anatomiczne detale. Pieścił łono, a na nim obrys przystrzyżonego w kształcie litery v zarostu, którego ostre zwieńczenie prowadziło do szparki pomiędzy pulchnymi, gładko wygolonymi fałdami. Był delikatny, subtelnie badał ich miękkość i tylko raz po raz wsuwał palec w szczelinę między nimi, natrafiając na nieco mniejsze, równie miękkie fałdki.

Kiedy to robił, całe ciało nieznajomej drżało.

Chcąc utorować drogę do celu jego palcom, sąsiadka rozchyliła uda i mocno do przodu wysunęła biodra. Teraz z łatwością mógł dotrzeć do skarbu skrywanego pod pajęczym materiałem. Zsunął się ku niemu i poczuł, że majteczki w tym miejscu są mokre, całkiem przesiąknięte jej sokami. Ogromnie go to podnieciło, więc mocno uścisnął całą powierzchnię sromu, jakby chciał wycisnąć zeń jeszcze więcej soków, a wówczas usłyszał cichutkie, przeciągłe westchnienie.
Szybko odszukał krawędź majteczek i już po chwili całą dłoń miał skąpaną w cieple i lepkości jej płynów, a do nozdrzy dotarł zapach najcudowniejszy, który oczarował go swą siłą i ostrością, zapach, który znał i który uwielbiał.
Wiedział, że wszystko, co do tej pory czynił doprowadziło ją do stanu ostatecznego napięcia.
Z łatwością wsunął dwa palce pomiędzy wilgotne fałdy sromu i głębiej, prosto w jej kobiecość. Spodnie nie pozwalały na wykonywanie ruchów całą dłonią, więc tylko zginał i prostował palce w jej otchłani. Dokładnie wiedział, co robić, a ona odbierała jego starania tak, jakby właśnie na takie czekała, jakby znali się nie od dziś. Palce powoli ślizgały się w gorącym wnętrzu drażniąc i rozciągając je niemrawo, jakby od niechcenia, a ona wzdychała cichutko i wykonywała nieznaczne ruchy biodrami do przodu i w tył. Stopniowo jednak palce zaczęły nabierać tempa, oraz gwałtowności i już nie dwa, lecz trzy drapały jej tunel rozkoszy, z którego wydobywały się ciche odgłosy mlaskania. Jednocześnie sąsiadka zaczęła na tyle głośno pojękiwać, że zmuszona była zakryć sobie usta płaszczem. Po chwili wyprężyła się cała, a energiczne drgawki wstrząsnęły nią kilkakrotnie. Wówczas, mocno zacisnął dłoń na kości łonowej sąsiadki jednocześnie zgniatając jej wnętrze i łechtaczkę. Ona zaś udami uwięziła mu dłoń głęboko w swym kroczu. Uścisk był żelazny. Poczuł ból, oraz silne skurcze jej rozpalonego wnętrza. Był usatysfakcjonowany jej rozkoszą.
Oboje zastygli i trwali w bezruchu. Ona wyprężona, dysząca i zagryzająca kołnierz jego płaszcza; on czujący jak obfite soki wypływają z jej środka i zalewają mu dłoń, której cztery palce miały swój udział w finale.
W powietrze popłynął

zapach kobiecego podniecenia,

wyraźny, ostry, wspaniały.
Chłonął ów zapach zachłannie, gdy nagle poczuł jak sąsiadka bezceremonialnie rozpina mu spodnie i szybko wyłuskuje zniewolone, nabrzmiałe pragnieniem przyrodzenie. Uwolnione wyprężało się dumnie w dłoni oswobodzicielki, która odciągnąwszy skórkę, okrężnymi ruchami wodziła palcem wokół śliskiej z podniecenia główki. Następnie, nie zwlekając, szybkimi, mocnymi ruchami doprowadziła do eksplozji, a wypływający balsam z czułością rozprowadziła po całej powierzchni członka. Wiedziała, że potrzebuje szybkiego finału i spełniła jego oczekiwania. Teraz jego dłoń była przemoczona nią, a jej oblepiona nim.
Spektakl dobiegł końca. Aktorzy wtuleni w siebie, otoczeni harmonią tańczących zapachów, tworzących kompozycję miłosnego zjednoczenia, przy monotonnym akompaniamencie stukocących kół – zasnęli. Nie zauważyli odwróconej twarzą do nich i wspartej na łokciu pasażerki z naprzeciwka. Oklasków nie było.

*

Gdy znudzi ci się seks jest coś lepszego

Obudził się pierwszy. Poranne słońce, przedarłszy się przez zasłony ogrzewało jego, oraz towarzyszkę. W przedziale pozostali sami, widać pasażerka z naprzeciwka wysiadła wcześniej. Leżał przytulony do pleców nieznajomej i obejmował ją czule. Przez chwilę słuchał rytmu wystukiwanego przez koła, po czym uniósł się i oparł na łokciu by na nią popatrzeć. Znał te włosy i profil, znał kształt lekko uchylonych ust i długie rzęsy.
Chyba wyczuła, że się jej przygląda. Otworzyła oczy i obróciła ku niemu uśmiechniętą twarz.
- Witaj kochanie. – Szepnął odwzajemniając uśmiech.
- Cześć, miło było przyłapać cię na gorącym uczynku. – Uśmiechnęła się kokieteryjnie.
- W takiej sytuacji nie mogłem cię nie zdradzić. – Zaripostował, też się uśmiechając.
- Zrobiłeś to w cudowny i jedyny do wybaczenia sposób.
- Więc ci się podobało?
- Bardzo, a zdradzisz mnie jeszcze? – Pytając uścisnęła mu krocze.
- Z rozkoszą będę z tobą cudzołożył. – Gdy to powiedział, podrażnił palcem koniuszek jej sutka, a ustami przywarł do jej ust. Przymknąwszy powieki oddała namiętny pocałunek, którym delektowali się przez dłuższą chwilę.
- Mmm, to miłe. – Rzekła, kiedy ich języki przestały już ze sobą walczyć. – W którym momencie zorientowałeś się, że to ja?
- Skąd pewność, że się zorientowałem? – Zapytał zadziornie.
- Bezbłędnie wiedziałeś jak mnie pieścić, co mnie, zatem zdradziło?
- Zapach, twój niepowtarzalny zapach, a pieprzyk pod biustem i kształt zarostu były tylko potwierdzeniem. Powiedz, skąd się tutaj wzięłaś, miałaś przyjechać pojutrze?
- Uwinęłam się ze zleceniami i zamiast wracać do pustego domu postanowiłam złapać cię w drodze. Warto było. – Uśmiechnęła się wymownie.
- O tak, urlop zapowiada się obiecująco.
Nagle pociąg zaczął zwalniać. Jednocześnie spojrzeli na zegarki. Czas informował, że dojeżdżają do celu. Wstali, zabrali bagaże i wyszli z przedziału.
Na zapełnionym peronie, z przesadnie demonstracyjnym rozczuleniem powąchał dłoń, po czym uśmiechnęli się do siebie i wmieszali w wakacyjny tłum przyjezdnych.

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Rozkoszna  - :) |2010-08-18 20:42:40
avatar Miło to czytać:) A co do pytań... Wiesz, że brak odpowiedzi często jest
odpowiedzią samą w sobie?:) Ale masz rację - pozostawmy moje pytania bez
odpowiedzi, bo odrobina tajemnicy przydaje opowiadaniu pikanterii:) Pozdrawiam.
Rozkoszna
LuckyChap |2010-08-18 08:35:11
Dziękuję Ci Rozkoszna (intrygujące pseudo) za wiele miłych słów!

Pytania pozostawmy bez odpowiedzi...

Pozdrawiam,

LuckyChap
Rozkoszna  - :) |2010-08-16 23:24:56
avatar Świetnie dobrane słowa sprawiają, że czytelnik ma chęć sam siedzieć w tym
pociągu. Zastanawiam się, co by było, gdyby inna kobieta pachniała tymi samymi
perfumami. Czy mężczyzna zdradziłby wówczas żonę?:) Pozdrawiam.
 
Autor tekstu: LuckyChap

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca