Co byście zrobili widząc przed sobą przecudowną nagą kobietę sprawiającą sobie rozkosz pod strumieniem prysznica? Nie musicie odpowiadać, wszystko mówi samo za siebie. Jednak nie w moim wypadku. Ja nie miałem w tej kwestii nic do gadania...
Jak nazwać to, co czułem, stojąc w progu jej łazienki i jednocześnie ją obserwując? Podziwem dla jej ciała? Fascynacją? Nie. Zachwytem. Byłem całkowicie zachwycony, obserwując ją stojącą do mnie tyłem w kabinie prysznicowej. Zresztą któż by nie był, mając przed sobą tak zgrabną, długonogą kobietę w koronkowej bieliźnie? Na widok jej jędrnie opalonej pupy w białych koronkach dosłownie zapierało mi dech w piersi. Jej figura była idealna, zupełnie jak szklana butelka coca-coli. Miała przepięknie pełne biodra oraz cudowne wcięcie w talii. Nawet jej łopatki odstawały w cudowny sposób. Smukła szyja kusiła, by ją całować do utraty tchu.
Nie wiem, skąd się wziąłem w jej mieszkaniu. Jak się tam dostałem? Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że stałem i podziwiałem prawie nagie, piękne ciało nieznajomej kobiety. Jako dżentelmen powinienem był odwrócić się, jednak nie potrafiłem oderwać wzroku od tego cudu Matki Natury, na który patrzyłem.
Jej ręce sięgnęły do tyłu, do rozpięcia biustonosza. Miała piękne, smukłe dłonie o długich paznokciach. Zamarłem. Zanosiło się na początek prysznicu. Biustonosz opadł do jej stóp. Cicho westchnąłem podczas gdy piękna nieznajoma odkręciła kurek kranu. Z prysznica trysnęła woda, w jednym momencie zalewając jej ciało, z wyjątkiem głowy, którą odchyliła do tyłu. Jej dłoń sięgnęła po mydło. W dalszym ciągu stałem oniemiały, obserwując jak namydla myjkę, a następnie zaczyna nią sunąć po ciele, poczynając od rąk. Jej dotyk - lekki i delikatny niczym pajęcza przędza sunął zmysłowo po jej jedwabnym ciele. Mydło pieniło się, po czym spływało pieszczotliwie powolnymi strumieniami po jej skórze. Wszędobylskie strumyki pieściły jej ciało, oplatały każdy jego centymetr, sunęły między piersiami w dół, do punktu jej kobiecości. Nie wiem, czy to za sprawą pary dobywającej się z kabiny czy może widoku, jaki miałem przed sobą, ale poczułem, iż robi mi się gorąco. A ona tymczasem nieświadoma mojej obecności, poczęła myć piersi. Boże, choć stała do mnie tyłem, bez trudu widziałem wszystko oczami duszy.
Jej dłonie delikatnie okrążały piersi, stopniowo sunąc w stronę brodawek.
Dotyk był nieśpieszny, delikatny, powabny. Dotykała siebie tak, jak dotyka najwytrawniejszy z kochanków swej kobiety. Kiedy jej palce trąciły sutki, odchyliła głowę jeszcze bardziej i cicho westchnęła z rozkoszy. Pieściła je jeszcze jakiś czas, po czym przesunęła dłonie na podbrzusze. Jeszcze raz namydliła myjkę, by zjechać nią niżej. Widok ten sprawił, że kompletnie zastygłem, bojąc się wykonać choćby najmniejszy ruch, który mógłby ją spłoszyć. Widok pieszczącej się pod prysznicem kobiety, to marzenie chyba każdego faceta na ziemi, a cóż dopiero mówić o widoku takiej bogini? Kiedy obserwowałem, jak delikatnie masuje swoją łechtaczkę, dosłownie kipiałem wewnątrz. W którymś momencie emocje były tak silne, iż zdawało mi się, że zaleją mnie potężna falą, spod której nie dam rady wydostać się na powierzchnię. Widząc, jak rozchyla płatki swojej różyczki, cierpiałem słodkie a zarazem tak niewyobrażalne katusze, jakby mnie ktoś spalał żywcem. Cudem jakimś powstrzymałem się przed wejściem pod prysznic i wzięciem nieznajomej na stojąco. Tymczasem ona coraz intensywniej bawiła się swoją muszelką, doprowadzając się do błogostanu, który odbijał się w jej jękach oraz westchnięciach.
Poczułem, że mój penis sztywnieje.
- Ooooooch... - jęknęła, nadal nie otwierając oczu. - Oooooooch! - stękała, oparłszy się o ścianę kabiny.
Wciąż nie otwierała oczu, co było mi, jak najbardziej, na rękę - nadal mogłem bowiem bez skrępowania przyglądać się jej ciału. Zwłaszcza, iż teraz stała do mnie nie tyłem, a bokiem i właśnie zaczęła zsuwać swoje majteczki. Gdy to zrobiła, moim oczom ukazała się jej przecudna kobiecość, ozdobiona jedynie wąskim paseczkiem ciemnych włosów łonowych. Obserwowałem, jak pieści się coraz szybciej podczas gdy woda perliście spływa po jej jędrnych piersiach niczym wodospad Niagara. Kryształowe krople były wszędzie. Na kasztanowych włosach, które właśnie za sprawą jej dotknięcia rozsypały się szeroką kaskadą gęstych fal... Na jej króciutkich włoskach u dołu. Na szybach kabiny, w której wnętrzu stała. Na koniuszkach jej nieprawdopodobnie długich, gęstych rzęs. Na pełnych, zmysłowych ustach... Dosłownie wszędzie. Stałem oniemiały, podziwiając nie tylko nieprawdopodobnie piękną kobietę,ale przede wszystkim kobietę, która bez żadnych zahamowań potrafiła sama sobie sprawić rozkosz.
Stałbym tak pewnie i do skończenia świata, wpatrując się w nią niczym w obrazek, gdyby nie to, iż nagle - w szale orgazmu, który wstrząsnął jej boskim ciałem - otworzyła swoje oczy. Podziwiałem absolutnie boskie, szmaragdowe oczy, które mogłyby należeć wyłącznie do anioła. Stopniowo byłem świadkiem, jak bardzo zmieniał się ich wyraz. Pierwsze, co w nich ujrzałem to strach w czystej postaci, który bardzo szybko przeszedł w pełne zdumienie. A kiedy już i to minęło, jego miejsce zastąpił ciepły uśmiech. Jej oczy śmiały się do mnie, sypiąc wokół iskry, od których zajęło się moje serce. Oto byłem świadkiem, jak strach wypierany zostaje przez zaufanie, którym nieznajoma postanowiła mnie obdarzyć. Nigdy nie czułem czegoś tak potężnego, co wzmagało się z każdą sekundą w miarę, jak moja bogini raz jeszcze zaczęła sprawiać sobie przyjemność, tym razem pozostając ze mną w pełnym kontakcie wzrokowym. Jej oczy dosłownie mnie hipnotyzowały. Ich głębia zniewalała mnie do tego stopnia, że nie wiedziałem już, gdzie się znajduję ani jak długo przebywam w ich towarzystwie. A ona tymczasem w tempie ekspresowym dochodziła do szczytu, nadal nie spuszczając mnie przy tym z oczu. Czułem, że nie wytrzymam już dłużej. Moja męskość była sztywna i gorąca niczym kute żelazo. Wiedziałem, że jeśli nie wejdę pod prysznic, spłonę. Lecz w momencie, gdy postawiłem pierwszy krok naprzód, jej śmiejące się oczy i rozchylone w rozkoszy usta zniknęły. Pozostałem sam w towarzystwie spływającej tafli kryształowej wody. W ten oto sposób po raz pierwszy i za razem ostatni byłem obserwatorem najpiękniejszej z kobiet - cudu moich snów.
| < Poprzednia | Następna > |
|---|






