Opowiadania erotyczne Pink Podrywacz cz. I - Klara ze wsi

Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

Najlepsze opowiadania erotyczne

Zarejestruj się i przyślij własne opowiadanie

Podrywacz cz. I - Klara ze wsi

farmZawsze miałem problemy z podrywaniem dupeczek. To znaczy nie z samym podrywaniem, bo śmiałości do kobiet nigdy mi nie brakowało, a w dodatku jestem przystojny i wygadany. Jednak za każdym razem, gdy zarywałem jakąś laskę, prędzej czy później okazywało się, że jest coś z nią nie tak. Przeważnie prędzej.
 

Odkąd zacząłem oglądać się za panienkami, nie opuszczał mnie dziwny, wprost nieprawdopodobny pech do dziewczyn, tak jakbym przyciągał najbardziej zakręcone, szalone i porypane przedstawicielki płci pięknej. Czasami zastanawiam się, czy kiedykolwiek spotkam fajną, ładną i przede wszystkim normalną dziewczynę?

Taką, z którą można porozmawiać na każdy temat, która lubi dobre rżnięcie i wesoły, rozrywkowy tryb życia, a przede wszystkim nie będzie wnerwiać ucha. Czy mam zbyt wygórowane ambicje? Oczywiście, że nie. Nie zrażam się i ciągle szukam, więc może kiedyś się uda? opowiadania erotyczne
Umówić się na randkę to nic trudnego, zwłaszcza teraz, gdy jest internet. Jestem stałym bywalcem wszystkich polskich serwisów randkowych. Ale nie będę tutaj reklamował takich serwisów jak randka.pl, sympatia.pl czy fotka.pl, bo nikt mi za to nie zapłacił nawet złamanego grosza, więc nie wspomnę o nich ani jednym słowem. Powiem tylko, że preferowałem te portale, które pozwalały na zamieszczanie swoich zdjęć. Przecież muszę zobaczyć, jak wygląda dupencja, zanim się z nią umówię. To chyba jasne i oczywiste, nie? Nie będę tracił czasu na spotykanie się z jakimś paszturem. Wiem, że wy robicie tak samo, więc na pewno mnie świetnie rozumiecie.

***

Umówiłem się na randkę z Klarą, dziewczyną z prowincji, która zaczęła studia w Poznaniu na Akademii Rolniczej. Z rozmowy na czacie wydawała mi się inteligentna, wesoła i na poziomie. No i te cyce! Miała spory biust, który eksponowała na każdym wysłanym mi zdjęciu dużymi dekoltami i obcisłymi bluzeczkami.
Mieliśmy spotkać się o dziewiętnastej w Sfinksie. Przyszedłem piętnaście minut przed czasem, by zająć dobry stolik i trochę cię naczekałem bo Klara przyszła dopiero o pół do ósmej. Była ubrana w różową, obcisłą bluzeczkę z dużym dekoltem, z którego wprost wylewały się jej wielkie cycki, miniówkę w tym samym beznadziejnym kolorze i wieśniackie sandałki. Od razu zauważyłem, że nie założyła stanika. Miała długie, rozpuszczone, jasne włosy, okrągłą twarz i była trochę przy kości, ale całkiem ładna. No i fajny biust, jak już mówiłem.
- Się ma, Klara – wstałem i uścisnąłem jej dłoń.
- Klara dobrze się ma – próbowała być zabawna.- A jak się ma Romek?
- Ja też mam się nieźle, zwłaszcza jak widzę tak piękną kobietę – uśmiechnąłem się zniewalająco. Zawsze dobrze na początku zmiękczyć panienkę komplementami. - Czego się napijesz?
- Piwa. I kup coś do żarcia.
- A konkretnie co byś przekąsiła?
- Jakieś mięcho i pyry.
- Mogą być frytki?
- Mogą, byle dużo. Lubię sobie podjeść wieczorem, wtedy mam siłę na nocne balety – spojrzała mi w oczy i uśmiechnęła się. - Mam taką przemianę materii, że jem, jem i wcale nie tyje.

Chyba wszystko mi idzie w cycki

– zarechotała jak chłop, wypięła biust i pogłaskała się po tych swoich wielkich balonach.
- No i gdzie ci się bardziej podoba? Na wsi czy tutaj, w Poznaniu? - spytałem złożywszy zamówienie.
- No przecie, że tu! Na wsi nuda i chłopaki strasznie głupie. Tylko się ciągle pchali z łapami, klepali mnie po tyłku, macali cycki i zaciągali do stodoły na bzykanko. Prostaki i chamy zbolałe! A tu to faceci mają kulturę, i do lokalu zaproszą, i jakieś dobre żarcie kupią, i pogadają jak człowiek z człowiekiem – zaskoczyła mnie swoją bezpośredniością, ale nie dałem nic po sobie poznać.
- Jak ci prostacy cię omacywali i próbowali zaciągnąć do stodoły, to co robiłaś? - prawdę mówiąc wcale nie uważałem ich za prostaków i chętnie poszedłbym w ich ślady. - Lałaś ich w pysk?
- Nie no, bez przesadyzmu – nie znałem tego słowa, ale jestem człowiekiem bardzo inteligentnym, wiec domyśliłem się, co miała na myśli. - Nie jestem jakaś tam cnotka-niewydymka! Dupa nie z mydła, nie wymydli się, więc czemu miałam nie dać, jak chłopak był niczego sobie? No ale jak dobierał się do mnie jakiś śmierdzący burak, to mówiłam mu: „spieprzaj dziadu” i po sprawie. Jak facet mi się nie widzi, a jest namolny, to umiem się go pozbyć. Nie myśl sobie, że nie! Kopnę takiego w jaja i do widzenia!
- A ja tobie się widzę? - trochę zaniepokoiło mnie jej wyznanie, bo nieszczególnie lubię, jak ktoś mnie kopie w moje klejnoty rodzinne.
- Ty tak, jesteś całkiem całkiem. Ale nie myśl sobie, że mnie zaraz zaciągniesz do wyrka. Nie jestem taka łatwa. Najpierw musimy się poznać, pogadać chwilę i takie tam.
- No to najpierw pogadajmy chwilę – chętnie się zgodziłem. - Masz całkowitą rację, że

dupa nie z mydła i się nie wymydli –

dalej jechałem metodą komplementów.
- Wiem! - powiedziała z dumną miną. - Babcia zawsze tak mówiła, a ona życie zna, bo jest bardzo stara, najstarsza we wsi. A ty ile masz lat?
- Dwadzieścia cztery.
- To mój ojciec takiej starej świni nie ma! - znowu zarechotała, najwyraźniej zadowolona ze swojego prostackiego i dowcipu.
- Hodujecie świnie?
- No! Mamy świniaki, krowy, kozę, kury, kaczki – wszystko! I osiemnaście hektarów ziemi! Z tatusia taki dobry gospodarz, że nie ma bata we wsi! Nikt nie ma takich plonów jak my – chwaliła się z wypiekami na twarzy.
- To pewnie ma dużo roboty, żeby zadbać o całą gospodarkę?
- Dużo, ale ja z mamą i bracholem pomagamy mu przecie. Ja jestem bystra dziewucha i wszystko potrafię zrobić – zwierzaki nakarmić, gnój wywalić, kury ukatrupić, prosiaki wykastrować, krowy wycymbolić, knura dopuścić. A traktorem to wjadę do stodoły tyłem z dwoma przyczepami, chociaż podwórko małe i trzeba wjeżdżać po łuku.
- To mi teraz zaimponowałaś, zwłaszcza z tym knurem i prosiakami – skłamałem z uśmiechem na ustach. - Po co trzymacie tę kozę?
- Bo mleko od kozy jest bardzo zdrowe. No i mój głupi brachol bardzo się do niej przyzwyczaił – zaśmiała się. - Powiem ci coś w tajemnicy, ale nikomu nie mów!
- Dobra – spojrzałem na nią z ciekawością, spodziewając się wyjawienia jakiegoś wielkiego, strasznego, rodzinnego sekretu.
- Przysięgnij się!
- No dobra – wymownie uderzyłem się pięścią w serce. - Gadaj!
- Ale na ucho! - przysunęła się do mnie bardzo blisko i zbliżyła wargi do mojego ucha. - Kiedyś weszłam po ciemku do obory – mówiła cichym głosem – i zobaczyłam, że brachol stał za kozą i trzymał ją za ogon. Nie wiedziałam, o co chodzi, podkradłam się bliżej, patrzę, patrzę, ciemno jak w dupie...
- I co? - próbowałem przyspieszyć jej wypowiedź, bo już zżerała mnie ciekawość.
- Ciemno jak w dupie, ale trochę było widać... No i patrzę, patrzę, patrzę... a ten skończony kretyn wiesz co robił?
- Co?

- Dupczył kozę!

- A ona się nie wyrywała?
- Nie, chyba jej się podobało, bo aż sobie cichutko pobekiwała. Wcale się nie dziwię. Bracholek ma taką wielką i grubą pałę, że wszystkie dziewuchy ze wsi uganiają się za nim. To po tatusiu. A uciec nie mogła, bo ten mój głupi brachol jednak nie jest aż takim debilem. Specjalnie ubrał gumofilce taty , bo są na niego za duże i wsadził w nie tylne nogi kozy, żeby nie mogła dać dyla. Taki cwaniak! - powiedziała z niekłamanym podziwem.
- Co za spryciarz! Świetny pomysł, powinien go opatentować. A nie zauważył cię?
- Na początku nie, ale jak już się cofałam do drzwi, wyrżnęłam się o widły aż sobie tyłek odbiłam. Narobiłam hałasu i od razu przestał dupczyć tę kozę, podleciał do mnie z fujarą na wierzchu i prosił, żebym nikomu nie mówiła. Dał mi stówę, więc się zgodziłam i nie puściłam pary z ust.
- Jak to nie? Przecież teraz mi o tym powiedziałaś?
- To się nie liczy. Ty nie jesteś z naszej wsi, więc nikt się nie dowie.
- Aha. I potem przestał już dupczyć tę kozę?
- A gdzieżby tam! Posuwał ją aż furczało! Ale tylko wtedy jak matuli z ojcem nie było w domu. Zawsze mu mówiłam, że lepiej, że posuwa kozę niż żeby miał trzepać kapucyna, bo od walenia gruchy mózg się lasuje i rosną włosy na rękach.
- Z tymi włosami to chyba bujda – odpowiedziałem bacznie oglądając sobie dłonie.
W końcu kelner przyniósł jedzenie i piwo, więc zabraliśmy się do konsumpcji. Klara pochłaniała swoją porcję z takim animuszem, że aż jej się cycki trzęsły. Ponoć to uszy powinny się trząść w takich przypadkach, ale akurat na uszy nie patrzyłem.
- Jeszcze nigdy nie kochałem się na sianie – zagadałem. - Jak to jest?
- Bardzo fajnie i wygodnie. Polecam! Musisz kiedyś do nas przyjechać, to się sam przekonasz. Na łące też jest super. Miałam kiedyś takiego chłopaka, który posuwał mnie dosłownie wszędzie! Na strychu, w traktorze, na przyczepie, w kurniku, na drzewie – no wszędzie! Tylko w lesie na polanie mi się nie podobało, bo oblazły mnie mrówki. Nie dość, że mnie pogryzły, to jeszcze kilka wlazło mi w cipkę i nie mogłam ich wyciągnąć!

- I w cipkę też cię ugryzły?

- Też! Wiesz jak mnie tam potem swędziało? Mój chłopak śmiał się, jak mu o tym mówiłam, dopiero jak mu pokazałam, to uwierzył, niewierny Tomasz!
- To wprost niebywałe, że mrówki weszły ci w cipkę! - zdziwiłem się trochę za głośno, bo siedząca przy sąsiednim stoliku parka spojrzała w nasza stronę, a dziewczyna zaśmiała się.
- Może dlatego tam wlazły, bo miałam wtedy wygoloną? - powiedziała wcale nie speszona Klara.
- Albo myślały, że skoro jest tam ciemno, to też będzie chłodniej i chciały się schronić przed upałem? A teraz jaką masz? - ta dziewczyna z prowincji zaczynała mnie intrygować.
- Zostawiłam sobie wąski paseczek na środku, tak jest bardziej sexy.
- Chętnie bym to zobaczył... – rozmarzyłem się.
- Nie wątpię – zaśmiała się Klara. - Może ci pokażę, ale najpierw ty musiałbyś mi zaprezentować, co tam chowasz w spodniach? Dużego masz?
- No, sporego – nie ma to jak autoreklama.
- Sorry, że pytam, ale jest to dla mnie bardzo ważne – powiedziała przełykając ostatni kęs mięsa i popijając piwem. - Bo wiesz, ja mam dużą cipkę. Dużą i szeroką. Dlatego potrzebuje naprawdę wielkiego kutasa i to nie jest żadna ściema. Inaczej nic nie poczuję, a po co się pieprzyć, jak się nic nie czuje, nie?
- No tak, masz absolutną rację – szczerości i bezpośredniości nie można było jej odmówić. Z Klarą naprawdę można było porozmawiać na każdy temat. Jest ładna i wesoła, nie wnerwia ucha i lubi dymanko – czego chcieć więcej? Czyżby w końcu udało mi się znaleźć właściwą panienkę?
- Skoro tak się interesujesz moim penisem, czy to znaczy, że chcesz się ze mną bzykać? - zdobyłem się na odwagę, bo chciałem, żeby wszystko było jasne.
- Podobasz mi się. Nie jesteś taki jak ci napaleńcy z mojej wioski. Widać, że kulturalny i światowy z ciebie facet. Nie gapisz się ciągle na moje cycki, nie klepiesz po tyłku i nawet nie próbowałeś zaciągnąć mnie do łóżka. Potrafisz się zachować! - chwaliła mnie.
- A więc chcesz się ze mną bzykać? - powtórzyłem pytanie.

- Jeśli przejdziesz test fujary, to tak

– odpowiedziała z uśmiechem patrząc mi w oczy.
Jak ja kocham takie proste, rozrywkowe dziewczyny! Zastanawiało mnie tylko to, że nie zauważyła, iż ciągle zapuszczam żurawia za jej dekolt i jeszcze pochwaliła mnie, że tego nie robię. Ślepa jest czy co? Może i ślepa, ale biust ma naprawdę fajny.
- Przecież tu ci nie będę pokazywał mojego ptaka.
- Chodź ze mną - wstała, chwyciła mnie za rękę i lawirując między stolikami zaprowadziła do ubikacji.
- Przecież to babski kibel! - zaprotestowałem.
- No i co z tego?
Wepchnęła mnie do kabiny, weszła za mną do środka i zamknęła drzwi, przekręcając zamek. Wyzywająco spojrzała na mnie i chwytając za krocze powiedziała:
- No pokaż mi go w końcu. Umieram z ciekawości!
- Daj spokój! Pójdziemy do mnie albo do ciebie i wtedy go zobaczysz.
- Nie ma mowy! Jak masz małego, to nie ma sensu, żebyśmy szli gdzieś razem, bo to będzie tylko strata czasu. No dalej, wyciągaj go wreszcie!
Przyparła mnie biustem do ściany. Pomyślałem, że skoro tak bardzo tego chce, to jej pokażę wacka. Co mi tam! Powoli rozpiąłem rozporek. Wtedy Klara, której widocznie bardzo się spieszyło, włożyła mi rękę w spodnie i sama wyciągnęła fujarę na wierzch.
- Wygląda nieźle – oceniała mojego najlepszego przyjaciela.- Może się nada, ale muszę jeszcze zobaczyć, jaki jest duży jak ci stanie.

Zaczęła mnie masturbować z dużą wprawą,

więc już po chwili stał mi jak maszt na okręcie. Uklękła, więc pomyślałem sobie, że nadeszła pora na lodzika, ale ona tylko chciała przypatrzeć się penisowi z bardzo bliskiej odległości.
- Mógłby być większy i przede wszystkim grubszy – zaczęła wybrzydzać macając penisa i zacząłem się denerwować, że z randki nici. - Miałam już facetów z dużo większymi pałami. No ale od biedy może być. Na bezrybiu i rak ryba. Wy, miastowi, macie mniejsze kuśki niż nasze wiejskie chłopaki. Mówi się trudno. Może nie będzie tak źle.
Jeszcze żadna dziewczyna tak nie narzekała na wielkość mojego członka! Miałem ochotę wyzwać ją, trzasnąć drzwiami i samotnie wrócić do domu. Ale spojrzałem na jej cycki i zmiękłem. Skoro nasza znajomość zabrnęła już tak daleko, to wypadałoby ją skonsumować, nie? Może Klara ma tylko takie głupie poczucie humoru i wcale nisko nie ocenia mojego ptaka?

***
Dwadzieścia minut później byliśmy już u niej. Wynajmowała kawalerkę, więc mieliśmy całą chatę dla siebie. Ledwo zamknęła drzwi za sobą, już zaczęła się rozbierać. Ściągnęła bluzeczkę, potem spódniczkę, majteczki, a dopiero na końcu te swoje bamberskie sandałki. Faktycznie wydepilowała sobie cipeczkę tak, że zostawiła tylko na środku wąski paseczek włosków. Jednak nieco zawiodłem się na jej cyckach. Owszem, były duże, ale okazało się, że były również trochę obwisłe. No ale nikt nie jest idealny. Jakoś to przeżyję.
- Co się tak gapisz jak sroka w gnat? - fuknęła na mnie. - Ściągaj te ciuchy!

Przecież przyszedłeś tu mnie wypieprzyć, nie?

- No tak. W sumie tak – odpowiedziałem.
Za chwilę byłem już golutki jak święty turecki. Dorwałem się do jej biustu i ugniatałem go z zapałem. Po chwili Klara wyrwała mi się, pobiegła do pokoju i położyła się na tapczanie. Wpadłem tam tuż za nią. Leżała na plecach z szeroko rozłożonymi nogami, eksponując swoje krocze. Miała rację mówiąc, że ma wielką cipę. Była to największa kuciapa, jaką kiedykolwiek widziałem na żywo. Stanowiła poważne zadanie, ale odważnie postanowiłem podjąć wyzwanie.
Wszedłem w nią jak w masło i posuwałem najlepiej jak potrafiłem. Leżała ze znudzoną miną, gapiąc się w sufit. Zacząłem pieścić dłońmi jej wielkie balony, ale wciąż nie widziałem u niej żadnej reakcji.
- Nic nie czuję – jęknęła zbolałym głosem. - Chyba jednak masz dla mnie za małego. Nic z tego nie będzie.
- Będzie, będzie! - odburknąłem.
Jeszcze zwiększyłem tempo i po chwili zauważyłem, że moje starania przynoszą rezultaty. Klara zaczęła cichutko pojękiwać, a potem powiedziała:
- O, chyba coś czuję! Coś czuję! Tak, tak, dobrze, tak mnie rżnij!
No to rżnąłem, chociaż pot lał się ze mnie strumieniami. Nie minęło kilka minut, jak doszedłem i położyłem się obok Klary z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
- To wszystko na co się stać?! - spojrzała na mnie z wściekła miną. - Ty miałeś orgazm, ale ja nie!
- Nie denerwuj się. Zaraz znowu cię przelecę i będzie ok.
- No mam nadzieję. Wiesz, jakbyś miał większego kutafona, to byłby z ciebie naprawdę fajny facet – przytuliła się do mnie.
- Miło mi to słyszeć – odpowiedziałem, chociaż zaczęły mnie denerwować te głupie uwagi na temat mojego fiuta.
- Chyba wyjdę za ciebie za mąż!
- Tak szybko się zdecydowałaś? – zdziwiłem się.
- A co tu się długo zastanawiać? U nas na wsi wszystkie dziewuchy szybko wychodzą za mąż. Przeniosę się na studia zaoczne, zamieszkamy u mojej mamusi, będziemy sobie hodować świniaki, kury i kaczki. Tylko nie kozy, bo czasem poszedłbyś w ślady mojego skretyniałego bracholka.
- Bez obawy.

Gustuję wyłączenie w kobiecych cipkach

– zaśmiałem się, chociaż perspektywa szybkiego ożenku i prowadzenia gospodarstwa na wsi absolutnie mi się nie podobała. Ale pewnie tylko tak sobie Klara żartowała.
- Wszystkiego cię nauczę, zobaczysz – trajkotała jak opętana. - Będziesz wywalał gnój, cymbolił krowy, dopuszczał knura do maciory, kastrował prosiaki. Cofać traktorem z dwoma przyczepami też cię nauczę. Będzie fajnie, zobaczysz.
- Na pewno – robiłem dobrą minę do złej gry. - Zawsze marzyłem o tym, żeby wycinać jajka prosiakom.
- No widzisz! – Klara nie wyczuła gorzkiej ironii w moim głosie.- Polubisz się z moją mamusią, jest bardzo podobna do mnie. Tatuś też jest w porządku. Tylko brachol trochę porąbany, kozojebca.
- Sama mówiłaś, że lepiej, że kozę dupczy niż żeby miał konia walić.
- No tak, lepiej, lepiej. I będziemy mieć dużo dzieci... - dalej gadała głupoty jakby była mała dziewczynką. - Pięć. Albo nie! Siedem! Lubisz dzieci?
- Wprost uwielbiam! - skłamałem. Nienawidziłem dzieci, zwłaszcza małych. Potrafią tylko hałasować, wszystko psuć, ryczeć i srać w gacie.
- To dobrze! – pocałowała mnie w policzek. - Może nawet pierwsze już jest w drodze!
- Co?! - zerwałem się na równe nogi. - Chyba mi nie powiesz, że nie byłaś zabezpieczona?!
- Oczywiście, że nie byłam, skarbie – spojrzała na mnie z niewinną minką małej, rozkapryszonej dziewczynki. - Po co miałabym to robić? Zresztą tabletki szkodzą, ja wierzę tylko w naturalne metody, takie jak kalendarzyk. Już w Sfinksie zaplanowałam, że zrobię sobie z tobą dziecko!
- Szkoda, że mi o tym nie powiedziałaś! - byłem wściekły.
Chciała mnie złapać na ciąże i udupić na zawsze na jakiś hektarach w wiosce zabitej dechami, gdzie największa rozrywką jest dymanie jakieś śmierdzącej kozy. Ubrałem się i powiedziałem:
- Właśnie mi się przypomniało, że muszę załatwić coś pilnego na mieście. To sprawa nie cierpiąca zwłoki. No to trzymaj się! Nara!
- Jak to? Już chcesz wyjść? - zrobiła płaczliwą minę. - Przecież miałeś mnie jeszcze raz przelecieć!
- Bez obawy. Przelecę cię, ale trochę później, dobra?
- No dobra – zgodziła się łaskawie.- Ale jak załatwisz tę sprawę, to wrócisz zaraz i mnie bzykniesz?
- Jasne. Za moment będę z powrotem. Nawet się nie ubieraj!
Zatrzasnąłem za sobą drzwi i tyle mnie widziała. Nie miałem zamiaru spotykać się z jakąś wieśniarą, którą chciała mieć ze mną siódemkę dzieci i zmusić do zabawy w farmera. Po moim trupie! Muszę dalej szukać tej mojej wymarzonej drugiej połowy. Kiedyś musi się udać.

C.d.n

erotyczne opowiadania nowa kamasutra

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
 
Autor tekstu: Robson

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca