Gdy w restauracji do mojego stolika podeszła ruda, piegowata dziewczyna, miałem ochotę wstać i wyjść.
- Cześć, jestem Milena. A ty to na pewno Roman! - powiedziała wesoło, siadając naprzeciwko mnie. - Jesteś nawet przystojniejszy niż na zdjęciu.
- Za to ty wprost przeciwnie! - odpowiedziałem ze złością.
RUDA MILENA
Gdy w restauracji do mojego stolika podeszła ruda, piegowata dziewczyna, miałem ochotę wstać i wyjść.
- Cześć, jestem Milena. A ty to na pewno Roman! - powiedziała wesoło, siadając naprzeciwko mnie. - Jesteś nawet przystojniejszy niż na zdjęciu.
- Za to ty wprost przeciwnie! - odpowiedziałem ze złością.
No tak, kiedyś musiało się to stać! Sądząc po fotce, jaką dostałem na skrzynkę mailową, umawiałem się na randkę z kasztanowłosą pięknością o zniewalającym spojrzeniu i cudownym biuście. Zamiast niej przyszła mała, ruda brzydula, która miała włosy obcięte na jeża i chytre, rozbiegane spojrzenie łasicy. Ubrana byłą w wytarte dżinsy i obcisły sweterek, prawdopodobnie mający podkreślać walory jej średniej wielkości i bardzo przeciętnej atrakcyjności biustu. Poczułem się oszukany jak ktoś, kto za tysiaka kupi wypasioną komórę na allegro, a zamiast niej otrzymał paczkę z cegłą w środku.
- Przepraszam za mój mały żarcik – odpowiedziała nie speszona. - Chciałam zrobić dobre pierwsze wrażenie.
- I udało ci się! Za to drugie jest fatalne! Żarcik, powiadasz?! Uśmiałem się do łez. Jeśli tak zaczynasz naszą znajomość, to nic tu po mnie!
Już odsuwałem krzesło, gdy Milena szybko napisała coś na serwetce i podała mi ją. Przeczytałem i odruchowo przysunąłem krzesło z powrotem. Napis brzmiał: „Świetnie robię loda”. Tak mało i tak dużo zarazem.
- To prawda? - spytałem z niekłamanym zainteresowaniem.
W odpowiedzi spojrzała mi w oczy, potakująco kiwnęła głową i rytmicznie wydymającym językiem policzek zademonstrowała mi, jak radzi sobie z seksem francuskim. Pomyślałem sobie, że laska jest za brzydka, żeby miała być moją dziewczyną, ale miło byłoby coś mieć z tego wieczoru. W końcu nie po to się ogoliłem i ubrałem w miarę czyste skarpetki, żeby teraz objeść się smakiem i od razu wracać do domu.
- Jestem prawdziwą mistrzynią w ciągnięciu druta – wyznała ze szczerym, spokojnym, wyrazem twarzy, charakterystycznym dla ludzi świadomych swojej wartości.
- Myślisz, że ci uwierzę na słowo?
- Nie musisz. Mam świetne referencje, które możesz w każdej chwili sprawdzić. Chcesz?
- Jasne.
- Ok. Pogadaj sobie z moim byłym chłopakiem – ruda podała mi komórkę z wybranym numerem do jakiegoś Jacka.
- I co mam powiedzieć? - spytałem zaskoczony.
- Po prostu spytaj, czy jestem w tym dobra.
- Halo! - usłyszałem w słuchawce męski głos.
- Cześć - odpowiedziałem głośno. - Słuchaj, mam bardzo ważną sprawę. Chodzi o Milenę. Czy to prawda, że jest dobra w obciąganiu? - kątem oka zauważyłem, że pan w średni,m wieku, siedząca przy stoliku obok,odwróciła się w moim kierunku. Czyżbym mówił za głośno?
- Jasne, stary! Jest najlepsza! Ciągnie jak odkurzacz. Robienie laski ma opanowane do perfekcji.
- Dobra, dzięki.
Rozłączyłem się, a wtedy dziewczyna wybrała mi następny numer, tym razem do Krzysztofa.
- Sie ma, lachociągu! - przywitał mnie tajemniczy, chociaż bardzo miły Krzysiu.
- Nie jestem lachociągiem, buraku! - odpowiedziałem grzecznie, acz stanowczo.
- Sorry, tak mi się wyświetliło na komórcę. To już nie jest numer tej, no, jak jej tam było.... Mileny ciągutki? A o co kaman?
- To jest numer Mileny ciągutki, ale dzwonię ja, piękny Roman – przedstawiłem się kulturalnie. Dzwonię w sprawie jej referencji. Potwierdzasz, że Milena ciągnie jak odkurzacz i jest mistrzynią laseczki?
- Arcymistrzynią! Wszyscy moi kumple powiedzą ci to samo! Lodzik w jej wykonaniu to majstersztyk, dzieło sztuki!
- Ok, dzięki, bujaj się, złamasie – rozłączyłem się. - Mili panowie potwierdzili twoje referencje, mój ty super odkurzaczu. Obaj powiedzieli, że niezły z ciebie lachociąg.
- No widzisz! - aż pokraśniała z dumy i wypięła do przodu cycuszki. Znów zaczęła językiem rytmicznie wydymać policzek.
- Ale wolałbym to sprawdzić, że tak [powiem, na własnej skórze – kontynuowałem.
- Dobra, nie ma sprawy, ale będziesz później moim chłopakiem? - szybka była, nie ma co.
- Jeśli okaże się, że faktycznie taka z ciebie milutka ciągutka, to czemu nie? - odpowiedziałem z miłym uśmiechem myśląc o tym, że w życiu nie będę chodził z taką brzydką panienką. Jedno obciąganko i do domu, nic więcej.
- W takim razie zapraszam na pysznego lodzika z polewą! – chwyciła mnie za rękę i wyciągnęła z restauracji.
- Gdzie idziemy, do ciebie? - spytałem.
- Nie, u mnie w chacie jest teraz matka. Chodźmy tam, gdzie jest ciemno i przyjemnie.
Za jej namową weszliśmy do kina Apollo i chociaż seans trwał już dobre pół godziny, kupiłem dwa bilety. W końcu szliśmy do kina, a nie na film -jak wszyscy wiedzą różnica jest zasadnicza. Usiedliśmy w ostatnim rzędzie. Rozglądając się dookoła zauważyłem kilka całujących się parek, które widocznie wychodziły z takiego samego założenia co my.
Skoro ruda była taką mistrzynią fellatio, postanowiłem oddać jej inicjatywę. Niech pokaże, jaka jest dobra. Z niecierpliwością czekałem całe piętnaście minut na to, żeby dosłownie i w przenośni przejęła pałeczkę. Niestety Milena cały czas siedziała ze wzrokiem wbitym w ekran, na którym niewiele się działo. Grupka dziewczyn łaziła po jaskiniach i przez większość filmu absolutnie nic nie było widać,. A wtedy również w sali kinowej zapadały egipskie ciemności.
- Co jest z tym lodem? - spytałem grzecznie, chociaż może ciut za głośno, bo kilka osób odwróciło się w moim kierunku.
- Zaraz. Muszę się odpowiednio nastawić psychicznie. Właśnie się koncentruję. Nie przeszkadzaj! - odpowiedziała zdenerwowana.
- Tylko czasami nie medytuj, bo zaśniesz – poradziłem.
- Bez obawy! Cholera, tyle gadasz, że nie mogę się skupić! Przez ciebie będę musiała zaczynać wszystko od początku.
- Pospiesz się, bo zaraz film się skończy.
- Nie naciskaj mnie! Skoro mówiłam, że ci obciągnę, to ciobciagnę -powiedział tak głośno, że aż ktoś się zaśmiał kilka rzędów przed nami.
- Nie naciskam cię, tylko mobilizuje.
- Lepiej się zamknij! Zaraz będziesz miał zrobioną laseczkę, cierpliwości!
Wyszła z sali, a po chwili dostałem od niej smsa. Było to zdjęcie fajnego biustu z dość dużymi, sterczącymi sutkami. Nim zdążyłem się na niego napatrzeć, dostałem następną wiadomość – fotkę ładnie wygolonej cipki z zostawionym pośrodku wąskim paskiem włosków. Nieźle się Milenka zabawia komórką w kibelku. Pewnie daje mi subtelne znaki, żebym do niej poszedł na obiecanego lodzika..
Takich rzeczy nie trzeba mi dwa razy powtarzać, więc już trzydzieści sekund później byłem w damskiej ubikacji. Ku mojemu zdziwieniu nie było tam ani Mileny, ani żadnej innej panienki. Wpadłem na genialny pomysł, że może ta głupia cipka pomyliła toalety, ale w męskiej też nie było rudzielca, więc wróciłem do sali kinowej. W ciemnościach z trudem zauważyłem, że Milena też wróciła, ale ktoś zajął moje miejsce po jej lewej stronie. Nie chciałem robić awantury i to wcale nie dlatego, że facet był dużo większy ode mnie, więc usiadłem na wolnym miejscu obok mistrzyni laseczki, tyle że z drugiej strony.
Film zrobił się jeszcze bardziej beznadziejny, panienkom penetrującym podziemne korytarze chyba wysiadły latarki, bo praktycznie na ekranie nic nie było widać, a ja ziewałem z nudów. Milena ciągle siedziała w bezruchu. Pewnie się koncentrowała, a mnie zaczął trafiać szlag. W pewnym momencie wydawało mi się, że mocno się pochyliła, ale nie byłem pewien, bo znów w kinie zrobiło się ciemno jak w murzyńskim tyłku. Dopiero po kilku minutach trochę się rozjaśniło, więc spojrzałem na rudzielca. Siedziała sztywno jakby połknęła kij i miała bardzo zniesmaczoną minę. Postanowiłem działać.
- Kiedy w końcu zrobisz mi tego loda? – spytałem starając się nie okazywać złości.
- Jak to? Przecież przed chwilą ci zrobiłam!
- Mnie? – moje zdumienie było niebotyczne. – Jaja sobie robisz?
- A komu? Nie rób ze mnie idiotki! Siedziałeś tu po lewej stronie, obciągnęłam ci, a zaraz potem przesiadłeś się tutaj!
- Przecież ja tu siedzę już od dobrych dziesięciu minut!
- To komu ja zrobiłam loda, do jasnej cholery?!
- To ja się pytam – komu?! – puściły mi nerwy.
- Mnie – odezwał się dryblas siedzący obok Mileny.
- Nie no, to się w głowie nie mieści! Ja tu siedzę i czekam jak głupi na laseczkę, a ty bierzesz do papy obcemu facetowi!
- Bo myślałam, że to ty! To twoja wina! Po co się przesiadałeś?!
- Moja wina? Kpiny sobie urządzasz?
- No zrób mu w końcu tego loda i zamknijcie się wreszcie, bo nie idzie oglądać filmu! – odezwał się ktoś z głębi sali.
- A niech sobie gadają! To jest ciekawsze od tego dupowatego horroru – jakaś dziewczyna stanęła w naszej obronie.
- Właśnie! Odwal się od nich, masz przecież napisy, bucu! – usłyszałem męski głos z prawej strony.
- Chcesz w ryj za tego buca, palancie? – facet z głębi sali robił się agresywny.
- A ty czemu nic nie mówiłeś, jak obca dziewczyna zaczęła ci ciągnąć druta? – spytałem dryblasa.
- Było ciemno i trochę przysnąłem, więc myślałem, że to moja panienka.
- Często się tak zabawiacie?
- Nie twój interes. Często. Masz coś do mnie? – chłopak wstał i obrócił się w moim kierunku. Przerastał mnie o głowę.
- Nie, co ty? Pytałem z czystej ciekawości.
- Miałam kiedyś podobną przygodę – odezwała się ta sama laska, która była przedtem zainteresowana moją rozmową z Mileną. – Byłam na jeszcze nudniejszym gniocie niż to gówno i zwyczajnie zasnęłam. Nagle poczułam, że ktoś robi mi minetkę. Gościowi szło całkiem nieźle, więc mu nie przeszkadzałam, aż skończył. Okazało się, że facet założył się z kolesiami, że wyliże mi patelkę i nie dostanie za to w ryj. No i wygrał, skubaniec!
- Dobra, wystarczy tych opowieści – wszedłem jej w słowo, bo miałem już dosyć tej farsy. – Postawię sprawę jasno. Albo robisz mi teraz laseczkę, albo wychodzę!
- Nie naciskaj jej, bo ona się w sobie zamknie! – gadatliwa panienka poczuła solidarność jajników.
- Oszalałeś? Tutaj, przy wszystkich? – oburzyła się Milena.
- A temu wielkoludowi gdzie ciągnąłeś druta jak nie tutaj, przy wszystkich? – wskazałem ręką na dryblasa, który ciągle stał metr ode mnie.
- Co tu się dzieje?! Ta dziwka ciągnęła ci druta? – ładna blondynka pojawiła się nie wiadomo skąd i uderzyła olbrzyma w ramię.
- To nieporozumienie. Wszystko ci wyjaśnię, kochanie… - chłopak bronił się zrezygnowanym głosem.
- Nieporozumienie? Ty na drugie masz nieporozumienie! Wychodzę na chwilę do toalety, a ty już rżniesz jakieś obce dupodajki!
- Przepraszam bardzo, nikt mnie nie rżnął! – Milena uniosła się honorem. – Nie jestem taka łatwa! Tylko robiłam mu loda.
- Zamknij się, lachociągu, jak rozmawiam z moim facetem. Byłym facetem! – krzyknęła blondzia.
- Sama jesteś lachociąg! Twój chłopak opowiadał nam wszystkim, jak zawsze ciągniesz mu druta w kinie! – rudzielec przeszedł do ofensywy.
- Ale ciągnę swojemu, a nie obcemu!
- To jest dużo lepsze niż film! – zaśmiał się ktoś z przodu. – Muszę tu częściej przychodzić.
- Dajcie spokój! Nie kłóćcie się o bzdury. Wielkie mi rzeczy – lodzik w kinie – dryblas próbował opanować sytuację. - Zresztą był zrobiony całkowicie nieprofesjonalnie. Ty, kochanie, robisz to o niebo lepiej!
- Nie rozmawiam z głupimi dziwkami! – blondyna najwyraźniej nie zaliczała się do ugodowych osób. – Jak mówisz do mnie, to się nie odzywaj!
- Tylko nie głupimi, dobra, suczko?! – Milena broniła się przed fałszywymi oskarżeniami. – Muszę stąd wyjść, bo inaczej ją zabiję!
- Idź, idź! I nigdy tu nie wracaj, ty żałosna miłośniczko cudzych fiutów!
Ruda nie odpowiedziała i ruszyła w stronę wyjścia, a ja poszedłem za nią. W pewnym momencie chyba ktoś podłożył nogę Milenie, bo nagle rozciągnęła się jak długa na podłodze.
- Za moich czasów to było nie do pomyślenia, żeby w miejscu publicznym brać mężczyźnie przyrodzenie do buzi! – usłyszałem skrzeczący głos starej kobiety.
- Do domu wnuczki bawić, a nie na horrory, ty stara raszplo! – odgryzła się słodka Milenka, wstając z trudem i otrzepując się.
Byliśmy już na schodach kilka metrów od wyjścia, gdy ktoś rzucił dziewczynę puszką po coli, trafiając w głowę.
- A masz, ty zdziro! – babcinka zaskrzeczała jak stara wiedźma.
Milena jęknęła z bólu i trzymając się za zranione miejsce opuściła salę, a ja razem z nią. Nie mogłem jej teraz zostawić, przecież była mi coś winna. Gdy mijaliśmy kasę, bileter spojrzał na nas zdziwiony i spytał:
- Czyżby film się nie podobał?
- Nie, był całkowicie do dupy, ty stary capie! – Milena coś nie miała humoru. Doprawdy nie wiem dlaczego, bo przecież to ja nie dostałem tego, co miałem obiecane.
Wyszliśmy na ulicę, a wtedy zwróciłem rudzielcowi uwagę, żeby nie było między nami żadnych niejasności.
- Wiesz, że co się odwlecze, to nie uciecze?
- Wiem. Trochę głupio wyszło, ale wynagrodzę ci to z nawiązką.
- Masz na myśli dwa lody?
- Dziesięć! – znów zdenerwowała się bez powodu. – Pójdziesz ze mną na imprezę? Tam się przekonasz, ile jestem warta.
- No dobra, mogę iść. Daleko stąd?
- Nie, rzut beretem.
Doszliśmy do Parku Marcinkowskiego, gdy Milena nagle rzuciła mi się na szyję i pocałowała w usta. Trochę zdziwił mnie ten nagły przypływ czułości ze strony brzyduli.
- Pocałuj mnie z języczkiem. Szybko! – popędzała mnie.
- Dlaczego? Co się stało?
- Idzie moja koleżanka. Niech sobie myśli, że jesteś moim chłopakiem. Dalej, nie pożałujesz!
- No dobra – zgodziłem się niechętnie obliczając w myślach, ile to już będzie lodzików. Wpiłem się w te jej wąskie usta, a wtedy usłyszałem:
- Chwyć mnie za dupę!
Jestem uprzejmy i całkiem nieźle wychowany, więc spełniłem jej prośbę.
- A teraz włóż mi jedną rękę pod sweter i chwyć za cycka, a drugą wsadź mi w dżinsy! Szybko, ba patrzy na nas ta zdzira!
Zrobiłem jak chciała, skoro to dla niej było takie ważne. Nosiła stanik i piersi miała takie sobie. Lewą dłonią głaskałem ją po gołym tyłku, walcząc z ciasnotą w jej spodniach i omijając wąski skrawek materiału prawdopodobnie wchodzący w skład stringów. Cały czas całowaliśmy się z języczkiem i wczułem się w rolę. Postanowiłem dać jej gratis coś od siebie, więc po chwili moje zręczne paluszki były już pod stringami. Z trudem przesunąłem nimi wzdłuż rowka, by na koniec wsadzić środkowego w kakaowe oczko.
- Dobra, wystarczy! – Milena odepchnęła mnie dokładnie w momencie, gdy zaczęło mi się to podobać. – Już przeszła. Wbijamy się na melanż!
***
Domowa imprezka była całkiem wesoła. Zauważyłem kilka fajnych dupencji, ktoś mnie poczęstował trawką, a alkoholu było w bród, więc szybko zacząłem się dobrze bawić. Oczywiście cały czas pamiętałem, po co tu przyszliśmy i absolutnie nie zamierzałem zrezygnować z lodzika.
- Ale masz fajnego chłopaka! – długowłosa, mocno wydekoltowana czarnulka zwróciła się do Mileny. Miała na imię Aneta i duże, szerokie usta, wprost stworzone do miłości francuskiej. – Dostałam smsa od Darii, że widziała cię, jak wchodziłaś w parku w śliniacza z jakimś przystojniakiem. To z nim?
- Tak, to z Romkiem! – ruda dumnie wypięła cycuszki. – Z tej Darii to wstrętna plotkara!
- A nie wierzyłam, że znajdziesz sobie jakiegoś ładnego mena. Zresztą nikt nie wierzył, zawsze miałaś samych pizdusi wyglądających jak pół dupy zza krzaka. Zaimponowałaś mi!
- Dzięki. Jak przyjdzie Marta i zobaczy mnie z Romkiem, to chyba zzielenieje z zazdrości.
- Chyba już czas, skarbie, żebyś zrobiła mi lodzika – włączyłem się do rozmowy.
- Widzę, że macie swoje sprawy. To ja nie przeszkadzam. Zostawię was samych, gruchajcie sobie, moje wy zakochane gołąbki – Aneta mrugnęła okiem do Mileny i odeszła, kręcąc dupeczką.
- No to chodź ze mną – ruda miała dziwnie zrezygnowany głos.
Zaprowadziła mnie do łazienki, gdzie z miną męczennika powoli rozpięła mi spodnie i zsunęła je do połowy uda. Chciałem przekonać się, jak weźmie się do dzieła osoba o tak znakomitych referencjach, więc postanowiłem w niczym jej nie pomagać ani niczego nie sugerować.
Chwilę zastanawiała się nie wiem nad czym. Chyba się koncentrowała, wiec nauczony doświadczeniem nic nie mówiłem. Potem zacisnęła usta i ściągnęła mi spodenki, uwalniając ptaka i klejnoty rodzinne. Spojrzała krytycznie na fiuta i powiedziała:
- Ale on nie stoi.
- To zrób coś, żeby stał. Przecież jesteś super odkurzaczem i arcymistrzynią laseczki.
Nic nie odpowiedziała. Skrzywiła się lekko, a potem uklękła z ociąganiem. Chwyciła członka i zaczęła nim leniwie poruszać. Reakcja mojego rycerza była adekwatna do jej minimalnego zaangażowania w sprawę.
- Nie no, nie mogę… - spojrzała się na mnie błagalnie. – Patrzysz się na mnie i to mnie rozprasza.
- Taką specjalistkę rozprasza byle co? – zdziwiłem się.
- Przepraszam, ale zawsze tak miała. Nie mogę jak ktoś się gapi. Najlepiej jakby było bardzo ciemno albo musiałbyś mieć zasłonięte oczy.
- No to zgaś światło.
- Mam lepszy pomysł. Poczekaj chwilę.
- No dobra – byłem już tak zrezygnowany, że nawet nie miałem sił oponować.
Wyszła, by po dłuższej chwili wrócić z czarnym szalikiem i zawiązać mi go na głowie, całkowicie zasłaniając oczy.
- Jeszcze sekundę.
Znów wyszła. Po minucie otworzyły się drzwi i kilka sekund później poczułem gorące usta na penisie. To, co się wydarzyło, z nawiązką zrekompensowało mi cały długi czas oczekiwania i wszystkie związane z tym stresy. Z ręką na sercu mogę powiedzieć, że był to najlepszy seks francuski w moim życiu. Dziewczyna była po prostu niesamowita. Językiem wygrywała mi prawdziwe serenady na flecie, ssała, całowała, lizała, delikatnie przygryzała – wszystko z ogromnym wyczuciem. Doprowadzała mnie na skraj orgazmu, by za moment sprawić, żeby moje podniecenie opadło, tylko po to, aby chwilę później ponownie zabrać mnie do raju. Trwało to tak długo, że aż straciłem rachubę czasu. W końcu nie wytrzymałem i wystrzeliłem całą moją amunicję prosto w jej usta.
Chwilę dochodziłem do siebie, a gdy zdjąłem szalik okazało się, że jestem sam w łazience. Gdy wróciłem do towarzystwa, Milena spojrzała na mnie wymownie, uśmiechnęła się lekko i mrugnęła do mnie znacząco.
- Naprawdę jesteś arcymistrzynią laseczki! – powiedziałem jej na ucho.
Odpowiedziała uśmiechem i podała drinka. Wypiłem go duszkiem. Niedługo potem urwał mi się film.
***
Obudziłem się z silnym bólem głowy. Byłem nagi i leżałem w łóżku w pokoju hotelowym. Obok mnie siedziała rozanielona Milena w miodowym szlafroku.
- No witaj kotku, jak ci się spało?
- Nie nagorzej – mruknąłem zły z powodu kaca. – Co my tutaj robimy?
- Jak to? Zabrałeś mnie do hotelu na gorącą, namiętną noc. Nie pamiętasz?
- Nie bardzo. Tylko mi nie mów, że to zrobiliśmy?
- Cztery razy! – odpowiedziała wesoło.
- Cholera, przez ten alkohol to ja się kiedyś na śmierć zarypię!
- Byłeś boski. Teraz, jak już jesteś moim chłopakiem, codziennie będziemy się tak kochać.
- Jestem twoim chłopakiem? Od kiedy? – zdziwiłem się.
- Od kilku godzin. Przecież przysięgałeś mi w nocy dozgonną miłość i że zawsze będziemy razem!
- To musiały być jakieś żarty! – pomyślałem, że nieźle wpadłem. Mam być chłopakiem tego okropnego rudzielca, który robi laskę obcym ludziom w kinie? Ciekawe, gdzie się nauczyła tak ciągnąc druta? Chyba nie na kursach korespondencyjnych?
- Żadne żarty. Przysięgałeś mi i mogę to udowodnić, bo wszystko nagrywałam na dyktafon. Ale pamiętaj, że teraz, jak już jesteś moim chłopakiem, musisz się dostosować do pewnych ważnych, ustalonych przeze mnie reguł! Po pierwsze musisz ze mną chodzić na wszystkie imprezy. Po drugie możesz bawić się, całować i tańczyć tylko ze mną. Oczywiście nie ma mowy o żadnych dupeczkach na boku. A po trzecie od dzisiaj koniec z lodami.
- A co, odchudzasz się?
- Nie o takich lodach mówię! Nie udawaj idioty!
- Wcale nie udaję, ja po prostu taki jestem – wyznałem szczerze. - To jest twoja sprawa, że dbasz o linię, ja nie mam żadnej diety i jak będę chciał, to wciągnę nawet pięć lodów jeden za drugim.
- Dobra, powiem ci inaczej, żebyś zrozumiał. Więcej nie będę ci robiła laseczki, bo po prostu tego nie lubię. Nie znoszę widoku penisa i zawsze musiałam się do tego zmuszać. Ale od dzisiaj koniec z tym.
- No co ty? – byłem oburzony. – Arcymistrzyni laseczki nie może nie robić laseczki. Ty po prostu urodziłaś się, żeby ciągnąć druta i tyle!
- Wcale nie. Wczoraj było ostatnie obciągano i decyzji nie zmienię!
- Jak to? A nie pamiętasz, co mi obiecałaś w parku, że wynagrodzisz mi to z nawiązką i zrobisz dziesięć lodów?
- Powiedziałam to ironicznie!
- Ironicznie? Nie znam takich trudnych słów. Wisisz mi dziesięć lodów i nie popuszczę. Właśnie mam ochotę na pierwszego z nich! – wstałem i stanąłem tuż przed Mileną, by miała łatwy dostęp do mojego berła.
- Weź go stąd! Penisy mnie brzydzą. Ten zwisający flak wygląda okropnie! – zakryła oczy dłońmi.
- Nie to nie – obrażony usiadłem na krześle. - W takim razie nie zgadzam się na twoje reguły!
- Musisz się zgodzić!
- Nic nie muszę. Co mi zrobisz?
- Umieszczę twoje nagie zdjęcia w Internecie! A przy okazji pobawię się trochę w photoshopie i tak ci skrócę penisa, że żadna dziewczyna, która zobaczy te fotki, nie będzie cię chciała!
- A skąd niby masz moje nagie zdjęcia?
- Zrobiłam ci jak spałeś! - - powiedziała z trumfem bezczelnie patrząc mi w oczy
- O ty żmijo! Fałszywy rudy lachociągu!
- Już nie lachociągu! – zaśmiała się w głos.
Nagle przez głowę przemknęła mi myśl, że ponoć kochaliśmy się w nocy aż cztery razy, a ja nawet nie pamiętam, jak wyglądają jej cycuszki, nie mówiąc już o cipeczce. Skoro Milena widziała mnie nago, to ja też mam prawo rzucić okiem na jej skarby.
Niespodziewanie błyskawicznym ruchem rozwiązałem pasek szlafroka i rozchyliłem jego poły. Zanim dziewczyna zdążyła zareagować i zasłonić się, zdążyłem rzucić okiem na jej biust i kuciapkę. Piersi miała małe, brzydkie i zakończone niewielkimi brodawkami, zupełnie innymi niż te, które widziałem na wysłanej mi fotce. Ale jeszcze większym zaskoczeniem był dla mnie widok jej cipki. Na zdjęciu wysłanym mi na smsa była czarna i wygolona w wąski paseczek, a teraz ujrzałem duży trójkącik gęstych, rudych włosków.
- Co to ma znaczyć, do jasnej cholery! – krzyknąłem oburzony. – Znów mały żarcik?! Czyją cipkę wysłałaś mi na smsa, co?!
- Moją – odpowiedziała nieśmiało.
- I od wczoraj tak ci zarosła? Nie wkręcaj mnie!
- Nie od wczoraj. Robiłam te zdjęcie pół roku temu.
- Jasne! – przestałem już wierzyć tej rudej zdzirze. – Ciekawe z czym jeszcze mnie oszukałaś?!
Wiedziony nagłym impulsem dopadłem do nocnego stolika i złapałem komórkę Mileny. Uciekłem z nią do łazienki, gdzie zakluczyłem się i zacząłem przeglądać fotki, nie zważając na krzyki dziewczyny. Najpierw wykasowałem wszystkie zdjęcia, jakie mi zrobiła. Faktycznie były nagie i nie wyszedłem na nich zbyt imponująco, bo akurat spałem wyraźnie zmęczony po imprezie i mój dzielny wojownik miał wymiary dalece odbiegające od maksymalnych. Na pozostałych fotkach były trzy różne biusty i tyle samo cipek, najwyraźniejszych nie należących do tej samej dziewczyny.
- Otwieraj i oddawaj komórkę! - wydzierała się Milena. - Natychmiast mi ją oddaj, bo cię zabiję!
- Czyje są te cipki?
- Moje! Otwieraj, palancie!
- Akurat twoje, każda inna. Jedna duża, druga dużo mniejsza, a trzecia ma wargi sromowe mniejsze większe od warg sromowych większych. Cud natury!
- Gówno tam cud! Otworzysz czy nie?
- Nie!
Sprawdziłem smsy, żeby przekonać się, co o mnie wypisywała. Najpierw przeczytałem wiadomość od Jacka: „Dotrzymałem naszej umowy i powiedziałem temu śmiesznemu kolesiowi, że świetnie robisz lody. Teraz ty się wywiąż i daj mi kasę. Przynieś mi pięć dych dzisiaj do chaty”. Ten śmieszny koleś to niby ja? I dlaczego Milena ma zapłacić za referencje, czyżby były fałszywe? W smsie od Krzycha również pojawił się wątek finansowy: „Dziś widzę kapustę, inaczej ostatni raz ściemniałem, jaka to z ciebie arcymistrzyni.” Zacząłem coś podejrzewać.
- Dlaczego masz płacić za to, że kolesie dali ci referencje, że świetna z ciebie lodziara?
- Bo to moi byli chłopacy. Są źli, że ich puściłam kantem i za darmo w życiu by się nie przyznali, jak im było że mną dobrze! Otwieraj, kutasie złamany!
- Tylko nie złamany, dobra?
Kolejna wiadomość tekstowa była od Anety. Od razu sobie przypomniałem te zgrabną laseczkę o pięknych, pełnych ustach. Treść smsa po prostu mną wstrząsnęła: „Pamiętaj, żebyś przyniosła mi dzisiaj moją stówę, bo potrzebuję kasy na bluzkę. Jakbyś jeszcze kiedyś chciała, żebym zrobiła komuś loda za ciebie, to możesz na mnie liczyć.” No tak, teraz już wiedziałem wszystko! Dałem się oszukać jak młody! Też mi coś podpadało, że najpierw tak długo zabierała się do laseczki, a potem, gdy zawiązała mi oczy, okazała się w tym świetną specjalistką!
- To taka z ciebie mistrzyni obciągania, ty mała zdziro?! - krzyknąłem wściekły. - Nie masz pojęcia o lodach! Ta Aneta cię wyręczyła, ty fałszywa suko!
- Co ty bredzisz? Jaka Aneta? Przecież to ja ci ciągnęłam druta!
- Tak?! To dlaczego Aneta napisała do ciebie, że masz jej przynieść stówę i że poleca się na przyszłość, jakbyś znów chciała, żeby zrobiła za ciebie loda? Nie rób ze mnie debila! To wszystko było ukartowane! Oszukałaś mnie, ty niedorobiony lachociągu! Już ja cię teraz urządzę! Tak ci dosunę, że się w papciach nie zmieścisz!
Przejrzałem jej książkę adresową i wybrałem z niej trzy osoby, do których postanowiłem zadzwonić. Na pierwszy ogień poszła szanowna mamusia Milenki.
Dzień dobry pani. Jestem kolegą Milenki. Chciałem panią tylko uświadomić, że pani córka na każdej imprezie bierze wszystkim chłopakom siusiaka do buzi. Tak, tak, wszystkim, łącznie ze mną. Proszę na nią jakoś wpłynąć, żeby się ograniczyła i brała chociaż co drugiemu. To już będzie duży sukces. Chyba nie chce pani, żeby córeczka zeszła na złą drogę? No właśnie. Dziękuję za uwagę i do widzenia.
- Zabiję cię za to, ty sukinsynu! – zawyła brzydula i załomotała w drzwi łazienki.
- To jeszcze nie koniec. Teraz dzwonię do twojego promotora – zaśmiałem się złośliwie i wybrałem odpowiedni numer. - Dzień dobry, panie profesorze. Dzwonię w imieniu Milenki, wie pan, takiej małej, rudej i nie specjalnie ładnej. Tak, tak, dokładnie, tej piegowatej, obciętej na jeża. Jest w pana grupie seminaryjnej. Chciałaby się z panem profesorem umówić na prywatne korepetycje u pana w domu. Powiem szczerze, że chodzi o to, żeby pan profesor przepuścił ją na egzaminie i nie doczepiał się do pracy licencjackiej. Oczywiście Milenka zrobi wszystko, w grę wchodzi full serwis – oral, anal, fisting, sadomaso i co tam sobie pan profesor zażyczy. Tak, może pan zaprosić kilku kolegów, nie ma sprawy. Milenka jest bardzo elastyczna i otwarta na wszelkie tego typu propozycję. A więc mówi pan profesor, że jutro o dziewiętnastej u pana. Dobrze, przekażę. Bardzo dziękuję. Do widzenia.
- Proszę cię, nie dzwoń już nigdzie więcej... - zaszlochała dziewczyna pod drzwiami. - Zrobię wszystko, tylko nie dzwoń.
- A co ty możesz zrobić, jak nawet loda nie masz opanowanego?
- Nie dzwoń, błagam! Jestem już spalona w domu i na uczelni! Przepraszam cię za moje oszustwa. Chciałam tylko przyjść na imprezę z z jakimś fajnym chłopakiem i zaszpanować przed laskami, bo przedtem zawsze spotykałam się tylko z jakimiś pzidowatymi lalusiami, bo tylko tacy mnie chcieli i wszyscy się ze mnie tylko nabijali.
- Nie wierzę w twoje krokodyle łzy. Trzeba było wcześniej myśleć, a nie teraz przepraszać. Te moje telefony to tylko są takie małe żarciki. Jeszcze tylko jeden, ostatni i oddam ci komórę.
- A do kogo chcesz dzwonić?
- Do Anetki, prawdziwej mistrzyni laseczki – chwilę później miałem już ją na linii.- No cześć, Anetka, tu Romuś, ten, któremu wczoraj robiłaś lodzika na imprezie. Dokładnie, ten sam. Jak mi się podobało? Było fantastycznie! Gdybym miał ochotę na powtórkę z rozrywki, to ile by to kosztowało? Stówkę? Trochę drogo, ale jesteś tego warta. Tak jak mówisz, Milenka w te klocki jest do niczego. Ale ja nie o tym. Słuchaj, wiesz, co ta ruda zdzira wygaduje wszystkim o tobie? Że masz syfa, kiłę i rzeżączkę i wszystkich zarażasz. No i że masz wszy na cipie. Sama ma wszy na cipie? Możliwe, bo właśnie poczułem, że mnie coś swędzi. Aha, jeszcze mówiła, że jesteś wstrętna lesba, lecisz na stare baby i uwielbiasz im lizać owłosione, śmierdzące kuciapy. Po prostu chciałem, żebyś wiedziała. Przekazać Milencę, że jej nogi z dupy powyrywasz? Dobra, nie ma sprawy. No to pa i do zobaczenia przy następnym lodziku. Nara.
Rozłączyłem się i wtedy usłyszałem głośne trzaśniecie drzwiami. Wyszedłem z łazienki i zauważyłem, że Milena uciekła, niestety zabierając moje ubranie, łącznie z butami i slipkami. Tak to jest, jak człowiek połasi się na loda, zamiast od razu zerwać znajomość. Mam nauczkę, że rude to, fałszywe i od tej reguły nie ma wyjątku.
Dalej będę musiał szukać mojej wymarzonej panienki, ale to dla mnie nie pierwszyzna. W końcu rzadko kiedy udawało mi się umówić z tą samą panienką na więcej niż jedną randkę. Takiego już mam pecha do kobiet. Ktoś rzucił na mnie klątwę czy co?
A tej rudej wywłoki absolutnie mi nie żal. Co mi po takiej wstrętnej brzyduli, która oszukiwała mnie na każdym kroku i nawet loda nie potrafiła zrobić? Dobrze, że sama sobie poszła, oszczędziła mi trudu i nie musiałem jej wyrzucać. Szkoda mi tylko tych starych levisów, które mi podprowadziła. Byłem z nimi emocjonalnie związany. Może z powodu tej dziury na tyłku?
najlepsze opowiadania erotyczne
| < Poprzednia | Następna > |
|---|




