Opowiadania erotyczne Pink Przygoda z piercingiem

Logowanie

Ostatnio Punkty zarobili

sonda

Tego nigdy bym nie zrobił
 

Najlepsze opowiadania erotyczne

Zarejestruj się i przyślij własne opowiadanie

Przygoda z piercingiem

Jeśli nie wiesz, co w sobie zmienić... zrób sobie kolczyk. Czasami wizyta u piercera niesie ze sobą ciekawe przygody:)

Odkąd tylko pamiętam, nigdy nie lubiłam się nudzić. Zawsze musiałam sobie znaleźć zajęcie. Jeśli akurat były wakacje, jechałam do babci i hasałam po podwórzu. Kiedy nadchodził rok szkolny i rodzice kazali mi się uczyć, ja pod pozorem studiowania podręcznika historii czytałam książki - poczynając od romansów, a kończąc na horrorach. W latach młodszych wzięłam się za rysowanie - przyrody, później zaś pięknych, dużych domów z ogródkami oraz basenami. Zawsze też lubiłam malować świąteczne obrazki - głównie bożonarodzeniowe oraz te z okazji dnia Wszystkich Świętych. Z czasem rysowanie zamieniłam na pisanie opowiadań - krótkich lub też rozwlekłych niczym makaron do spaghetti. Kiedy stwierdziłam, że szkoła absorbuje mnie na tyle, że nie mam czasu pisać opowiadań - czy to w domu czy na zajęciach - przerzuciłam się na wiersze. A kiedy już nawet to aktualnie mnie nudziło, zdarzało się, że przestawiałam meble w pokoju, zmieniałam jego wystrój, bądź brałam się za siebie - przeważnie za włosy, które należało jakoś inaczej ułożyć, podciąć, wymodelować czy też ufarbować. I tak to trwało do czasu, aż odkryłam, że mogę w sobie coś zmienić poprzez dodanie jednej małej rzeczy, a mianowicie kolczyka.
Pierwsza moja przygoda z piercingiem sięga drugiej klasy szkoły podstawowej. Pamiętam jak dziś, kiedy przechodząc obok salonu kosmetycznego, mama - ni stąd ni zowąd - zapytała, czy chciałabym mieć w uszach kolczyki. Pewnie! Już pół godziny później paradowałam zadowolona z błękitnymi cyrkoniami. I tak moja przygoda z piercingiem została zawieszona do czasu liceum, kiedy to stwierdziłam, że modnie i fajnie jest mieć po kilka dziurek w uszach. A więc stopniowo przybyły mi po dwie w każdym uchu, a kiedy i to mi się znudziło, zrobiłam sobie kolejną, ale nie u dołu ucha, lecz u góry, tzw. Helix. Po tym incydencie, moja zabawa znów uległa wyciszeniu, aż po kilku latach stwierdziłam, że przyszła pora na Standard Nostril w nosie. Niedługo potem poczęłam zastanawiać się nad Standard Navel w pępku, Monroe bądź Lowbrets w wardze oraz Standard Tongue w języku. W końcu jednak wybrałam Vertical Hood w miejscu intymnym.
Miejsca tego nie odważyłabym się ani sama przekłuć, ani też pozwolić, by zrobił to ktoś niewykwalifikowany, więc tego czerwcowego dnia udałam się do polecanego w Internecie salonu. Piercerem okazał się  przystojny 26-letni mężczyzna o ciemnych artystycznie rozwianych włosach, ciemnych dużych oczach oraz seksownym, dobrze zbudowanym ciele przyobleczonym w spodnie-bojówki oraz koszulkę-bokserkę.
- Witam - rzucił z uśmiechem, jak tylko przestąpiłam próg jego salonu. - W czym ci mogę pomóc?
- Chciałam przekłuć jedno miejsce, lecz jeszcze trochę się waham. Dlatego najpierw chciałabym usłyszeć wszystkie plusy i minusy tego kroku od osoby wykwalifikowanej. Mam nadzieję, że mi pomożesz.
- Chętnie - powiedział, racząc mnie ponownie swoim pięknym uśmiechem. - Tylko o które miejsce przekłucia ci chodzi?
- Vertical Hood.
Zdawało mi się, czy popatrzył na mnie jakoś inaczej? Z jakimś takim figlikiem w oczach...
- Ciekawy rodzaj przekłucia. Jeden z ciekawszych, muszę przyznać - rzekł. - No więc tak. Przekłucie goi się około miesiąca, dwóch. Przy czym należny nosić bawełnianą bieliznę, aby zapewnić skórze dostęp powietrza, a tym samym przyspieszyć proces gojenia. Dobrze jest ranę przemywać płynami specjalnie do tego przystosowanymi, np. tantum rosa oraz octeniseptem. Po kilku dniach trzeba delikatnie poruszać kolczykiem w górę i w dół. No i jeden z najważniejszych i najmniej lubianych przez ludzi punktów... A mianowicie zero współżycia przez cały okres gojenia - uśmiechnął się figlarnie. - To tyle, jeśli chodzi o zalecenia. Samo przekłucie nie powinno boleć, jeśli robi to wykwalifikowana osoba i używa do tego odpowiednich narzędzi. Choć wszystko zależy od indywidualnego progu bólowego klienta. Znieczulenie oczywiście można zastosować, to zależy od ciebie.
Chwilę stałam, po czym pomyślałam, że przecież przekłucie nosa strasznie mnie bolało, więc wytrzymam także i ten ból.
- Ok. Zdecydowałam się - rzekłam z uśmiechem.
- A więc zapraszam na fotel - odparł, robiąc gest w jego kierunku. -Oczywiście narzędzia są sterylizowane i pojedynczego użytku. Ja sam pracuję w rękawiczkach, także pełna higiena. Gdybyś miała wątpliwości, wystarczy spojrzeć na szereg ramek z certyfikatami wiszącymi naprzeciwko. To powinno o czymś świadczyć. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania, wal śmiało.
Czułam, że oddałam się w dobre ręce.
- Chyba nie będzie ci przeszkadzało, jeśli zdejmę koszulkę? Ukrop niesamowity dzisiaj.
- Jasne, że nie - odparłam wesoło. W końcu szalenie ciekawa byłam jego postury.
Obserwowałam jak z gracją ściąga z siebie koszulkę, wprawiając swoje mięśnie w pracę, której widok był przecudny. Jego ciało okazało się opalone, dobrze zbudowane (widać było, że lubił siłownię, choć nie przesadzał), a do tego na plecach, wzdłuż kręgosłupa wytatuowany miał piękny ornament w tak profesjonalny sposób, że sprawiał wrażenie trójwymiarowego. Poczułam przyjemne pulsowanie między udami. Nawet nie zauważyłam, że chłopak od kilku chwil bacznie mi się przygląda. Po jego ustach błądził uśmiech...
- Gotowa? - zapytał.
- Chyba tak.
- Więc prosiłbym cię o zdjęcie bielizny. Inaczej się nie da - uśmiechnął się i szerzej rozstawił parawan, za którym stał fotel, bardziej przypominający stół.
Kiedy już pozbawiona bielizny ułożyłam się wygodnie na stole, przyszło mi na myśl jeszcze jedno pytanie.
- Mam pytanie...
- Tak? - odwrócił się ku mnie. - Wal śmiało.
- A w ogóle jak ci na imię? Lubie wiedzieć, jak ma na imię osoba, z którą rozmawiam.
- Paweł.
- Roksana.
Wymieniliśmy uściski dłoni.
- Ładne, niespotykane imię - powiedział. - Więc to było to pytanie? - uśmiechnął się.
- Nie - roześmiałam się. - Chciałam cię zapytać, czy kolczyk później nie przeszkadza podczas łóżkowych igraszek.
Roześmiał się.
- Widzę, że myślisz o wszystkim. No tak, ale chyba wszyscy o tym myślą po dwumiesięcznym poście. Odpowiadając na pytanie - nie. A szczerze powiem, że wiele osób uważa, iż ich doznania są wzmacniane przez ów kolczyk.
- No kobieta to jeszcze rozumiem - rzekłam. - Ale facet z kolczykiem w penisie... Dla mnie to nie do pojęcia. Przecież u faceta musi to jakoś przeszkadzać... Czego się w Internecie nie zobaczy - uśmiechnęłam się.
- Na serio cię to interesuje? - spytał.
- Owszem - odparłam.
- Więc pozwól, że coś ci pokażę. Jeśli nie masz nic przeciwko temu...
- Pokaż - powiedziałam.
Paweł najpierw podszedł do drzwi, by zaciągnąć w nich oraz pobliskich oknach wszystkie rolety oraz przekręcić tabliczkę z napisem otwarte-zamknięte na drzwiach, czyniąc tym samym salon chwilowo zamkniętym. Następnie powrócił, stanął przy mnie, po czym... ściągnął spodnie. I majtki. Ujrzałam sporych rozmiarów penisa, w dodatku sztywnego, z dwiema srebrnymi kuleczkami w żołędziu. Kolczyk. Musiałam mieć ciekawą minę, bo po chwili Paweł dodał z uśmiechem:
- Widzę, że ci się podoba.
- Cóż... Powinnam się spodziewać, że jako piercer masz kolczyk w penisie, jednak... - zamilkłam, wpatrując się jak zahipnotyzowana w jego męskość.
- Przyszło mi coś na myśl - odezwał się z błyskiem w oku. - Pytałaś, jak to jest uprawiać seks z kolczykiem. O ile dobrze pamiętam męska strona również cię ciekawiła - uśmiechnął się. - A skoro czekają cię dwa miesiące celibatu, to może... - i urwał.
Wpadłam w jakiś trans. A może to dlatego, że lubię przygody? Nie znoszę nudy. Koło mnie stał boski mężczyzna z twardym, gotowym do igraszek penisem. Grzechem było nie skorzystać. Chwyciłam jego męskość w dłoń, rozkoszując się jego siłą i ciepłem. Usłyszałam westchnienie Pawła.
- Chętnie sprawdzę, jak to jest uprawiać seks z facetem, który ma kolczyk w penisie.
Uśmiechnęliśmy się.
Paweł okazał się również boskim kochankiem. Zastanawiałam się, ile swoich klientek uświadamiał w kwestii, jak to jest kochać się z... [ble, ble, ble]. Cóż, piercer musi mieć zwinne dłonie i jego takie właśnie były. Silne, gdy trzeba było i delikatne zarazem. Jego sztuka ars amandi wykraczała chyba nawet poza Kamasutrę.
Najpierw rozebrał mnie do reszty, podziwiając moje piersi. Jednocześnie dłonią bawił się moją muszelką, ustami pieścił sutki. Kiedy jego usta nie były zajęte, spoglądał mi w oczy, jak gdybyśmy znali się od zawsze. W spojrzeniu tym kryło się pożądanie, ale jednocześnie szacunek. To nie był "jednorazowy, szybki numerek", ale coś więcej. Przy nim kobieta stawała się boginią. Kiedy przygryzał moje sutki, nie czułam bólu, lecz przyjemne mrowienie, kiedy kąsał moje dolne wargi, czułam pulsowanie. Coś rodziło się w moim wnętrzu i rosło niczym śnieżka tocząca się ze zbocza potężnej góry. Tym czymś było pożądanie. Paweł potrafił rozpalić zmysły do granic wytrzymałości. I nie tylko dotykiem. Uwodził swoim zapachem i jednocześnie słuchem - szeptał mi do uszu słowa, o jakich nie śniło się niektórym kobietom. Poczułam, że czubek jego penisa tańczy u wejścia między moimi udami.
- Tylko mnie nie podrap tym swoim kolcem - uśmiechnęłam się.
- To będzie najprzyjemniejsze drapanie w twoim życiu - odparł i wsunął się w moją szparkę.
Jęknęłam z rozkoszy. Co się działo później, nie potrafię opisać. Zatraciłam się kompletnie, poddałam się, pozwoliłam, by niosła mnie fala potężnej rozkoszy. Nie dość, że jego penis był taki sztywny i spory, to jeszcze ten kolczyk... Drażnił mnie przy każdym ruchu, powodując totalny odlot. Nie wiem, może tak czują się ludzie po tabletce ekstazy? Jeśli jeszcze dołożyć do tego ciepłe, pełne usta, które całowały mnie do utraty tchu, to znów wczepiały się w moją szyję, powodując łaskotki, nie ma się co dziwić, że szybko moje jęki przybrały na sile, a w końcu zamieniły się w krzyk rozkoszy, gdy wyginałam się w łuk ogarnięta orgazmem.
Poczułam, ze Paweł wysuwa się ze mnie i zatapia we mnie swe palce. Bliski spełnienia, słysząc moje krzyki, zaczął mnie zadowalać palcami. Szybko, zwinnie doprowadzając mnie raz jeszcze na szczyt. I kiedy ponownie doszłam, znów we mnie wskoczył. Zlizał kropelkę słonego potu z mego sutka, po czym zaczął brać mnie szybko i energicznie. Nigdy nie zapomnę jego lśniącej potem skóry, mięśni, które napinały się, to znów rozluźniały pod skórą. Poczułam, że świat znowu pode mną wiruje. Poczęłam krzyczeć. Paweł, usłyszawszy to, pchnął mnie jeszcze kilka razy i wreszcie wyprężył ciało w rozkoszy, która nim zawładnęła. Chwilkę później opadł na mnie swoim ciałem. Czułam wilgoć, która je sklejała. Czułam bicie naszych serc, stopniowo uspokajające się oddechy.
- Jesteś boska - szepnął mi Paweł do ucha, po czym pocałował je i wstał, by nałożyć spodnie. - I jak to jest z facetem, który ma kolczyk? - dodał z uśmiechem.
- Brak mi słów - uśmiechnęłam się.
- No więc czas na kolczyk u ciebie - rzekł i chwycił za wenflon.


***


Dziś, trzy miesiące po przekłuciu łechtaczki, rozważam słowa Pawła, który na odchodne rzucił z błyskiem w oku:
- Na pewno będziesz zadowolona z tego kolczyka. Zwłaszcza, że o czymś miłym będzie przypominał. A jakby co, to zapraszam ponownie.
I rozważam ostatnie dwa słowa. Ale nie po to, by kontynuować przygodę z piercingiem, lecz tym razem z piercerem. Choć, kto wie, może czas na nowy kolczyk?:)

 

Napisany 2009.01.09.
g. 11.00.

Dodaj do:

Deli.cio.us    Digg    reddit    Facebook    Wykop    Gwar
Komentarze
Dodaj nowy Szukaj RSS
+/-
Napisz komentarz
Nick:
Tytuł:
 
Proszę wpisać kod antyspamowy widoczny na obrazku.
Rozkoszna  - :) |2012-03-01 06:37:13
avatar Dziękuję:)
Nila  - Interesujące opowiadanie |2012-01-20 00:10:37
:)
 
Autor tekstu: Rozkoszna

Nowa edycja e-booka

Mezczyzna-od-A-do-Z-Nowa-edycja   

Konkurs

rect3037   
rect3016

Nowa Kamasutra Poleca