Być może jutro... nie wiem na pewno ale jest to wielce rawdopodobne... urwiemy sie ze szkoły... pójdziemy do niego. W poniedziałki u niego nikogo nie ma, od rana do południa, czyli tyle ile jesteśmy w szkole. Już po drodze będziemy patrzeć na siebie wygłodniałym wzrokiem, już na ulicy zaczniemy się całować tak, jakby dookoła nas nikogo nie było.

.jpg)



