Z tym cyrografem nie jest aż tak strasznie.
Budzę się dziś z rana,
Czuję się jak w niebie,
Rozchylam kolana,
Patrzę – coś mnie jebie.
Jest małe, kudłate,
Bródka, futro capie,
Do tego rogate,
A jęczy, a sapie.
Wbija się kutasem,
Że aż ze mnie tryska
I wali z hałasem,
Aż mi w oczach błyska.
Wielkimi jajcami
W mą dupę uderza
Aż sypie iskrami,
A ta się rozszerza.
Wtem, ogon swój bury
Do dupy mi wkłada,
I obie me dziury
Siarczyście dosiada.
Nagle, dupa czuje,
Że żar ją rozpala,
A pizda przyjmuje
Trysk z czarciego pala.
Skończona robota,
Diablik chce odchodzić,
Lecz we mnie ochota,
Nie dam się tak schłodzić.
Łapię go za rogi,
Bo czuję podnietę,
Wpycham między nogi,
Niech robi minetę.
Łechtaczkę obraca
I w piździe świdruje,
Chlasta, liże, maca,
Dupie nie daruje.
Trzymam go za rogi,
On jęzorem rusza.
Nagle, między nogi
Uciekła ma dusza.
I wówczas – zasnęłam,
Było mi tak miło.
Gdy się znów ocknęłam,
Diabełka nie było.
*
A dzisiaj mi dano
Cyrograf podpisać,
Aby co dzień rano
Czarcik mógł mnie lizać.
nowa kamasutra poezja erotyczna
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





