Marina jutro wyjeżdża… Co ja teraz zrobię? Jak mam żyć? Jak mam dalej oddychać, wstawać rano, rozmawiać z ludźmi…
Mam wrażenie, że wraz z nią wszystko, co ważne, co dobre, co było motorem mojego działania – zniknie, odejdzie w przeszłość. Trudno mi będzie uwierzyć, że jeszcze coś ważnego może się w moim życiu wydarzyć. Chciałabym poukładać nasze światy w jedną całość, dopasować co można… Pół mnie, pół Mariny…. Stworzyć jakąś całość. Bez niej umrę, ale…
Nie poproszę, żeby została… Nie poproszę… Ale dzisiejsza noc będzie moja. Moja i tylko moja.
Nie poproszę jej o nic, chociaż wszystko wewnątrz będzie krzyczało: „Zostań! Nie odchodź! Potrzebuję Cię! Zostań!”
Czekam na dźwięk dzwonka. Dzisiaj nawet czekanie nie daje ukojenia. Jest puste i zimne. Chcę, żeby już przy mnie była.
Naga.
Dzisiaj nie potrzebuję spokoju i czułości. Nie potrzebuję przytulenia. Chcę płonąć z niecierpliwości, umierać z niezaspokojenia. Chcę sycić się oczekiwaniem, z drżeniem oczekiwać pierwszego dotyku.
Chcę poczuć jej palce, one dobrze wiedzą jak obudzić pożądanie.
Chcę odnaleźć w ciemności jej usta, słyszeć jej szept. Chcę poczuć jak wodzi po moim ciele dłońmi, wargami, językiem.
Chcę pulsować, drgać, jęczeć pod jej dotykiem.
Chcę być w niej.
Chcę aby pomieszały się nasze zapachy , myśli i imiona.
Chcę poczuć jej dłonie.
Na moich piersiach, brzuchu. Wszędzie.
Chcę poczuć jej usta.
Jej język.
Jej oddech.
Jej pocałunki.
Jej zapach.
Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś?
GDZIE JESTEŚ?!
W moje myśli wwierca się natarczywy głos dzwonka. Jest! Przyszła. Zrywam się z fotela i biegnę do drzwi. Marina jest piękna jak zawsze. Wchodzi zdecydowanym krokiem, zrzuca płaszcz na krzesło i bierze mnie w ramiona. Jej dłonie gładzą mój kark i przyprawiają mnie o rozkoszne dreszcze. Wysuwam się jednak z jej objęć, biorę ją za rękę i prowadzę do salonu. Nie chcę się spieszyć. Czekałam już tak długa trawiona ciecierpliwością i niezaspokojeniem, że odnajduję perwersyjną przyjemność w przedłużaniu oczekiwania. Chcę zapamiętać tą noc na długo. Chcę zatrzymać wspomnienia tych chwil w pamięci tak długo jak to tylko możliwe.
Jej dłoń jest ciepła, czuję delikatne tętno, bije szybko, nierówno. Jej palce leciutko badają wnętrze mojej dłoni. W miejscu gdzie stykają się z moją skórą czuję delikatne mrowienie. Marina pochyla się i muska ją ustami. Mrowienie staje się coraz silniejsze. Zamykam oczy, gładzę Marinę po karku, ale robię to bezwiednie, koncentruję się na własnych doznaniach. Pozwalam jej rozebrać bluzkę, rozpina mój stanik, uwalnia piersi, przykrywa je dłońmi i delikatnie masuje. Podniecenie ogarnia mnie od stóp do głów. Najpierw leciutko, potem zamienia się w pulsowanie na granicy bólu. Moje ciało krzyczy, pragnie spełnienia, chcę poczuć Marinę w sobie, roztopić się w niej, pozwolić jej stopić się ze mną….
Otwieram oczy i widzę zielone oczy Mariny patrzące prosto w moje. Dostrzegam w nich tą samą prośbę, to samo pragnienie. Przesuwam ręce po jej szczupłych plecach. . Przez chwilę gładzę satynowy, gładki materiał. Palce same odnajdują zapięcie stanika. Jej piersi są drobne, z różowymi, sterczącymi sutkami. Wtulam w nie twarz, dotykam ich językiem. Czuję jak Marina wstrzymuje oddech i słyszę jej delikatne jęknięcie. Czuję bicie jej serca, niesamowite bum, bum BUM, coraz szybsze, nieregularne. Marina jest niecierpliwa, kieruje moją dłoń w dół, pozwalam jej na to, moje palce wędrują ulegle po jej brzuchu, zataczają kółka wokół jej pępka, ona jednak przesuwa się niżej, tak by moja dłoń znalazła się jeszcze niżej. Nie zdejmuję majtek, przesuwam tylko na jedną stronę, drażnię się z Mariną, delikatnie omijam jej najwrażliwsze miejsce, ona jednak pręży się pod moją ręką i nie potrzebuje delikatnych pieszczot, wiem to, ale chcę, żeby dzisiaj to ona zajęła się mną. Odsuwam rękę, słyszę jęk zawodu Mariny, spoglądam na nią. Jej oczy są ogromne, pożądanie i półmrok w pokoju zabarwiły jej tęczówki na granatowy, prawie czarny kolor. Widzę w nich odbicie swojej twarzy. Uśmiecham się lekko do siebie. Przyciągam Marinę do siebie. Zbliżam wargi do jej ust ale jej nie dotykam. Czuję tylko delikatne, ciepłe oddechy: mój i Mariny, zmieszane razem. Odwracam lekko głowę i czuję usta Mariny na swojej szyi. Delikatnie skubie ją wilgotnymi wargami, smakuje językiem coraz bardziej gwałtownie. Ciszę panującą w mieszkaniu przerywają drobne, krótkie dźwięki wydawane przez jej łakome usta smakujące moją skórę. Moje podniecenie sięga szczytu ale chcę jeszcze przedłużyć te chwile, rozciągnąć w czasie. Niech trwają… Przechylam szyję, żeby jej wargi odnalazły miejsce gdzie bije puls, Marina bezbłędnie odgaduje moje pragnienie. Po chwili czuję jak puls staje się coraz mocniejszy, czuję jak dudni mi w uszach, w głowie. Skóra na szyi rozgrzewa się pod dotknięciem ciepłego, wilgotnego języka Mariny. Podoba mi się niecierpliwa namiętność jej ust. Jest zapowiedzią tego, co jeszcze mnie czeka. Chcę poczuć jej usta i język wszędzie, w każdym zakamarku mojego ciała. Tymczasem pozwalam jej znaczyć wilgotne ślady na mojej szyi. Marina przewraca mnie delikatnie na brzuch i zaczyna masować moje plecy. Czuję jak jej palce zataczają kółka, kreślą fale i bliżej nieokreślone esy-floresy. Czuję przyjemny dreszcz kiedy dotyka mnie wzdłuż kręgosłupa. Mogłabym poddać się temu uczuciu przez całą noc. Odprężam się. Głowa Mariny wędruje niżej, zatrzymuje się na granicy moich pośladków. Jej oddech parzy, czuję jak ciepło rozlewa się po moim ciele. Odwracam się, jej głowa jest teraz na wysokości mojego pępka. Całuje mnie tam delikatnie, jednocześnie gładząc wewnętrzną stronę moich ud. Nie chcę już czekać, popycham jej głowę niżej, jednak Marina wycofuje się. Czuję, że się uśmiecha. Widocznie zamierza się ze mną podroczyć. Zawsze to robiła. Jest pewna siebie, wie, że w pieszczotach i kochaniu żadna nie może się z nią równać. Mam ochotę jej wykrzyczeć "Zrób ze mną to, co wiosna robi z drzewami..." Spraw, żebym pragnęła Cię więcej i więcej, żebym pragnęła siebie… Żebym nie potrafiła powstrzymać jęku rozkoszy. Marina nauczyła mnie wszystkiego, pokazała mi jak pieścić kobiece ciało, była dla mnie” Nauczycielką kochania”, moją muzą. Moim słońcem i powietrzem. Sprawiła, że potrzebuję jej, potrzebuję jej teraz, bo nikt nie potrafi ukoić mojego pragnienia, mam potrzebę dotknięcia jej ciepłej skóry, czucia jak przebiegają ją dreszcze pod moimi palcami, potrzebuję gładzić jej policzki, pieścić wargami, gładzić jej uda, brzuch, plecy, muskać jej piersi. Chcę widzieć jak zamyka oczy, przygryza wargi i powstrzymuje jęk… Nie jestem jednak w stanie zrobić żadnego ruchu. Jej zielone oczy mnie hipnotyzują, przewiercają na wylot. Chciałabym zetrzeć z jej warg ten zwycięski uśmieszek. Dobrze wie, jak na mnie działa. Jestem dla niej otwartą księgą. Zna każdy mój zakamarek dotykiem, wzrokiem, smakiem i zapachem. Przesuwa lekko palce w dół, czuję się jakby przebiegały przeze mnie prądy. Nie chcę jej palców, chcę poczuć jej pocałunki.
Marina całuje mnie po brzuchu, schodzi niżej ale za chwilę znowu rozpoczyna wędrówkę po pępku. Moje podniecenie wzrasta, łapię się na tym, że moje dłonie mocno wczepiają się w jej ramiona zostawiając bladoczerwone znaki na jej skórze. Zanurza się w końcu między moje uda, czuję jej oddech. Marina nie pragnie zdobywać, pragnie się delektować, nie pragnie fizycznego wyżycia, opływającego potem zmęczenia, jej ruchy są powolne, doprowadzają mnie do szaleństwa. Czuję w sobie jej palce, porusza nimi leniwie, od niechcenia…. W gorące fale rozlewają się po moim ciele jak kręgi na wodzie. Marina całuje, ssie moje najczulsze miejsce, a cały mój świat kurczy się właśnie do tego miejsca. Zaczynam odopwiadać ruchami bioder na ruchy Mariny, po chwili poruszamy się już w zgodnym rytmie, moja kochanka przyspiesza, jej dotyk staje się mocniejszy, bardziej zdecydowany. Chcę przedłużyć tą chwilę, a z drugiej strony jak najbardziej skrócić odległość wędrówki między początkiem a końcem. Opóźniam narastanie przyjemności ale w końcu nie panuję już nad swoim ciałem, gwałtowne skurcze unieruchamiają palce Mariny, całuje mnie jeszcze delikatnie i, znacząc mój brzuch i piersi wilgotnymi śladami dociera do moich ust. Czuję swój smak na moich wargach, czuję jak pachnie nasze pożądanie i moje moje spełnienie. Nasze oddechy powoli się uspokajają. Jestem senna ale nie chcę zasnąć. Szkoda mi tej nocy, chcę być jej świadoma, chcę poczuć, przeżyć każdą minutę, każdą sekundę. Słyszę cichy oddech Mariny. Czy nam się to śni?
Kładę dłoń na jej piersi, zbliżam się do jej ust, są ciepłe, słonawe. Marina przyciąga mnie gwałtownie do siebie…
Przed nami jeszcze wiele godzin nocy.
Autor: kraka
opowiadania erotyczne markiz
| < Poprzednia | Następna > |
|---|





